Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Lokalny wymiar zimnej wojny

Ślady zamachowca z KGB w powiecie chełmskim. Jak Bohdan Staszyński budował swoją „legendę”

Historia Bohdana Mykołajowycza Staszyńskiego, zabójcy Stepana Bandery, od dekad fascynuje historyków i badaczy służb specjalnych. Okazuje się jednak, że ten jeden z najsłynniejszych w historii zimnej wojny agentów KGB ma swój mało znany, ale niezwykle istotny epizod związany z okolicami Chełma i Sawina. Na trop tych informacji wpadła badaczka lokalnej historii, Agata Rózga, która w swoich poszukiwaniach wykorzystuje niecodzienne metody.
Historia Bohdana Mykołajowycza Staszyńskiego, zabójcy Stepana Bandery, od dekad fascynuje historyków i badaczy służb specjalnych. Okazuje się jednak, że ten jeden z najsłynniejszych w historii zimnej wojny agentów KGB ma zwój związek z okolicami Chełma i Sawina.
Bohdan Mykołajowycz Staszynski. Jako agent KGB zabił w 1959 roku Stepana Banderę.

Źródło: grupa Facebook Historie z gminy Bukowa z siedzibą w Sawinie (i nie tylko)

Interesujące wątki lokalnej historii gminy Sawin pani Agata stara się opisywać i przybliżać mieszkańcom za pośrednictwem grupy na Facebooku - Historie z gminy Bukowa z siedzibą w Sawinie (i nie tylko). Na wątek Staszyńskiego natknęła się przypadkowo, odnajdując w jego wspomnieniach informacje dotyczące Łukówka i innych miejscowości naszego powiatu. Jak zresztą sama podkreśla, wszystkie sprawdzane przez nią ślady zazębiają się wzajemnie i uzupełniają. 

- Czasami wpisuję w wyszukiwarkę jakieś specjalne frazy, o których wiem, że mogą mnie naprowadzić na jakieś informacje. Tak było z Łukówkiem i Staszyńskim. Natknęłam się przypadkowo na książkę z jego wspomnieniami - wyjaśnia Rózga. 

Werbunek pod groźbą

Według oficjalnych, dostępnych informacji, Staszyński, z pochodzenia Ukrainiec, urodził się 4 listopada 1931 roku w Barszczowicach w obwodzie lwowskim. Przez KGB został zwerbowany w wieku 19 lat, kiedy studiował na Uniwersytecie Lwowskim. Do struktur radzieckiego wywiadu nie trafił podobno z własnej woli. Wszystkie informacje, na jakie udało się natrafić badaczce, wskazują na to, że jego współpraca z KGB zaczęła się od szantażu. 

- Jak udało mi się ustalić, został zatrzymany na dworcu we Lwowie, a służby postawiły mu brutalne ultimatum: albo współpraca, albo on trafi do więzienia, a jego rodzina zostanie zesłana na Syberię - wyjaśnia Rózga. 

Początkowo Staszyński zajmował się rozpracowywaniem jednostek OUN-UPA w rejonie samego Lwowa. Szybko jednak dostrzeżono jego potencjał – świetnie mówił po polsku i został wysłany na specjalistyczny kurs języka niemieckiego, co miało przygotować go do operacji na szeroką skalę.

- Na zachodzie miał zresztą pracować pod przykrywką polskiego kierowcy. Miał już nawet polskie nazwisko. Ale po przekroczeniu granicy jego nowy oficer prowadzący podjął decyzję o tym, aby nadać mu zupełnie inną tożsamość - relacjonuje pani Agata. 

Operacja „Lehman”

Kluczowym elementem szkolenia Staszyńskiego było stworzenie mu tzw. legendy operacyjnej, czyli fałszywej tożsamości, która pozwoliłaby mu swobodnie poruszać się po Europie Zachodniej. Wybrano dla niego nazwisko Lehman. Dlaczego jednak KGB zdecydowało się osadzić korzenie „Lehmana” właśnie na ziemi chełmskiej? 

- Wskazałabym na kilka najważniejszych powodów. Przede wszystkim gmina Sawin była wówczas miejscem, gdzie funkcjonowało kilka niemieckich kolonii. Koloniści niezbyt dobrze mówili po niemiecku. Więc w moim przekonaniu on miał całkiem sprawnie tą legendę uszytą, bo znał przecież polski, znał ukraiński, znał rosyjski, a ten jego niemiecki nie musiał być doskonały, bo koloniści często ten język kaleczyli – podkreśliła w rozmowie z nami pani Agata.

Jesienią 1954 roku agent osobiście odwiedził te rejony, aby uwiarygodnić swoją historię. Łukówek stał się miejscem, w którym – według legendy – miał przyjść na świat. Staszyński spędził tutaj sporo czasu, przemieszczając się po wsi, okolicy i poznając dokładnie topografię całego terenu. 

Rejowiec i cukrownia jako tło życiorysu

Kolejnym przystankiem na szkoleniowej trasie był Rejowiec, gdzie rzekomo mieszkał i pracował w latach 1941–1944. Staszyński w swoich wspomnieniach, wydanych dopiero w 2024 roku, szczegółowo opisał ten proces przygotowań. Badaczka Agata Rózga dotarła do tych zapisków, w których Staszyński wspominał m.in. o zwiedzaniu miejscowej cukrowni.

Wspomnienia agenta KGB ukazały się w 2024 roku

- "W cukrowni zatrzymałem się dłużej, ponieważ chciałem w miarę możliwości poznać proces produkcji cukru, aby później móc naprawdę opowiadać, że tam pracowałem” - przytacza w książki Staszyńskiego nasza rozmówczyni. - Agent odwiedził również szkołę, kościół i cmentarz, a nawet celowo wybrał jeden ze spalonych domów wokół rynku jako swoje dawne miejsce zamieszkania, co miało tłumaczyć brak dokumentów z tamtego okresu – wyjaśnia nam Różga.

Doceniony przez towarzyszy

Z tak przygotowaną „legendą” Staszyński został wysłany do RFN, by eliminować wrogów Związku Radzieckiego. Jego narzędziem zbrodni był specjalnie skonstruowany pistolet nabity kwasem pruskim. Trucizna, rozpylona w twarz ofiary, powodowała zgon imitujący atak serca, co czyniło morderstwa niemal niewykrywalnymi. Nad konstrukcją wyrzutni, jak i wielu innych, skrytobójczych narzędzi, pracował specjalny, wewnętrzny zespół KGB. 

W Niemczech Staszyński zajął się uporządkowaną eliminacją najważniejszych przywódców ukraińskich nacjonalistów. Łwa Romana Rebeta (ukraińskiego publicystę i adwokata, działacza nacjonalistycznego, jeden z liderów Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów) Staszyński zabił 12 października 1957 roku. Kolejny na jego liście był Stepan Bandera, którego zlikwidował 15 października 1959 roku. 

Za przeprowadzenie obu zamachów otrzymał z rąk szefa KGB, Aleksandra Szelepina, Order Czerwonego Sztandaru. Kolejnym celem miał być Jarosław Stećko, jednak historia agenta potoczyła się inaczej.

Ucieczka i nowa tożsamość

Przełomem w życiu Staszyńskiego stało się małżeństwo z Ingą Pohl, Niemką z NRD. To za jej namową agent zdecydował się na zdradę mocodawców. Dokładnie 12 sierpnia 1961 roku, tuż przed wzniesieniem Muru Berlińskiego, Staszyński oddał się w ręce Amerykanów w Berlinie Zachodnim. Po głośnym procesie w 1962 roku został skazany na 8 lat więzienia, z którego wyszedł przedterminowo po czterech latach. Choć spekulowano o jego wyjeździe do USA, niektórzy wskazują na to, że pod całkowicie zmienioną tożsamością osiadł w RPA. Kto wie – być może żyje tam do dzisiaj. 

Jak zauważa Agata Rózga, w dostępnych źródłach nie ma wzmianki o jego śmierci, co może sugerować, że dawny agent KGB wciąż żyje pod zmienioną tożsamością. Wspomnienia ukazały się w końcu nie tak dawno...

Dla lokalnej społeczności odkrycia Rózgi są dowodem na to, jak wielowymiarowa i skomplikowana jest historia gminy Sawin i okolic. Postać Staszyńskiego, choć mroczna, stanowi część tej skomplikowanej mozaiki. 

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Jak zwykle będę odosobniony w swym spojrzeniu na powyższą sprawę, zresztą jak i wobec innych spraw i poglądów tu się dziejących. A co, to se będę. Ludziaki niezbyt lubią, jak im się prawdą chlasta po ślipiach a już szczególnie tego nie lubią Polacy i zaraz to Im udowodnię. Dawno, dawno temu, była sobie Rzeczypospolita Obojga Narodów, która swem władaniem sięgała daleko na wschód. Na tym wschodzie rozgościły się KRÓLEWIĘTA, tacy jak Radziwiłłowie, Ostrogscy czy Wiśniowiecy oraz inni. Rządy tych Ludziaków charakteryzowały się skrajnym wyzyskiem a czasami wręcz z bestialstwem, wobec tzw. TUTEJSZYCH, czyli Białorusinów i Rusinów, dziś zwanych Ukraińcami. Tych TUTEJSZYCH, niemiłosiernie traktowano nahajką a i wbijanie na pal, to była też normalka. Wszelkie sprzeciwy wobec MAGNATERII POLSKIEJ były topione we krwi. Królewięta nie byli skorzy do tego, aby uznać TUTEJSZYCH jako równych sobie. Na tym tle, to chyba Murzyn na polach bawełny w Alabamie miał żywot jak w RAJU. Tak zostali Polacy zapamiętani na wieki przez Ukraińców. Jak to się mówi, przychodzi kiedyś czas, gdy za grzechy PRADZIADÓW odpowiedzą PRA- PRA-, PRAWNUKI. Tak też stało się na Wołyniu. Pamięć w Ukraińcach o BESTIALSTWIE Polaków przetrwała wieki, tak teraz pamięć o BESTIALSTWIE UPA wobec Polaków też pozostanie na wieki. Nawet dziś w Polakach jest taka, niewypowiedziana chęć wywyższenia się nad tych dzisiejszych Ukraińców i żaden nie chce pamiętać: Nędza… głód… Jedna mogiła. Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą — i żadne usta długo nie mówiły: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. Bo przeć Ukraińcy to CHAMY, prawda Polacy? napisał to skromny KOSMITA, oczywiście przywołując Imć Sienkiewicza, tak po prawdzie Lipka Polskiego. Data dodania komentarza: 3.06.2026, 18:40 Źródło komentarza: Oburzenie po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Czy Chełm zwróci tytuł Miasta Ratownika? Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Tak niski wyrok to farsa, można? Można Data dodania komentarza: 3.06.2026, 17:52 Źródło komentarza: Zapadł wyrok po tragedii na Ogrodowej w Chełmie. W wypadku zginęło dwóch 18-latków Autor komentarza: Pariaska Treść komentarza: Prezydent miasta nie reprezentuje jego mieszkańców! Data dodania komentarza: 3.06.2026, 16:12 Źródło komentarza: Oburzenie po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Czy Chełm zwróci tytuł Miasta Ratownika? Autor komentarza: Ola Treść komentarza: Ile? :d Data dodania komentarza: 3.06.2026, 15:55 Źródło komentarza: Zapadł wyrok po tragedii na Ogrodowej w Chełmie. W wypadku zginęło dwóch 18-latków Autor komentarza: Elvo Treść komentarza: i tak i nie pamiętaj że każdy z nich był pod wpływem i każdy z nich równie dobrze mógł zrezygnować z jazdy, według mnie nie jest on jedyną osoba winną tej tragedii (było tam aż 10 osób) a dostanie się tylko jemu, czy nie powinni oni w takim razie dostać współudziału? myślę że zabicie swoich kolegów i tak siądzie mu mocno na głowę. Ciężko jest uznać karę za sprawiedliwą ale według mnie jest OK. pozostali powinni chociaż prewencyjnie dostać po 2-3 lata może wtedy ludzie zaczęli by myśleć zanim również wsiądą z pijakiem do auta. Data dodania komentarza: 3.06.2026, 14:14 Źródło komentarza: W Chełmie na ul. Ogrodowej zginęło dwóch 18-latków. Już niebawem sąd ogłosi wyrok
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama