Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama baner reklamowy

Od kwiatów do odpadów–moja droga w biznesie cz. VI

KRZYSZTOF RDEST O SOBIE Krzysztof Rdest – lat 57, przedsiębiorca mieszkający w Żyrardowie. Właściciel spółki akcyjnej, żonaty. Żona Agnieszka współprowadzi firmę. Córka Małgorzata absolwentka dziennikarstwa na UJ w Krakowie, wiceprezes spółki.

W mojej opowieści znaleźliśmy się w połowie pierwszej dekady nowego tysiąclecia. Od tego momentu czyli roku 2005 wszystko w moim życiu przyspiesza. Dosłownie i w przenośni. To przyspieszenie jest także swego rodzaju znakiem czasu. Kto dziś nie ma przeświadczenia, że kiedyś czas płynął wolniej? Myślę, że jest to jeden ze skutków rewolucji informatycznej jaka dokonała się na przestrzeni ostatnich lat. Wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej dzisiejszych komputerów, odnosimy wrażenie, że tak samo przyspiesza nasze życie. I pewnie coś w tym jest.

A wracając do biznesu- tematu przewodniego moich zwierzeń – to bilans mojej firmy na początku 2005 roku w branży odpadowej wyglądał następująco: kilkuset klientów detalicznych, kilka szpitali, grupa pracowników pracująca w dziale utylizacji (jak wtedy nazywaliśmy ten wycinek mojej działalności) w czasie zebrania mieszcząca się przy jednym małym stoliku, tabor składający się głównie z kilku nieco już wysłużonych Fordów Courierów oraz nowy autoklaw. To były podwaliny przyszłego sukcesu. Sukcesu, który w tym czasie stał już u progu mojej firmy.

Wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Postawiliśmy sobie w firmie jasne cele. Chcieliśmy być w ścisłej czołówce w branży. Środkiem do celu miała być ekspansja, głównie dzięki wykorzystaniu marketingu bezpośredniego. Zatem główny nacisk położyliśmy na budowanie struktur sprzedażowych. Był to też okres, w którym z ogólnej struktury „działu utylizacji” jak wcześniej nazwaliśmy tą część mojej firmy, zaczęły się wyłaniać obszary funkcjonalne, stanowiące zalążki profesjonalnych, ściśle ukierunkowanych działów, jakie funkcjonują w każdym dużym przedsiębiorstwie. I tak pojawił się dział obsługi klienta, dział sprzedaży i dział zamówień publicznych. Bezpowrotnie mijały czasy, kiedy każdy robił wszystko, chociaż muszę przyznać, że nawet dzisiaj jedną z głównych zalet mojego personelu jest duża elastyczność i w razie konieczności, moi pracownicy są w stanie wykonywać zadania, które pierwotnie nie miały nic wspólnego z codziennym charakterem ich pracy. Być może jest to także jeden z czynników mojego, a właściwie naszego wspólnego sukcesu na rynku.

Podjęte działania wkrótce przyniosły rezultaty. Zaczęliśmy rocznie pozyskiwać około 1000 nowych klientów, oraz kilkanaście nowych szpitali. Przy takim tempie rozwoju kolejnym etapem była wymiana taboru. Fordy Couriery odeszły do lamusa, a flotę transportową oparto na fabrycznie nowych Mercedesach. Zarówno my, jak i nasi klienci musieliśmy mieć pewność możliwości niezakłóconej realizacji naszej usługi. Zdobywaliśmy nowe rynki i z firmy stricte regionalnej, staliśmy się usługodawcą działającym w większej części kraju. Zawsze chcieliśmy realizować nasze usługi na jak najlepszym poziomie, przy możliwie przystępnej cenie dla klienta. Oczywiście firmom będącym na rynku wcześniej od nas, które zdążyły się przyzwyczaić do wysokich cen usług z racji swojej niemalże monopolistycznej pozycji, nasza filozofia prowadzenia biznesu nie spodobała się i już wtedy postanowiono się nas z rynku pozbyć. Metoda i wtedy i dzisiaj była taka sama: dyskredytacja, podważanie wiarygodności i dobrego imienia. Mieliśmy taką sytuację, że na płocie naszej firmy siedział „detektyw” zatrudniony przez firmę konkurencyjną. Jak się później okazało, był kiepskim fachowcem, a na bazie jego raportów, firma zlecająca inwigilację posłużyła się stwierdzeniami, które godziły w dobre imię mojej firmy. Sprawa trafiła do sądu, a konkurencja musiała przepraszać.

Niestety, nie każdy czerpie naukę ze swoich czynów i festiwal nienawiści ze strony głównie jednej firmy konkurencyjnej trwa do dzisiaj. Przypuszczam, że wszelkie kalumnie pojawiające się w internecie dotyczące mojej osoby, mają wciąż to samo źródło. Źródło, które bije strumieniem nienawiści od lat. Mimo tej „uciążliwości” wszyscy w firmie robimy swoje. W międzyczasie sprawdziła się moja prognoza dotycząca branży tytoniowej. Biznes stał się mało opłacalny, przy wciąż dużym poziomie ryzyka, wynikającym ze znacznego zaangażowania kapitałowego. Najlepszym możliwym wyjściem było pozbycie się tej części mojej działalności. Podobna decyzja zapadła w sprawie kwiaciarni, która jak pamiętamy była początkiem wszystkiego, czym dysponuję i zarządzam obecnie. Pozbycie się tych dwóch dziedzin mojej działalności było możliwe dzięki przyspieszeniu, o którym wcześniej wspomniałem, a które nastąpiło w roku 2005.

Zatem ten rok także okazał się przełomowy dla mojej firmy. To było zaledwie 19 lat temu, ale chyba możemy powiedzieć, że to aż 19 lat. Dzisiaj nikt nie wyobraża sobie szukania treści rozrywkowych w internecie bez serwisu YouTube. A właśnie wtedy ten serwis powstał i śmiem twierdzić, że w ogólnej świadomości funkcjonuje on „od zawsze”. Kwestię pojawiania się, przemijania i zmian pokoleniowych znakomicie ujął w swoim ówczesnym przeboju „Pokolenie” zespół Kombi. Z wiekiem i życiowym doświadczeniem przychodzi nowe spojrzenie, na sprawę własnego wkładu w zmianę otaczającego nas świata. I może świata rzeczywiście nie udało mi się zmienić, to jednak branżę odpadów medycznych w dużej części tak. Zawsze byliśmy prekursorami zmian i wprowadzane przez nas rozwiązania praktycznie zawsze były przez firmy konkurencyjne kopiowane. Jednakże to oni uczyli się od nas, a nie odwrotnie mimo, że nie byliśmy na tym rynku pierwsi.


Podziel się
Oceń

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamakabaret
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: PfTreść komentarza: Bzdury! Prawda jest taka, że w Chełmie nie ma ani dobrych specjalistów ani dobrego ośrodka wspierającego ludzi w kryzysie ! Oddział psychiatryczny i odwykowy to totalna porażka, pacjenci są bez odpowiedniego wsparcia, faszerowani lekami bez pomocy psychologów. W ten sposób właśnie straciłam członka swojej rodziny, który nie otrzymał należytej pomocy bo takiej w Chełmie nie ma !Data dodania komentarza: 29.04.2026, 17:42Źródło komentarza: Zdesperowana kobieta wbiła sobie nóż prosto w brzuchAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: A na byłych czerwonych, a dziś wiernych wyznawców pis to nawet nie ma określenia w słowniku ludzi cywilizowanych.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 15:04Źródło komentarza: Lekcja odpowiedzialności w Rudzie-Hucie. Wójt postawił ultimatum, a młodzi chwycili za miotłyAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Jak we wsi zmowa milczenia, to strażacy powinni olać pożar i czekać aż wszystko samo się wypali. Następni chętni na wypalanie traw na pewno się zastanowią.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 13:47Źródło komentarza: Plaga podpaleń i lokalna zmowa milczenia. Gmina Urszulin walczy z pożarami trawAutor komentarza: WaleryTreść komentarza: To chyba normaData dodania komentarza: 29.04.2026, 13:13Źródło komentarza: Ksiądz proboszcz podejrzany o pedofilięAutor komentarza: staryTreść komentarza: Ten SPN powinien powstać, ale szanse są małe. Ten wasz post powinien zostać rozbudowany i opublikowany jako mocny merytorycznie artykuł w super tygodniu i w tygodniku chełmskim. Po wsiach te gazety są czytane i dyskutowane dość dokładnie. Poza tym, musicie zrozumieć, i znaleźć odpowiednią narrację na obawy które nie są artykułowane "wprost" Chodzi o to, że obecnie cały ten zalesiony i ekstensywny rolniczo teren zarządzany głównie przez LP to swoisty ekosystem i biocenoza drobnych i większych nielegalnych i pół-legalnych interesików (także na bazie funduszy UE). Utworzenie SPL zniszczy ten misterny układ, a odbudowa tego już w ramach SPN zajmie lata, i wielu wypadnie z tej gry.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 09:11Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama