Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Chełm. „Tam, gdzie kwitną kasztany”. Józefa Zająca literacki powrót do przeszłości

Czy łatwo uprawia się literaturę komuś, kto jako podstawowe narzędzia poznania rzeczywistości cenił zawsze „szkiełko i oko”. Jak wyglądała „wielka historia” z perspektywy jednej z wielu polskich rodzin. Czym jest prawda w literaturze? Te i inne ważne i ważkie pytania czytelnik odnajdzie w najnowszej książce prof. Józefa Zająca. Myli się jednak ten, kto oczekiwałby od tej pozycji dyskursu w stylu naukowym.
Chełm. „Tam, gdzie kwitną kasztany”. Józefa Zająca literacki powrót do przeszłości

Autor: PANS w Chełmie

Prof. Józef Zając postanowił zaoferować odbiorcom i obserwatorem swojej aktywności rzecz wyjątkową. Otwiera bowiem, przy pomocy wydanej niedawno pozycji – „Tam, gdzie kwitną kasztany” – intymne obszary swoich życiowych doświadczeń. Czytelnik, który sięgnie po tę pozycję, może ją jednak czytać nie tylko jako swoistą autobiografię (choć w istocie można przecież uznać figurę głównego bohatera – Krzysztofa – jako porte parole samego autora). To książka wielowymiarowa. Oferowana przez Zająca literatura to dojrzałe spojrzenie nie tylko na własne, bogate w rozmaite doświadczenia życie, ale również próba krytycznego spojrzenia na dzieje Polski, świata oraz procesy, które dotykały przez całe dziesięciolecia nie tylko poszczególne jednostki, ale także, a może przede wszystkim, całe ludzkie zbiorowości i wspólnoty. Poprzez intymny, zawężony topograficznie świat bohatera czytelnik zaproszony zostaje do odkrycia i nazwania własnym językiem perspektywy dużo szerszej. Wzajemne przenikanie się tego, co indywidualne, intymne – czyli w gruncie rzeczy subiektywne – z tym, co zbiorowe, „szerokie” stanowi tej pozycji największą wartość.

Czy proza Zająca to literatura w stylu wielkiej prozy realistycznej? Na pewno tak. W tym zatem sensie można powiedzieć, że sięgamy po tekst, który opiera się na metodzie naukowej, empirycznej. Wraz z przemierzającym topograficzne przestrzenie Krzysztofem potrafimy dotknąć tego, czego dotyka on sam; mierzyć się z pytaniami, z którymi on sam się mierzy i na które poszukuje odpowiedzi. Można tym samym powiedzieć, że jest to książka pisana PRAWDĄ i w poszukiwaniu PRAWDY. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że tylko taka proza może nas jakoś do prawdy przybliżyć.

Z drugiej strony dąży prof.  Zając w kierunku wielkiej powieści historycznej. Opartej na faktach i dokumentach. Na przestrzeniach znajdujących swoje zakorzenienie w konkretnych topograficznych miejscach. Wyraźnie bliski jest mu Sienkiewicz – na kartach książki odnajdziemy tę samą potoczystość stylu, „szeroką” frazę.

Nie jest zapewne i nie może być zaskoczeniem fakt, że tą powieścią Zając poszukuje dopiero w istocie własnego pisarskiego stylu. To właściwość, którą jesteśmy w stanie przypisać wielu autorom-debiutantom. Jak powiedziano, wiele jest w jego stylu z Sienkiewicza, ale literackich nawiązań można by doszukiwać się jednak bliżej, aniżeli w odległym wieku XIX. Ten swoisty dokumentaryzm, przywoływanie wielu historycznych faktów przy jednoczesnej próbie uprawiania na ich kanwie komentarza publicystycznego przywołuje na myśl innego jeszcze prozaika, o którym wielu powiedziało, że był być może największym pisarzem polskim pisarzem XX wieku. Mowa mianowicie o Józefie Mackiewiczu, którego literackim spadkobiercą jest w pewnym sensie jego siostrzeniec – Kazimierz Orłoś. Mackiewicz, jak nikt inny, potrafił łączyć tę perspektywę indywidualną z doświadczeniem zbiorowym; twarde, udokumentowane dowody historyczne z doświadczeniem jednostki.

Po książkę Józefa Zająca powinien sięgnąć każdy, komu bliski jest własny „rezerwuar pamięci”. Kto zatracił być może zdolność do pielęgnowania pamięci o przodkach, miejscach, dziejach. Zając poprzez uprawianą przez siebie, z dużą sprawnością, literaturę, uczy swoich czytelników, jak zachować tożsamość. W świecie, o którym próbuje się nieudolnie mówić, że jest „rzeczywistością płynną”, niestałą. Autor dostarcza swoim odbiorcom narzędzi, które pozwalają uporządkować na nowo swoją własną historię; zacząć czytać na powrót karty swoich własnych dziejów

Polecam tę lekturę.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamatelefon
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: KumatyTreść komentarza: Mieszkańcy Chełma chyba wybrali jak mieszkańcy USA. To przecież instytucja miejska , a więc odpowiedzialne jest miasto. Dyrektor Zakładu podobnie jak Dyrektorzy szkół nie odpowiada za politykę finansową Państwa. Czy były takie problemy gdy Państwo ustalało podwyżki dla nauczycieli. Nie, Miasto dołożyło. Podobnie w tym przypadku tak samo powinien postąpić samorząd. Ktoś powie że trzeba zrobić Zakład Niepubliczny. To podpowiadamy szkoły też można zrobić niepubliczne. Przykład Leśniowice.Data dodania komentarza: 7.03.2026, 19:04Źródło komentarza: Czy miejska przychodnia przetrwa? MSP ZOZ w Chełmie przed poważnym wyzwaniem finansowymAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Jak dziś pamiętam piękny lipcowy dzień 80 roku. W sklepach ocet i denaturat. Czasami była musztarda. Przy bazarku na Lwowskiej stoi duży Fiat, otwarty bagażnik, z którego pani w brudnym niby białym fartuchu sprzedaje wędliny własnego wyrobu. Jedna starsza pani zwraca uwagę sprzedającej, że w takiej temperaturze niebezpieczne jest przechowywanie i sprzedawanie wędlin. Szybko otrzymała odpowiedź. "Jeszcze nasze krowy będą nosiły na rogach wasze pierścionki". Jakoś nigdy nie słyszałem o rogach z pierścionkami. Natomiast lamenty i ciągłe narzekania o biedzie rolników tak.Data dodania komentarza: 7.03.2026, 09:37Źródło komentarza: Czy da się podnieść ceny skupu zbóż na ziemi włodawskiej?Autor komentarza: PowiatowaTreść komentarza: Pan zza wschodniej granicy nie przyswoił przepisów obowiązujących w Polsce.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 15:03Źródło komentarza: Horrendalny mandat dla kierowcy porsche. Zaszalał na krajowej 12Autor komentarza: jaTreść komentarza: Skoro praca jest bardzo obciążająca psychicznie, a do tego jeszcze 24h zmiany, to może trzeba by w tutaj wprowadzić gruntowną reformę. Czyli np. 6h zmiana, i zmniejszenie liczby godzin tygodniowo np. do 30, i wtedy może nie było by takiego obciążenia psychicznego (krótsza praca, dłuższe przerwy), pozostawiając oczywiście stawki godzinowe w okolicach 300zł.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 14:23Źródło komentarza: 100 tys. miesięcznie? Nie, dziękuję. Lekarze nie chcą pracować na SOR-achAutor komentarza: JagnaTreść komentarza: Zmniejsz dawkowanie Ignac!Data dodania komentarza: 6.03.2026, 12:33Źródło komentarza: Prezydent Chełma na premiera? Polityczna giełda nazwisk przed decyzją prezesa PiS
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama