Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 23 lutego 2026 02:34
Przeczytaj!
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama
Na zwycięzcę naboru czeka sporo wyzwań

Kolejka chętnych na sekretarza gminy Hańsk. Problem znikających deklaracji zażegnany

Odejście Romualda Prylla na emeryturę oznacza nie tylko zmianę personalną, ale przede wszystkim konieczność znalezienia następcy, który przejmie odpowiedzialność za sprawne funkcjonowanie administracji w Hańsku. Wyzwanie jest tym większe, że nowy sekretarz gminy będzie musiał odnaleźć się w strukturze urzędu w momencie istotnych zmian organizacyjnych.
budynek urzędu gminy hańsk
Mieszkańcy Hańska z uwagą śledzą te zmiany, oczekując profesjonalizmu i płynnego przejęcia obowiązków w urzędzie, który po wielu latach pracy Romualda Prylla wkracza w nową rzeczywistość personalną.

Źródło: UG Hańsk

W odpowiedzi na ogłoszony przez wójta Alana Struskiego nabór wpłynęło pięć kandydatur. O stanowisko ubiegają się: Marta Furmanik z Dubeczna, Hanna Czelej z Lubienia, Aleksandra Budner z Dołhobrodów, Andrzej Niemiec z Rudy-Opalina oraz Katarzyna Choma z Albertowa. Termin składania dokumentów upłynął 20 lutego, co otwiera teraz drogę do kolejnego etapu procedury rekrutacyjnej, mającego wyłonić osobę najlepiej przygotowaną do pełnienia tej wymagającej funkcji.

Oczekiwania władz gminy wobec przyszłego sekretarza są wysokie i precyzyjnie określone. Osoba ta nie tylko przejmie nadzór nad bieżącą pracą urzędu i kadrami, ale również obejmie funkcję kierownika wydziału administracyjno-inwestycyjnego. W szerokim spektrum obowiązków znajdzie się przygotowywanie sesji rady gminy, organizacja wyborów, koordynacja spraw dotyczących ochrony sygnalistów oraz nadzór nad lokalnymi instytucjami kultury i biblioteką. Kluczowym elementem nowej roli będzie także zastępowanie wójta w czasie jego nieobecności, co wymaga od kandydata dużej odporności na stres i umiejętności podejmowania decyzji w sytuacjach kryzysowych.

Ostateczna decyzja zostanie podjęta po przeprowadzeniu testu wiedzy oraz rozmów kwalifikacyjnych, które zaplanowano na koniec lutego. Mieszkańcy Hańska z uwagą śledzą te zmiany, oczekując profesjonalizmu i płynnego przejęcia obowiązków w urzędzie, który po wielu latach pracy Romualda Prylla wkracza w nową rzeczywistość personalną.

Przełom starego i nowego roku przyniósł urzędnikom w gminie Hańsk wyjątkowe spiętrzenie obowiązków. Skala wyzwań była na tyle duża, że wójt Alan Struski postanowił podczas sesji oficjalnie podziękować swoim podwładnym i pracownikom jednostek organizacyjnych za zaangażowanie. Zwrócił uwagę na ogromny wysiłek organizacyjny, z jakim w ostatnich miesiącach musieli zmierzyć się pracownicy urzędu. 

– Wynikało to nie tylko z bieżących obowiązków, ale przede wszystkim z konieczności wdrażania nowoczesnych, odgórnie narzuconych rozwiązań cyfrowych, takich jak: Krajowy System e-Faktur (KSeF), elektroniczny obieg dokumentów czy nowe oprogramowanie księgowe. Dodatkowo zmagaliśmy się z niezwykle skomplikowanym i czasochłonnym procesem rozliczania wielomilionowej dotacji unijnej na inwestycje wodno-kanalizacyjne. Sytuację w urzędzie skomplikowały również braki kadrowe – mówił Struski.

Jednak to właśnie wspomniane braki kadrowe i częste rotacje na stanowiskach miały swoje negatywne konsekwencje, które wypłynęły w dalszej części obrad. W punkcie wolnych wniosków jeden z radnych nagłośnił problem zagubionych deklaracji dotyczących wywozu odpadów komunalnych. Jak relacjonował, dokumenty składane przez mieszkańców w formie papierowej w urzędzie gminy po prostu „rozpływały się w powietrzu” i nie docierały do Międzygminnego Związku Celowego we Włodawie, który zajmuje się systemem śmieciowym.

– Pracownik MZC twierdził, że wina leży po stronie urzędu gminy, podczas gdy urzędnicy z Hańska zrzucali odpowiedzialność na spółkę. Problem dotykał przede wszystkim osób starszych, które nie potrafią załatwić tej sprawy elektronicznie i są skazane na osobistą wizytę w urzędzie. Apeluję o natychmiastowe uporządkowanie procedur, aby nie obciążać mieszkańców skutkami organizacyjnego chaosu – mówił radny.

– Problem rzeczywiście miał miejsce i wynikał bezpośrednio z rotacji pracowników. Teoretycznie procedura jest bardzo prosta: mieszkaniec składa deklarację, dokument jest rejestrowany w sekretariacie, a następnie przekazywany do związku śmieciowego. Niestety, w ostatnim czasie na stanowisku odpowiedzialnym za ten obieg doszło do aż trzech zmian personalnych. W efekcie nowym osobom nie przekazano odpowiednio wytycznych i nie byli oni świadomi, jak dokładnie ma wyglądać ścieżka dokumentu – tłumaczył wójt Alan Struski

Włodarz zapewnił jednak, że błąd został już zlokalizowany, a obecny pracownik przeszedł odpowiednie szkolenie. Problem znikających deklaracji ma już nie powracać, co powinno uspokoić mieszkańców i przywrócić płynność w załatwianiu urzędowych formalności.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamatelefon
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama