„Biały pył i smród chemikaliów” – codzienność w Zawadówce
Mieszkańcy, którzy licznie przybyli na obrady, przedstawili obraz życia w sąsiedztwie zakładu. Jedna z pań opisała szczegółowo zjawiska, których doświadczają od marca 2026 roku.
- Z nieba sypie się biała, wysuszona kukurydza, która grubą warstwą osiada na domach, roślinach i samochodach. Mieszkańcy skarżą się na hałas urządzeń zakładu, który w naszej ocenie przekracza dopuszczalne normy, pieczenie oczu, bóle głowy oraz trudności w oddychaniu. Szczególny niepokój budzi jednak odór – relacjonowała wyraźne poirytowana całą sytuacją mieszkanka Zawadówki.
Mieszkańcy skarżą się, że z terenu zakładu wydobywa się zapach „spleśniałego zboża” oraz dusząca woń chemikaliów.
- To naprawdę nie chodzi tylko o to, że mamy do czynienia z odorem. Każdy z nas wychował się na wsi i wie, z jakimi zapachami wiąże się mieszkanie w takich okolicach. W naszej ocenie są dużo poważniejsze zjawiska, na które trzeba zwrócić uwagę. Podczas gnicia kukurydzy w rękawach wydzielają się niebezpieczne gazy, tlenki azotu, które mogą być śmiertelne. Tak dla ludzi, jak i zwierząt – alarmowała mieszkanka miejscowości.
Wskazano również na zagrożenie pożarowe i wybuchowe związane z pyłem kukurydzianym oraz bliskością naftobazy. Jeden z mieszkańców dopytywał, czy zakład działa w oparciu o specjalny raport, który ma regulować kwestie związane z bezpieczeństwem przeciwpożarowym.
Spór o drogę i „uwięzienie” na osiedlu
Kolejnym zapalnym punktem sporu pomiędzy wspólnotą mieszkańców a urzędem jest status drogi na działce nr 56 oraz przejazdu kolejowego. Mieszkańcy argumentują, że zgodnie z uchwałą z 2004 roku jest to droga publiczna (nr C13L), co gwarantuje im prawo przejazdu. Tymczasem władze gminy stoją na stanowisku, że jest to jedynie droga wewnętrzna, chociaż, jak podnosił w czasie dyskusji burmistrz Tadeusz Górski, gmina nie uchyla się od odpowiedzialności za ten odcinek.
- My mówimy potocznie, że jest to droga gminna, bo leży po prostu na naszym terenie, ale faktycznie nie może być drogą gminną, w świetle obowiązujących przepisów, ponieważ nie spełnia określonych norm. Podkreślam jednak, że bierzemy za nią pełną odpowiedzialność – odniósł się do spornej kwestii włodarz.
Różnica w nazewnictwie ma kluczowe znaczenie. Jeśli droga jest wewnętrzna, firma może przejąć przejazd kolejowy na własność, co już teraz skutkuje paraliżem komunikacyjnym. Jedna z mieszkanek opisała sytuację, gdy wracając z pracy po godzinie 21:00, zastała drogę całkowicie zablokowaną przez skład wagonów, które obsługują transport na tej linii.
- Mój mąż musi zrywać się z pracy, żeby po mnie jechać dookoła, bo nie mogę przejść do domu – mówiła.
Czy tę wysoce niepokojącą sytuację można jakoś rozwiązać?
Burmistrz Tadeusz Górski wielokrotnie podnosił, że mieszkańcy powinni zgłaszać do urzędu przypadki blokowania przejazdu. Włodarz zobowiązał się do interweniowania w firmie po otrzymaniu takich zgłoszeń. Podkreślił, że jeśli zakład otrzyma kilka mandatów, będzie zmuszony do zapewnienia drożności przejazdu.
- Niezależnie od spornego statusu (publiczna czy wewnętrzna), droga na działce nr 56 jest własnością gminy i nikt nie ma prawa jej grodzić ani trwale zastawiać. Zapewnienie jej przejezdności to nasze zadanie - zapewnił.
Mieszkańcy stoją na stanowisku, że droga ma status drogi publicznej (lokalnej o numerze C13L), co gwarantuje im przejazd kolejowy kategorii D. Jeśli udałoby się utrzymać ten status, przejazd kolejowy nie mógłby stać się „prywatny” (kategorii F), co obecnie firma stara się osiągnąć w rozmowach z koleją. Status drogi publicznej uniemożliwiłby legalne, długotrwałe blokowanie torów przez składy.
Gmina liczy na to, że jeśli Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) nakaże sporządzenie odpowiedniego raportu, wyspecjalizowane instytucje będą mogły nałożyć na inwestora szczegółowe zalecenia i obowiązki dotyczące logistyki i transportu, co mogłoby ograniczyć uciążliwości związane z blokowaniem dróg.
W czasie dyskusji padły też argumenty dotyczące trybu pracy zakładu. Ponieważ pracuje on 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, no naturalne jest, że takie warunki uniemożliwiają mieszkańcom odpoczynek o jakiejkolwiek porze.
Burmistrz Tadeusz Górski: „Działamy w majestacie prawa”
Burmistrz Tadeusz Górski odpierał zarzuty, jakoby działał przeciwko mieszkańcom. Wyjaśnił, że decyzję o pozwoleniu na budowę wydał starosta chełmski we wrześniu 2025 roku, nadając jej rygor natychmiastowej wykonalności. Twierdzi, że starosta uznał wówczas, że inwestycja nie wymaga oceny oddziaływania na środowisko.
- Dowiedziałem się o tej decyzji z opóźnieniem, dopiero w listopadzie. Nie miałem wpływu na jej treść – tłumaczył burmistrz.
Górski podkreślił, że Zawadówka od dziesięcioleci jest terenem przemysłowym i nikt nie znajdzie funduszy na wyburzenie zakładów, by stworzyć tam „schronisko”. Zapewnił jednak, że gmina wszczęła własne procedury weryfikujące zagadnienia środowiskowe i czeka na opinię Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ), która może nakazać sporządzenie raportu środowiskowego.
Burmistrz przyznał również, że początkowe plany firmy wydawały się niegroźne.
- Jeżeli ktoś mówił, że będą silosy zbożowe, to nasza ostrożność była w jakimś sensie uśpiona. Zwykłe zboże nie budziło podejrzeń – zaznaczył.
Gmina Rejowiec podjęła kroki administracyjne, aby doprowadzić do sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko dla inwestycji w Zawadówce.
W drugiej połowie listopada 2025 roku burmistrz Rejowca wydał zarządzenie o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia firmy. Zgodnie z przyjętymi zasadami wystąpił również o opinie do organów opiniujących: Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Lublinie, Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Chełmie oraz Dyrektora Zarządu Zlewni w Białej Podlaskiej (Wody Polskie).
Co się okazało? Po kilku miesiącach, 16 lutego 2026 roku, sanepid wydał opinię stwierdzającą konieczność przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Gmina aktualnie czeka na stanowisko Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która w marcu 2026 roku poprosiła o dodatkowe wyjaśnienia od inwestora. Burmistrz zadeklarował, że jeśli ta opinia będzie pozytywna (potwierdzi potrzebę raportu), gmina zyska narzędzie prawne, by wymusić na inwestorze sporządzenie dokumentu.
Władze liczą na to, że sporządzony raport pozwoli wyspecjalizowanym instytucjom na nałożenie na firmę konkretnych obowiązków i zaleceń dotyczących minimalizacji hałasu, odoru oraz zapylenia, których gmina samodzielnie nie może wyegzekwować.
W odpowiedzi na obawy mieszkańców dotyczące planów budowy biogazowni w tej lokalizacji burmistrz zapowiedział wprowadzenie w nowym planie ogólnym gminy zapisów uniemożliwiających powstawanie takich obiektów na tym terenie całej jednostki.
Burmistrz Tadeusz Górski podkreślił, że gmina musi działać w granicach obowiązującego prawa i czekać na komplet opinii (obecnie ma jedną "za" i jedną "przeciw" raportowi), aby móc podjąć dalsze, skuteczne kroki prawne.
- Naszym zdaniem jest do działanie od końca. Czy nie można było tego wnikliwie prześledzić wcześniej? Jakoś przyjrzeć się działaniom firmy i zweryfikować, w jaki sposób zamierza działać? Coś tu jest nie tak - żalili się mieszkańcy.
„Czy ktoś się ze mną zamieni?”
Atmosfera na sali była niezwykle napięta. Jeden z mieszkańców, który 18 lat temu kupił dom w Zawadówce z nadzieją na spokój przy lesie, pokazał radnym swój samochód pokryty zielonym pyłem.
- Mamy ochotę zostawić te mieszkania za darmo, bo nikt ich nie kupi. Czy ktoś z państwa radnych zechce się ze mną zamienić na mieszkanie w Zawadówce? – pytała retorycznie inna z uczestniczek obrad.
Radni, choć początkowo optymistycznie nastawieni do nowych wpływów do budżetu (szacowanych na 200 tys. zł), pod wpływem relacji mieszkańców zaczęli dostrzegać skalę problemu. Przewodnicząca rady zasugerowała nawet zorganizowanie wizji lokalnej, by na własne oczy przekonać się o uciążliwościach.
Na ten moment sytuacja pozostaje nierozwiązana. Mieszkańcy zapowiadają dalszą walkę o swoje zdrowie i mienie, a władze gminy czekają na rozstrzygnięcia instytucji ochrony środowiska, które mogą wymusić na inwestorze ograniczenie hałasu i emisji pyłów. Jak podsumowała jedna z mieszkanek: „To nie jest rozwój przemysłu, to jest tragedia”.
Czytaj także:
- Gm. Rejowiec. Chcą powalczyć o drogową jakość. W grze aż siedem odcinków
- Ślady zamachowca z KGB w powiecie chełmskim. Jak Bohdan Staszyński budował swoją „legendę”
- Gm. Siedliszcze. Radny interweniuje w sprawie przejść dla pieszych i suchych drzew. Interpelacja znalazła się na biurku starosty
- Rejowiec Fabryczny. Na Wschodzie padają koty. Są ofiarą ludzkich nawyków czy truciciela?








![Pożar w chełmskim Bieluchu. Akcja strażaków na terenie zakładu [FILM] Pożar w chełmskim Bieluchu. Akcja strażaków na terenie zakładu [FILM]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/sm-4x3-pozar-w-chelmskim-bieluchu-sluzby-w-akcji-na-terenie-zakladu-film-1777354415.jpg)

![Chełm. W ubiegłym tygodniu odeszli od nas... [26-4-2026] W ubiegłym tygodniu odeszli do wieczności. Ostatnie pożegnanie naszych bliskich. Nekrologi z Chełma i powiatu chełmskiego.](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/sm-4x3-chelm-w-ubieglym-tygodniu-odeszli-od-nas-19-4-2026-1777154452.jpg)





Napisz komentarz
Komentarze