Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama

Od kwiatów do odpadów–moja droga w biznesie cz. V

KRZYSZTOF RDEST O SOBIE Krzysztof Rdest – lat 57, przedsiębiorca mieszkający w Żyrardowie. Właściciel spółki akcyjnej, żonaty. Żona Agnieszka współprowadzi firmę. Córka Małgorzata absolwentka dziennikarstwa na UJ w Krakowie, wiceprezes spółki.

Nowa dekada, nowe stulecie – rok 2000 jak się okazało nie był tylko symboliczną datą, 
ale momentem, w którym o polskiej gospodarce można było już powiedzieć, że ponownie stanęła na nogi. Większość rodaków pożegnała lata 90. chyba bez większego żalu. W końcu to właśnie ta dekada była okresem terapii szokowej dla większej części społeczeństwa i chociaż w rachunku końcowym – 
a to widać dopiero z dzisiejszej perspektywy – było warto przez to wszystko przejść, aby nie być dzisiaj w miejscu, w którym jest np. Białoruś, to wtedy rany zadane koniecznymi, ale trudnymi reformami, wciąż były dla wielu polskich rodzin bolesne i świeże.

Z moich obserwacji wynika, że faktycznie nasze życie można oceniać i różnicować z perspektywy kolejnych dekad. Każda dekada to inny styl życia, inna moda i światopogląd. Wprawdzie zdążyłem się urodzić w siermiężnej Polsce rządzonej przez towarzysza „Wiesława”, ale na szczęście byłem zbyt mały aby ten obraz naszego kraju pamiętać. Lata 70. to pierwszy powiew nowoczesności, ale w socjalistycznym wydaniu. Kolejna dekada, to okres najbardziej ponury pod względem gospodarczym i politycznym, ale dla mnie ze wspaniałą spuścizną np. w dziedzinie polskiej (ale nie tylko polskiej) muzyki rockowej. W latach 90. mamy nie powiew, a prawdziwy huragan zmian i napływu nowych idei (głównie gospodarczych i technologicznych). I podobnie miało być w pierwszej dekadzie nowego tysiąclecia. Coś się definitywnie kończyło czego symbolem mógłby być ostatni zjeżdżający z taśmy produkcyjnej Fiat 126p – ikona epoki PRL-u, królująca na naszych drogach od czasów sekretarza Edwarda Gierka. W tym czasie jest to już jednak relikt technologiczny. Na co dzień żyjemy za pan brat z zupełnie nowymi technologiami. Większość obywateli nosi w kieszeniach i torbach własne telefony komórkowe, które jak mało które urządzenie wywrą ogromny wpływ na sposób prowadzenia interesów. Rozpoczyna się era fascynacji technologiami informatycznymi, a w naszej kulturze masowej fascynacji serialem „M jak miłość”. Niezapomnianym przebojem - symbolem tego pamiętnego roku jest „Bal wszystkich świętych” Budki Suflera.

W mojej firmie też miała właśnie narodzić się nowa dziedzina działalności. Jak często w moim życiu się to zdarzało, zdecydował o tym przypadek. Będąc na weselu u rodziny, byłem świadkiem dyskusji, w której stomatolog z Łodzi opowiadał jak jest szczęśliwy, że pojawiła się na rynku firma, która rozwiąże jego problem z odpadami medycznymi. Okazało się, że odpady stanowiły wtedy ogromny problem dla lekarzy, stomatologów i weterynarzy. Ponieważ w tamtym okresie brakowało wyspecjalizowanych w tej dziedzinie firm, każdy z nich musiał wytworzone przez siebie odpady medyczne osobiście zawozić do przyszpitalnych spalarni, w celu ich unieszkodliwienia. Same spalarnie w świetle dzisiejszych standardów, należałoby uznać raczej za piece centralnego ogrzewania niż profesjonalne instalacje do unieszkodliwiania odpadów. Bo w istocie był to zwykły piec, bez żadnego monitoringu zarówno procesu technologicznego, jak i powstających w procesie spalania spalin. Stacje oczyszczania spalin stanowiły rzadkość, a i te które były, nie odpowiadałyby żadnym dzisiejszym normom.

Jednakże mieliśmy już rok 2000 i następowało porządkowanie gospodarki odpadami. Tworzono nowe standardy na bazie europejskich doświadczeń w tym zakresie. Wprowadzono obowiązek posiadania przez wytwórców odpadów medycznych, umów z wyspecjalizowanymi firmami w tej dziedzinie. I to była moja szansa! Takich firm brakowało na rynku. Bardzo szybko zainteresowałem się tym tematem i zrobiłem rozeznanie w uwarunkowaniach prawnych. Wtedy start w tej branży nie był jeszcze trudny. Bariery wejścia na rynek były minimalne. W zasadzie sprowadzały się do uzyskania decyzji administracyjnych, które nie były obwarowane jakimiś szczególnymi wymogami. Ruszyliśmy zatem do okolicznych lekarzy z naszą ofertą. Oczywiście w tamtym okresie byłem tylko transportującym odpady medyczne do miejsc ich unieszkodliwienia. Posiadaliśmy wtedy do tego celu Polonezy Trucki i dostawcze Lubliny. Popyt na naszą usługę był bardzo duży. Pozyskiwaliśmy klientów głównie w najbliższej okolicy oraz w Warszawie i Łodzi. Brak własnej instalacji do unieszkodliwiania odpadów nieco komplikował sprawę. Nie byłem jednak jeszcze wtedy gotów, aby pójść dalej i zaoferować usługę bardziej kompleksową. Ciągle byłem na etapie zdobywania doświadczeń i nauki tego biznesu. Pierwszy raz na taką skalę musiałem się również zmierzyć z wymaganiami sanitarnymi. Etap budowania nowego biznesu ma zwykle to do siebie, że - mówiąc kolokwialnie - zdecydowanie się więcej w niego wkłada niż wyjmuje. Zyski jakie wtedy przynosiła branża, nie były wystarczające, aby osiągać bardziej dynamiczne wzrosty. Przełom nastąpił w 2004 roku.

Jak pamiętamy, w dniu 1. maja 2004 roku Polska po latach starań została przyjęta do Unii Europejskiej. W mojej firmie data ta zbiegła się z uruchomieniem własnej instalacji do unieszkodliwiania odpadów medycznych i weterynaryjnych. Instalacja oparta na technologii autoklawowania została wpisana do Wojewódzkiego Planu Gospodarki Odpadami. Metoda ta jako alternatywna dla tradycyjnego spalania, została wprowadzona do Polski w ramach ujednolicania przepisów, standardów i technologii wykorzystywanych w kraju, do tych stosowanych w innych krajach Unii Europejskiej. Wtedy szeroko propagowana jako tańsza, bezemisyjna i mniej skomplikowana technologicznie, doczekała się w późniejszym okresie grona krytyków, którzy poprzez intensywny lobbing doprowadzili w końcu do zakazu jej stosowania, przy biernej postawie przedstawicieli państwa, którzy wcześniej metodę tą w świetle reflektorów wprowadzali na nasz rynek.

Po raz kolejny w naszej gospodarczej historii czyjś partykularny interes zwyciężył nad zdrowym rozsądkiem i interesem ogółu. I tak oto stałem się w 2004 roku obywatelem Europy, o której zawsze marzyłem i jednocześnie znaczącym graczem w branży odpadowej. Wtedy to konkurenci po raz pierwszy zaczęli się mnie poważnie obawiać i wtedy zaczęli swą bezpardonową walkę z moją firmą (a i moją osobą także), która trwa do dziś, o czym to opowiem w kolejnym odcinku.


Podziel się
Oceń

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamakabaret
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: PfTreść komentarza: Bzdury! Prawda jest taka, że w Chełmie nie ma ani dobrych specjalistów ani dobrego ośrodka wspierającego ludzi w kryzysie ! Oddział psychiatryczny i odwykowy to totalna porażka, pacjenci są bez odpowiedniego wsparcia, faszerowani lekami bez pomocy psychologów. W ten sposób właśnie straciłam członka swojej rodziny, który nie otrzymał należytej pomocy bo takiej w Chełmie nie ma !Data dodania komentarza: 29.04.2026, 17:42Źródło komentarza: Zdesperowana kobieta wbiła sobie nóż prosto w brzuchAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: A na byłych czerwonych, a dziś wiernych wyznawców pis to nawet nie ma określenia w słowniku ludzi cywilizowanych.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 15:04Źródło komentarza: Lekcja odpowiedzialności w Rudzie-Hucie. Wójt postawił ultimatum, a młodzi chwycili za miotłyAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Jak we wsi zmowa milczenia, to strażacy powinni olać pożar i czekać aż wszystko samo się wypali. Następni chętni na wypalanie traw na pewno się zastanowią.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 13:47Źródło komentarza: Plaga podpaleń i lokalna zmowa milczenia. Gmina Urszulin walczy z pożarami trawAutor komentarza: WaleryTreść komentarza: To chyba normaData dodania komentarza: 29.04.2026, 13:13Źródło komentarza: Ksiądz proboszcz podejrzany o pedofilięAutor komentarza: staryTreść komentarza: Ten SPN powinien powstać, ale szanse są małe. Ten wasz post powinien zostać rozbudowany i opublikowany jako mocny merytorycznie artykuł w super tygodniu i w tygodniku chełmskim. Po wsiach te gazety są czytane i dyskutowane dość dokładnie. Poza tym, musicie zrozumieć, i znaleźć odpowiednią narrację na obawy które nie są artykułowane "wprost" Chodzi o to, że obecnie cały ten zalesiony i ekstensywny rolniczo teren zarządzany głównie przez LP to swoisty ekosystem i biocenoza drobnych i większych nielegalnych i pół-legalnych interesików (także na bazie funduszy UE). Utworzenie SPL zniszczy ten misterny układ, a odbudowa tego już w ramach SPN zajmie lata, i wielu wypadnie z tej gry.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 09:11Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama