W sierpniu 1940 roku, podczas transportu więziennego z Białegostoku do Kotłasu, Harcaj zauważył na ścianach i suficie wagonu polskie napisy wydrapane przez wcześniejszych więźniów. Jeden z nich brzmiał:
„Wywieziono nas jedną stację za pn. zach. od Smoleńska, stąd mamy jechać dalej samochodami”.
Dla Harcaja był to jeden z pierwszych śladów wskazujących na los polskich oficerów zamordowanych w Katyniu. Po wojnie wspominał o tym w swoich relacjach.
Czytaj też:
Monte Cassino i „Bunt Kresowej”
Amnestia będąca następstwem układu Sikorski-Majski z 1941 roku otworzyła Harcajowi drogę do Armii Polskiej gen. Władysława Andersa.
Przez Irak, Palestynę i Egipt dotarł do Włoch już jako major dyplomowany i szef sekcji planowania 5. Kresowej Dywizji Piechoty.
W maju 1944 roku brał udział w przygotowaniu planu natarcia Kresowiaków na Monte Cassino. Podczas walk przebywał na pierwszej linii z dowódcą 5. Brygady, płk. Wincentym Kurkiem.
W czasie niemieckiego ostrzału moździerzowego śmiertelnie ranny został płk. Kurek. Major Harcaj, mimo trwającego ostrzału, przekazał rozkazy mjr. Stańczykowi i płk. Rudnickiemu, a po zakończeniu walk osobiście pomógł znieść z pola bitwy ciało poległego dowódcy. Jego postawę na polu walki opisywał Melchior Wańkowicz w reportażu „Monte Cassino”.
Za zasługi bojowe i męstwo podczas kampanii włoskiej, w tym w walkach o Ankonę i Bolonię, Harcaj został odznaczony przez Naczelnego Wodza gen. Kazimierza Sosnkowskiego Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari V klasy.
Otrzymał również m.in. Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, trzykrotnie Krzyż Walecznych, Srebrny Krzyż Zasługi z Mieczami, Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino nr 14769 oraz włoskie odznaczenie Croce al Valor Militare.
Po zakończeniu wojny, jako szef sztabu 5. Kresowej Dywizji Piechoty, Harcaj stanął na czele sprzeciwu wobec bezwarunkowego rozbrajania Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Wydarzenia te przeszły do historii jako „Bunt Kresowej”.
W proteście przeciwko sytuacji, w jakiej znaleźli się polscy żołnierze po wojnie, złożył dymisję ze stanowiska i zrzekł się przyznanych mu odznaczeń brytyjskich.
Chicago. Polska sprawa i 150 paczek
Powrót do rządzonej przez komunistów Polski nie był dla Harcaja bezpieczny. Postanowił zaangażować się w pomoc w sprowadzaniu z okupowanych przez Aliantów Niemiec rodzin polskich żołnierzy. W ten sposób zdołał sprowadzić do siebie także żonę Wandę i syna.
Po krótkim pobycie w Wielkiej Brytanii rodzina wyemigrowała do Chicago. Wanda Harcaj (1912-1987) ukończyła tam studia prawnicze i została adwokatem. Piotr utrzymywał się z pracy artystycznej jako malarz.
Mimo tysięcy kilometrów dzielących go od Polski nie przestał angażować się w sprawy ojczyzny. Organizował środowiska kombatanckie, propagował przedwojenną ideę Międzymorza i współpracy narodów Europy Środkowo-Wschodniej.
Jego dom stał się również miejscem działalności charytatywnej. Każdego tygodnia własnym sumptem przygotowywał co najmniej 150 paczek z pomocą dla osób potrzebujących i represjonowanych w komunistycznej Polsce.
27 marca 1983 roku prezydent RP na uchodźstwie Edward Raczyński powołał płk. dypl. Piotra Harcaja w skład Rady Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej na obszarze USA.
Czytaj też:
Testament trzech miejsc
Piotr Harcaj zmarł w Chicago 2 października 1986 roku. Nie doczekał upadku komunizmu.
Przed śmiercią pozostawił jednak szczegółową wolę dotyczącą swoich prochów. Chciał, aby jego symboliczny powrót do ojczyzny związany był z trzema symbolicznymi dla niego miejscami. Część prochów miała spocząć w grobie matki Tekli na cmentarzu w Strachosławiu.
Część miała zostać rozsypana nad rodzinną rzeką Udal. Najważniejsza część prochów miała natomiast wrócić na Górę Kumowską, pod ufundowaną przez niego Figurę Pamięci Poległych pod Monte Cassino - dokładnie pod tą samą gruszę, w której cieniu jako dziecko odpoczywał podczas drogi na katechezę.
Spełnienie tej ostatniej woli wymagało jednak pokonania kolejnej granicy.
Mimo obowiązujących w PRL ograniczeń jego bratanek Zbigniew poleciał do Stanów Zjednoczonych, ukrył urnę z prochami w walizce i przewiózł ją do Polski. Rodzina, zachowując wszystko w tajemnicy, wypełniła ostatnią wolę pułkownika.
Powrót na wzgórze
Po dziesięcioleciach tułaczki i emigracji pamięć o Piotrze Harcaju powraca również do oficjalnej przestrzeni pamięci.
Pismem z 10 sierpnia 2026 roku prezes Instytutu Pamięci Narodowej poinformował o wpisaniu mogiły pułkownika Piotra Harcaja na Górze Kumowskiej do ewidencji grobów Weteranów Walk o Wolność i Niepodległość Polski. Mogiła otrzymała numer 13603.
W piątek, 2 października 2026 roku - dokładnie w 40. rocznicę śmierci pułkownika - w Kumowie Plebańskim odbędą się uroczystości upamiętniające jego postać.
Po mszy świętej z udziałem kompanii honorowej Wojska Polskiego, orkiestry i pocztów sztandarowych uczestnicy przejdą około 1,5 kilometra z kościoła na szczyt Góry Kumowskiej.
Tam, przy salwie honorowej i podczas apelu pamięci, na pomniku znajdującym się w cieniu dawnej gruszy zostanie odsłonięta tabliczka IPN „Grób Weterana”.
Po ośmiu dekadach wojny, niewoli, walki i emigracji Piotr Harcaj powrócił na swoje wzgórze.
Wrócił dokładnie tam, gdzie jako chłopiec, siedząc w cieniu dzikiej gruszy, powiedział przyjacielowi, że chciałby kiedyś zostać pochowany właśnie w tym miejscu.
Czytaj także:
- Chełm. ”Wowa” Brodecki i jego ułańska szarża przez stulecie [ZDJĘCIA, FILM]
- Pół wieku razem. Swoje złote gody w gminie Kamień obchodziło 16 par. Zobacz zdjęcia
- Są gotowi jak mało kto. Na ochotników z Kamienia można liczyć zawsze [ZDJĘCIA]
- Skrzydła u ramion, czyli dwie dekady kobiecej energii w gminie Kamień [ZDJĘCIA]


Napisz komentarz
Komentarze