Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama baner reklamowy
Ciekawy temat!

Polacy chcą znikać z Google’a. Tysiące wniosków o usunięcie linków

Stare artykuły, kompromitujące informacje i niechciane dane. Polacy coraz częściej żądają, by Google przestał je pokazywać. Tylko w tym roku zgłosili ponad 16 tys. linków.
Polacy chcą znikać z Google’a. Tysiące wniosków o usunięcie linków

Źródło: ChatGPT

Prawo do bycia zapomnianym przestaje być w Polsce prawniczą ciekawostką. Coraz więcej osób korzysta z możliwości usunięcia określonych wyników z wyszukiwarki Google. Skala zjawiska wyraźnie rośnie, a eksperci wskazują m.in. na „efekt Brzoski” – nagłośnioną walkę przedsiębiorcy Rafała Brzoski z bezprawnym wykorzystywaniem wizerunku w internecie.

Według danych Google od początku 2026 roku Polacy zażądali deindeksacji ponad 16 tys. adresów internetowych. To już więcej niż w całym 2024 roku. Polska odpowiada za około 2 proc. europejskich zgłoszeń dotyczących prawa do bycia zapomnianym.

We wrześniu nastąpił skok

Szczególnie interesujące jest to, jak szybko zainteresowanie takim rozwiązaniem rosło w ostatnich miesiącach.

W lipcu Polacy wystąpili o usunięcie około 1150 adresów URL, natomiast we wrześniu było ich już około 2050. Jednocześnie wzrosła skuteczność zgłoszeń. W sierpniu pozytywnie rozpatrywano około 48 proc. wniosków, a we wrześniu już około 61 proc.

Eksperci wiążą rosnącą świadomość internautów między innymi z głośnymi przypadkami walki z deepfake'ami, fałszywymi reklamami i bezprawnym wykorzystywaniem wizerunku. Jedną z osób, które szczególnie mocno nagłośniły ten problem, jest Rafał Brzoska.

Co istotne, prawo do bycia zapomnianym nie jest narzędziem zarezerwowanym dla milionerów czy celebrytów. Zdecydowana większość zgłoszeń pochodzi od zwykłych osób. Robert Niczewski z Bellini Market Research ocenił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że jest to sygnał, że kampanie antydeepfake'owe przynoszą efekt.

Co można usunąć z Google?

Prawo do bycia zapomnianym funkcjonuje w Europie od przełomowego orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE z 2014 roku, a obecnie jego ważną podstawą jest także art. 17 RODO.

W praktyce można domagać się od wyszukiwarki usunięcia wyników powiązanych z własnym imieniem i nazwiskiem, jeżeli znajdujące się pod nimi informacje są np. nieaktualne, nieistotne, nieadekwatne albo nadmierne.

Nie oznacza to jednak automatycznego prawa do wyczyszczenia swojej przeszłości.

Google analizuje każdy wniosek i zestawia prawo konkretnej osoby do prywatności z interesem publicznym. Znaczenie może mieć m.in. to, czy ktoś jest osobą publiczną, czego dotyczą informacje, skąd pochodzą oraz ile czasu upłynęło od ich publikacji. W przypadku polityków, znanych przedsiębiorców czy innych osób pełniących ważne funkcje społeczne kryterium interesu publicznego może mieć szczególnie duże znaczenie.

Artykuł nie znika z internetu

To najważniejsze zastrzeżenie. Skuteczny wniosek do Google nie oznacza zazwyczaj, że artykuł, zdjęcie albo wpis zostanie skasowany ze strony, na której został opublikowany. Chodzi o deindeksację.

Jeżeli Google uwzględni wniosek, wskazany materiał może przestać pojawiać się w wynikach wyszukiwania po wpisaniu imienia i nazwiska danej osoby. Sama publikacja nadal może jednak znajdować się w internecie i być dostępna bezpośrednio albo pojawiać się po wpisaniu innych haseł.

To zasadnicza różnica między usunięciem informacji z internetu a usunięciem prowadzącego do niej wyniku z wyszukiwarki.

Jak złożyć wniosek?

Procedura nie wymaga kierowania sprawy do sądu. Google udostępnia internetowy formularz. Trzeba przede wszystkim wskazać konkretne adresy URL, których dotyczy żądanie, oraz wyjaśnić, dlaczego treści powinny zostać usunięte z wyników wyszukiwania.

Należy również podać wyszukiwane hasło – najczęściej własne imię i nazwisko – oraz adres e-mail do kontaktu. Google informuje, że zgłoszenia są następnie oceniane indywidualnie przez weryfikatorów.

Istnieje też prostsza procedura dotycząca niektórych danych osobowych. Przy konkretnym wyniku wyszukiwania można wybrać opcję jego usunięcia i wskazać, że pokazuje on dane osobowe wbrew naszej woli. Dotyczy to jednak określonych kategorii informacji i nie oznacza, że Google zaakceptuje każde zgłoszenie.

Nie każdy może wymazać niewygodną przeszłość

Prawo do bycia zapomnianym ma chronić prywatność, ale nie może automatycznie prowadzić do usuwania z wyszukiwarki informacji ważnych dla społeczeństwa.

Google przyznaje, że przy ocenie bierze pod uwagę m.in. publikacje instytucji państwowych oraz mediów. W przypadku materiałów prasowych znaczenie ma to, czy informacja pozostaje aktualna i istotna dla interesu publicznego. Szczególnie trudno o usunięcie informacji dotyczących działalności osób pełniących ważne funkcje publiczne.

Mimo tych ograniczeń Polacy najwyraźniej coraz lepiej wiedzą, że nie są całkowicie bezradni wobec tego, co po latach pokazuje wyszukiwarka. I coraz częściej z tego prawa korzystają. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: franek Treść komentarza: W tej wsi to nawet ratusz nie pomoże. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 15:47 Źródło komentarza: Ratusz wróci na plac Łuczkowskiego w Chełmie? Miasto planuje 300 tys. zł na dokumentację Autor komentarza: wyborca Treść komentarza: Czekamy na nowe władze w Chełmie. Obecne nie radzą sobie ani z wiaduktem, ani z terenem po dworcu PKS. Data dodania komentarza: 1.11.2026, 13:00 Źródło komentarza: Chełm rezygnuje z inwestycji za 250 mln zł. Z wiaduktu odpada beton, a 170 mln zł dofinansowania przepadnie Autor komentarza: Ja Treść komentarza: A może by tak podpisać umowę z tym wykonawcą i się z nim umówić ("tak tylko między nami") że zrobi najpierw wiadukt (+ może z jakąś jedną ulicę, tak dla niepoznaki, ale żeby starczyło kasy z dofinansowania), a potem się wycofa z projektu (w ten sam sposób co pierwszy wykonawca), potem negocjacje i podpisanie ugody z miastem, wykonawca dostanie kasę za wykonane dotychczas prace i się oddali. Wszyscy zadowoleni. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 19:32 Źródło komentarza: Chełm rezygnuje z inwestycji za 250 mln zł. Z wiaduktu odpada beton, a 170 mln zł dofinansowania przepadnie Autor komentarza: m Treść komentarza: Jasio jeszcze w d... a już mu kaszę gotują. Jak na razie gaz kosztuje tyle ile kosztował, a co będzie w 2027 roku tak na prawdę nikt nie wie na pewno. Ale postraszyć maluczkich nie zaszkodzi. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 18:34 Źródło komentarza: Gaz najdroższy od czterech lat. Rząd szykuje tarczę przed podwyżkami Autor komentarza: ruski troll Treść komentarza: Wtedy były zabory. Data dodania komentarza: 31.10.2026, 18:18 Źródło komentarza: Ratusz wróci na plac Łuczkowskiego w Chełmie? Miasto planuje 300 tys. zł na dokumentację
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama