Dlaczego najbliższa jednostka OSP nie zawsze wyjeżdża do akcji?
Jednym z tematów, które pojawiły się podczas sesji, były zasady dysponowania jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej do zdarzeń. Wątpliwości radnych dotyczą między innymi sytuacji, w których w pobliżu pożaru znajduje się remiza, ale strażacy z tej jednostki nie zostają skierowani do działań. Jak wyjaśniono podczas obrad, o wyborze konkretnych zastępów nie decyduje wyłącznie odległość od miejsca zdarzenia. Znaczenie mają również obowiązujące procedury, liczba dostępnych ratowników, a także ich przygotowanie oraz wyposażenie.
Jak się okazuje, wyjazd do akcji wymaga spełnienia określonych warunków. Radny Daniel Radomski, który jako druh ochotnik działa w strukturach OSP Kozia Góra, wyjaśnił, że jedną z kluczowych kwestii jest między innymi obecność podczas działań osoby, która posiada uprawnienia dowódcy. Wskazał też na kilka innych aspektów - odpowiednią liczbę ratowników oraz ich aktualne kompetencje. Podkreślono, że zastęp musi być przygotowany do bezpiecznego wykonania powierzonych mu zadań, a za sprawny przebieg interwencji odpowiada właśnie dowódca.
O skierowaniu jednostek do zdarzenia decyduje dyżurny na stanowisku kierowania, między innymi w komendzie Państwowej Straży Pożarnej w Chełmie. Zgodnie z przedstawionymi podczas sesji informacjami w pierwszej kolejności dysponowane są siły Państwowej Straży Pożarnej oraz jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej należące do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Po dotarciu na miejsce ratownicy oceniają sytuację i przekazują dyżurnemu informacje o przebiegu działań oraz ewentualnej potrzebie skierowania na miejsce zdarzenia dodatkowego wsparcia. Na tej podstawie dyspozytor może skierować kolejne zastępy, w tym jednostki spoza KSRG. Przy podejmowaniu decyzji uwzględniane są możliwości poszczególnych jednostek, ich wyposażenie, dostępne pojazdy i przygotowanie ratowników.
Jako przykład przywołano pożar w Busównie, podczas którego konieczne było wezwanie strażaków z Pniówna. Powodem było zapotrzebowanie na dodatkowe siły, w tym ratowników mogących zastąpić osoby już zaangażowane w działania. Przykład ten miał pokazać, że przebieg akcji ratowniczej wymaga nie tylko szybkiej reakcji, ale także odpowiedniego planowania i zapewnienia wystarczającej liczby ludzi do prowadzenia działań.
Istotne znaczenie ma również sprzęt, którym dysponuje dana jednostka. Podczas sesji zwrócono uwagę, że strażaków nie można kierować do zadań wymagających wyposażenia, którego nie posiadają.
- Działania wewnątrz płonącego budynku wymagają odpowiedniego zabezpieczenia ratowników, w tym aparatów ochrony dróg oddechowych. Brak takiego wyposażenia może wykluczać jednostkę z wykonywania określonych czynności. Odpowiedzialność za decyzje podejmowane podczas akcji spoczywa na dowódcy zastępu, dlatego skierowanie do działań musi uwzględniać rzeczywiste możliwości ratowników - podkreślił w czasie obrad radny Radomski.
Strażacy reagują, ale czasami muszą czekać
Podczas obrad poruszono również kwestię krytycznych komentarzy, z którymi strażacy spotykają się na miejscach wypadków. Chodzi między innymi o sytuacje, w których osoby postronne oczekują natychmiastowego uprzątnięcia jezdni lub szybkiego przywrócenia ruchu drogowego.
Jak wyjaśniono, działania ratownicze nie zawsze kończą się wraz z ugaszeniem pożaru czy udzieleniem pomocy poszkodowanym. Na miejscu wypadku konieczne może być przeprowadzenie czynności przez policję i służby odpowiedzialne za dokumentowanie zdarzenia. Do czasu ich zakończenia ruch może pozostawać wstrzymany, a strażacy nie zawsze mogą samodzielnie przystąpić do usuwania wszystkich pozostałości z jezdni. Zakres dalszych działań zależy od sytuacji oraz podziału obowiązków między poszczególne służby.
Kolejnym zagadnieniem była organizacja systemu powiadamiania strażaków o zdarzeniach. Z relacji wynika, że automatyczne systemy powiadamiania oparte na stacjach bazowych działają w trzech jednostkach OSP na terenie gminy Wierzbica: w Busównie, Wierzbicy i Koziej Górze.
- W pozostałych jednostkach powiadamianie odbywa się telefonicznie. Taki sposób przekazywania informacji wymaga skutecznego kontaktu z osobą odpowiedzialną za poinformowanie strażaków o konieczności wyjazdu. Jeśli jest ona niedostępna, proces powiadamiania może być utrudniony - podkreślił druh Radomski.
Podczas dyskusji wskazano więc na różnice w wyposażeniu poszczególnych jednostek w systemy automatycznego alarmowania.
Gdzie mieszkańcy mogą szukać schronienia?
Radni dopytywali również o miejsca doraźnego schronienia oraz schrony. Wójt Anna Flisiuk poinformowała, że na terenie gminy Wierzbica nie ma oficjalnie wyznaczonych schronów. Wskazano natomiast piwnice w budynkach wielorodzinnych, określone jako miejsca doraźnego schronienia, na terenie trzech spółdzielni mieszkaniowych: Spółdzielni Mieszkaniowej Wierzbica, Spółdzielni Mieszkaniowej Staszyce oraz Spółdzielni Mieszkaniowej Wólka Tarnowska.
To rozróżnienie ma znaczenie, ponieważ schrony i miejsca doraźnego schronienia nie są pojęciami tożsamymi. Możliwość wykorzystania konkretnego obiektu zależy od jego przeznaczenia, stanu technicznego i zasad określonych przez właściwe służby.
Ostatnim z poruszonych zagadnień była poprawa bezpieczeństwa uczniów w placówkach oświatowych. Władze poinformowały, że przygotowano już wycenę instalacji monitoringu w szkole. Montaż ma zostać przeprowadzony w okresie wolnym od zajęć dydaktycznych, czyli podczas najbliższej przerwy świątecznej lub ferii zimowych. Takie rozwiązanie ma pozwolić na przeprowadzenie prac bez konieczności zakłócania codziennego funkcjonowania placówki.
Czytaj także:
- Od Bałtyku po Berlin. Uczestnicy WTZ w Sawinie łączyli rehabilitację z odkrywaniem świata [ZDJĘCIA]
- Nowy autobus dla WTZ, drogi i odpady. Jakie zamówienia planuje gmina Sawin jeszcze na 2026 rok?
- Gm. Wierzbica. Nowy asfalt w Ochoży-Pniakach? Dostali prawie milion. Teraz szukają wykonawcy
- Gm. Sawin. Zwrot w sprawie fermy na 620 tys. kurcząt w Łowczy. SKO unieważniło decyzję wójt



Napisz komentarz
Komentarze