Kamil Mirzwa uplasował się na drugim miejscu w klasie standard ze współczynnikiem major, ale niewiele zabrakło mu do sięgnięcia po złoto. Przeszkodziła mu w tym jednak awaria buffera w pistolecie i pominięcie jednej z tarcz.
- Strzelnica w Parzęczewie słynie z tego, że znajduje się na niej bardzo dużo ruchomych celów, tzw. kiwaków, a na zajmowane miejsca bardzo duży wpływ na dobry timing. Startowałem z nowym pistoletem i z nową amunicją kalibru 40 S&W, która jest mocniejsza i ciężej opanować przy niej broń, chociaż zarazem przynosi więcej punktów. Mimo kilku błędów, które popełniłem, jestem zadowolony z tych zawodów - podsumowuje Kamil Mirzwa.
Teraz czytane:


Napisz komentarz
Komentarze