Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 20 kwietnia 2026 22:55
Reklama baner reklamowy
Reklama

Oświata to nie fabryka konserw | Super Tydzień

Decyzja o akcji protestacyjnej już poróżniła środowisko oświatowe. Według prezes ZNP mają w tym swój udział także przedstawiciele samorządu, a konkretnie dyrektorzy szkół. O planowanym strajku i sytuacji nauczycieli rozmawiała z radnymi na ostatniej komisji oświaty, kultury i sportu.

Radni chcieli widzieć, w jaki sposób miejskie placówki oświatowe przygotowują się do strajku. Mariusz Kowalczuk, który wywołał tę dyskusję, dopytywał czy władze miasta przygotowują się do przeprowadzenia egzaminów gimnazjalisty i ósmoklasisty w momencie, gdy w szkołach będzie strajk.

- Dobro dzieci leży nam na sercu. Ale o szczegóły poprosiłbym panią przewodniczącą, bo nie znamy liczby nauczycieli, którzy wezmą udział w strajku - stwierdził wiceprezydent Andrzej Kosiniec. - Kiedy ją poznamy, będziemy mogli podjąć kroki w celu bezpiecznego przeprowadzenia egzaminów.

- Nic gorszego niż chaos, który mógłby powstać i napięcie między placówkami a rodzicami z powodu protestu. Dlatego bardzo ważna jest tu rola miasta - zauważył radny Marek Sikora. - Samorząd nie jest tutaj stroną sporu. Stronami są nauczyciele, związki ich reprezentujące i rząd.

Sikora dopytywał, czy władze miasta mają jakiś plan na przetrwanie tego trudnego okresu w oświacie. Podkreślił też, że najważniejsze jest, aby we właściwy sposób komunikować się w tej sprawie ze społeczeństwem.

- Chodzi o to, aby nie nastawić niepotrzebnie rodziców przeciwko nauczycielom, bo napięcie na pewno będzie - stwierdził Sikora.

Prezes Ewa Suchań poinformowała radnych o wynikach referendum przeprowadzonego na terenie miasta. Protest odbędzie się w pięciu miejskich przedszkolach, w czterech się nie odbędzie. W siedmiu szkołach podstawowych nauczyciele byli na "tak", w dwóch na "nie", w tym w gimnazjum. W dwunastu szkołach ponadpodstawowych strajk się odbędzie, w dwóch nie. Na 32 placówki, 24 opowiedziały się na "tak". Ponadto prezes Suchań podkreśliła, że strajk jest legalny, gdyż związkowcy spełnili wszystkie procedury z nim związane.

- Nieprawdą jest, że placówki nie wiedzą, czy strajk się odbędzie, czy nie. Zobowiązałam wszystkie komisje referendalne do przekazania informacji. Dyrektorzy dysponują pełnymi danymi z protokołów. Podczas rozmowy z prezydentem obiecałam, że zrobimy wszystko, aby te informacje przekazać jak najszybciej i tak się stało - wyjaśniła Suchań. - Każdy dyrektor wie, jaka grupa osób chce strajku.

Jak podkreślił Sikora, władze miasta - w związku tym, co obecnie się dzieje - nie powinny dzielić nauczycieli, zwłaszcza że dwa związki zawodowe wybrały różne formy protestu. Zadaniem miasta jest informować o sytuacji rodziców i uspokajać emocje, a nie je wzbudzać. Podkreślił też, że nikt nie kwestionuje, iż nauczyciele w obecnej sytuacji w Polsce powinni więcej zarabiać. 

- Prowadzimy rozmowy z dyrektorami w celu zapewnienia bezpieczeństwa i bezpiecznego przeprowadzeni egzaminów. Proszę też panią przewodniczącą o rozumienie nauczycieli, którzy nie wezmą udziału w strajku. Dochodzą do nas słuchy, że nauczyciele, którzy zadeklarowali, że nie zastrajkują, już odczuwają to na własnej skórze - stwierdził wiceprezydent Kosiniec. - Nie chcemy konfliktować grona pedagogicznego.

- Dziękuję za słowa: nie dzielić a łączyć - odparła Ewa Suchań. - Proszę wierzyć, że to nie my komukolwiek będziemy cokolwiek wypominać. Dostaję też informacje, z których wynika, że to właśnie nauczyciele strajkujący są pokazywani palcami, nagabywani. Wiem, że dyrektorzy wysyłali pracownikom SMS-y, że strajk jest nielegalny. Więc, panie prezydencie, wytonujmy i uspokójmy środowisko - wyjawiła Ewa Suchań.

Nauczyciele nie chcę pieniędzy od samorządów, ale od rządu. 12 miast w Polsce zagłosowało za poparciem dla nauczycieli. Jak podkreśliła Suchań, w strajku weźmie udział ok. 80 proc. nauczycieli, w tym 30 proc. związkowców z ZNP, a więc nie jest to protest związku, a po prostu nauczycieli, którzy są niezadowoleni z tego, jak traktuje ich rząd.

- Ubiegamy się o większe pieniądze, o to, aby państwo wzięło większą odpowiedzialność za przyszłość oświaty. Wiemy, ile samorząd dokłada do subwencji, a raczej ile inwestuje, bo oświata nie jest fabryką konserw i nie przynosi zysków. To jest inwestycja w przyszłość. Jeśli nie będzie porządnej edukacji, to nie będzie wykształconego narodu. Wszystko zaczyna się od oświaty - podsumowała dyskusję prezes ZNP.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama