Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 7 września 2026 15:28
Reklama
Reklama
Od pomysłu do realizacji

Cuda zdarzają się także w Chełmie. Proboszcz: „Finis coronat opus” przy ogrodzeniu parafii [ZDJĘCIA]

W Chełmie właśnie kończy się jedna z największych parafialnych inwestycji ostatnich lat. Ogrodzenie wokół kościoła pw. Rozesłania Świętych Apostołów – zabytkowej świątyni w centrum miasta – przeszło całkowitą rewitalizację. Choć na pierwszy rzut oka to „tylko” mur i przęsła, w rzeczywistości to potężne, wieloetapowe przedsięwzięcie, które wymagało formalności, pieniędzy, zgód konserwatorskich i… odrobiny determinacji. – Cuda zdarzają się także w Chełmie – mówi dziś proboszcz parafii, ks. Jacek Lewicki.
Ogrodzenie, to dopiero początek prac, które parafia Rozesłania Apostołów chce wykonać w najbliższych latach.
Ogrodzenie, to dopiero początek prac, które parafia chce wykonać w najbliższych latach.

– Dwa i pół roku temu zrodził się pomysł, żeby zająć się ogrodzeniem, bo ono po prostu było w bardzo złym stanie – opowiada ks. Lewicki. – Były pęknięcia, ubytki, a korzenie drzew dosłownie rozsadzały i podważały mur. W pewnym momencie to ogrodzenie można było… zepchnąć, co stanowiło realne zagrożenie dla ludzi.

Parafia wiedziała, że sama takiego remontu nie udźwignie. Jeszcze w lipcu ksiądz mówił, że początkowo nie było pewności, czy w ogóle uda się zdobyć środki z zewnątrz – konkurencja w skali kraju była duża. Ostatecznie parafia dostała dofinansowanie w ramach II edycji Polskiego Ładu – 3,2 mln zł, a wkład własny parafii wynosi ok. 300 tys. zł. Pieniądze trzeba było gromadzić etapami, żeby móc uruchamiać kolejne fazy robót.

– Te pieniądze z Polskiego Ładu są „wirtualne” w tym sensie, że parafia ich nie dostaje z góry. One są uruchamiane dopiero po odbiorach poszczególnych etapów. Dlatego tak ważne było, żebyśmy mieli udokumentowany wkład własny – tłumaczy proboszcz.

700 metrów ogrodzenia i ponad 400 ton betonu

Dzisiejszy etap jest już praktycznie finałem całego przedsięwzięcia. 

– Prace przy ogrodzeniu zaczęły się 6 miesięcy temu, a dziś – w połowie listopada – możemy powiedzieć: finis coronat opus, czyli koniec wieńczy dzieło – podkreśla ks. Lewicki.

Zakres robót okazał się większy niż zakładano w lipcu. Wtedy mówiono o 60 tonach betonu pod fundamenty. Dziś proboszcz podaje liczby z całej inwestycji: około 700 metrów ogrodzenia i ponad 400 ton betonu, bo trzeba było wzmocnić nie tylko sam mur, ale i skarpę, na której posadowiony jest kościół. To ważne – inaczej po kilku latach nowe ogrodzenie zaczęłoby pękać tak samo, jak stare.

– Na początku liczyliśmy, że może uda się coś zostawić ze starego muru. Okazało się, że nie – był popękany praktycznie w całości. Trzeba było go rozebrać do fundamentów i postawić nowe ogrodzenie, ale w taki sposób, żeby nawiązywało do historycznego – mówi proboszcz. Stąd demontaż, piaskowanie i renowacja starych, międzywojennych stalowych przęseł, które teraz wróciły w nowe, żelbetowe słupy.

Wszystko odbywało się pod nadzorem konserwatora zabytków, architekta i archeologa – tak jak ksiądz podkreślał już wcześniej: „tu nie ma miejsca na prowizorkę”.

Nowa brama i względy bezpieczeństwa

Nowością – której latem jeszcze nie było – jest dodatkowa brama od strony placu Łuczkowskiego i ul. Lwowskiej. To efekt uzgodnień z chełmskimi strażakami i wymogów PPOŻ.

– Stara, zabytkowa brama zostaje, ale w razie pożaru duży wóz strażacki po prostu by tam nie wjechał. Dlatego było zalecenie, żeby zrobić dodatkowe, szersze wjazdy. I to zrobiliśmy – wyjaśnia ks. Lewicki.

To nawiązanie do tego, o czym proboszcz mówił już w lipcu przy okazji wycinki drzew: wiele decyzji przy tej inwestycji miało związek nie z „upiększaniem”, ale z bezpieczeństwem – ludzi i samego zabytku.

Listopad miesiącem odbiorów

Choć ogrodzenie widać i robi wrażenie, inwestycja formalnie jeszcze trwa. 

– Listopad jest miesiącem odbiorów. Będą trzy komisje, może dwie połączone – tak, żeby poszło sprawnie. Wszystkie prace odbywały się pod kontrolą służb, dlatego spodziewamy się sprawnego odbioru niż problemów – mówi proboszcz.

„Rozpędziliśmy się jak włoskie pendolino”

Co ważne – na ogrodzeniu parafia nie zamierza się zatrzymywać. Jeszcze kilka dni temu stały rusztowania od wschodniej strony kościoła – trwał tam remont elewacji, na który parafia dostała w tym roku 300 tys. zł w ramach odwołania. To prace tynkarskie, naprawa gzymsów, zabezpieczenia przed wilgocią.

– Złożyliśmy też kolejny wniosek – do Ministerstwa Kultury – na przyszły rok: na fronton i dwie wieże. Jeśli się uda, będziemy też chcieli ująć w nim przegląd i punktowe naprawy dachu – zapowiada ks. Lewicki. – Fronton jest piękny, ale bardzo wymagający. To nie może być robota „na chwilę”.

A jeśli będą środki – przyjdzie czas na wnętrze. Proboszcz patrzy tu szerzej niż na jeden remont: kościół niedawno obchodził 230-lecie konsekracji (28 października 1795 r.) i – jak mówi – to zobowiązuje.

– Rozpędziliśmy się jak włoskie pendolino i nie zamierzamy się zatrzymywać – uśmiecha się ks. Lewicki i dodaje: – To jest perełka po tej stronie Wisły. Jak się ma taki skarb, to trzeba o niego dbać.

Wdzięczność i… parafialna kawiarenka

Tak jak w lipcu, także teraz proboszcz podkreśla, że ten projekt „sam się nie zrobił”. Wymienia: ks. abp. Stanisława Budzika, prezydenta Chełma Jakuba Banaszka, senatora Józefa Zająca, rektor dr Beatę Fałdę, chełmskich konserwatorów z Pawłem Wirą na czele, parlamentarzystów i wiele innych osób. 

– Dzięki tym osobom udało się w krótkim czasie zrobić projekt, złożyć wniosek i dostać pieniądze. Sami byśmy tego nie zrobili – zajęłoby to może z 10 lat – mówi.

Ale w tej opowieści jest jeszcze jeden wątek, który pojawił się już w lipcu i do którego proboszcz wraca: parafialny ogród i miejsce spotkań. Skoro ogrodzenie i teren będą uporządkowane, proboszcz chce, by to miejsce żyło – jak we włoskich parafiach: po mszy świętej kawa, herbata, ciastko. Dzieci biegają, starsi rozmawiają...

– To wszystko jest po to, żeby budować wspólnotę. Mur jest ważny, ale ważniejsi są ludzie – podsumowuje ks. Jacek Lewicki.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: prehistoria Treść komentarza: A co? Ciebie macali? Data dodania komentarza: 7.09.2026, 12:47 Źródło komentarza: „Polacy macają pieczywo”. Cudzoziemcy przecierają oczy ze zdumienia Autor komentarza: Ja Treść komentarza: No tak, nowa dodatkowa kara za prowadzenie mając zakaz to ... kolejny zakaz. Czy ci wszyscy agenci co już mają po kilka lub kilkanaście zakazów po prostu dopiszą sobie ten nowy jako kolejny i dalej będą jeździć. Czyli wszystko po staremu. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 12:18 Źródło komentarza: Nowe przepisy dla kierowców. Surowsze zasady dla początkujących i zero alkoholu Autor komentarza: m Treść komentarza: A gdyby to była ruska rakieta, a wojsko pozostawiło by to bez żadnej reakcji to było by larum, że nic nie robili. I tak źle i tak nie dobrze. Pustakom nigdy nie dogodzi. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 11:32 Źródło komentarza: Wojsko poderwało śmigłowiec. Radary wykryły... stado ptaków Autor komentarza: m Treść komentarza: Nie dziw się, że tak jest. Większość naszego społeczeństwa już nie dorośnie do zasad obowiązujących w krajach cywilizowanych. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 11:28 Źródło komentarza: „Polacy macają pieczywo”. Cudzoziemcy przecierają oczy ze zdumienia Autor komentarza: franek Treść komentarza: Następna uczona. Pewnie starsza siostra dostojewskiego tego lepszego gatunku ze sztuką zmysłu klasyki. Matoł nie potrafiący poprawnie pisać po Polsku został klasykiem. Ich guru jarosław też twierdził, że jest lepszego sortu. No cóż. Głupich nie sieją. Data dodania komentarza: 7.09.2026, 11:25 Źródło komentarza: Gmina Chełm stanie się gminą Pokrówka. Rząd zakończył wielomiesięczną procedurę
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama