Marcin Petruk: Jak obecnie, po ograniczeniach wprowadzonych w kursach reedukacyjnych, wygląda zainteresowanie "zbijaniem oczek" przez naszych kierowców?
Mariusz Ostrowski: Liczba uczestników takich kursów rzeczywiście się nam zmniejszyła. Przed 3 czerwca uczestniczyło w nich 40-50 osób, które chciały pozbyć się z kont sześciu punktów, po zmianie prawa jest to średnio dziesięciu kierowców w skali miesiąca, więc różnica jest spora. Wynika to przede wszystkim z tego, że za wiele wykroczeń nie można już usunąć punktów, a dotąd najwięcej uczestników pojawiało się na kursach głównie z powodu przekroczonej prędkości. Dla ułatwienia, na naszej stronie internetowej wprowadziliśmy wykaz naruszeń, które są ujęte dla uczestników takich zajęć, a są one oznaczone na zielono.
MP: Prędkość to największy "drogowy grzech" naszych kierowców, ale niejednokrotnie gubi ich również niestosowanie się do innych przepisów, w tym ignorowanie znaków. Widać to również w Chełmie, chociażby na wyjeździe z Dworca Głównego PKP do skrzyżowania ulicy Kolejowej z aleją Piłsudskiego. Jak dokładnie powinni zachowywać się tam kierowcy, żeby nie dochodziło do wymuszeń pierwszeństwa?
MO: To skrzyżowanie jest rzeczywiście kłopotliwe dla kierowców, mimo że jest dobrze i prawidłowo oznakowane znakami D52, czyli "Strefa ruchu", oraz D53, czyli "Koniec strefy ruchu". Tym samym, pojazdy, które skręcają z Alei Piłsudskiego w lewo, mają pierwszeństwo przed tymi wyjeżdżającymi spod Dworca PKP. Według znaku D52, który znajduje się na wyjeździe z dworca, włączamy się do ruchu z parkingu, więc jesteśmy na obszarze podporządkowanym, a tym samym nie mamy pierwszeństwa. Innymi słowy, ulicą główną jest Kolejowa, bezpośrednio do niej podporządkowaną jest Aleja Piłsudskiego. Z kolei osoby wyjeżdżające spod dworca są "ostatni" w kolejności i muszą ustąpić pierwszeństwa wszystkim pozostałym. W tym miejscu dochodzi do nieporozumień, także dlatego, że część kierowców jadących aleją nie patrzy dokładnie na znaki mówiące o strefie ruchu, co powoduje, że pojawia się zagadka, kto ma ruszyć jako pierwszy. Osobiście byłem na miejscu i po przeprowadzeniu wizji lokalnej mogę powiedzieć wprost, że znaki da się rozpoznać po kształcie, a D52 i D53 są pod tym względem charakterystyczne. Także dlatego, żeby było wiadome co oznaczają, kiedy np. zasypie je śnieg zimą.
MP: To miejsce nie jest zapewne jedynym, które sprawia kłopoty zarówno początkującym, jak też doświadczonym kierowcom. Gdzie w Chełmie nasi zmotoryzowani popełniają błędy najczęściej?
MO: Najwięcej problemów podczas egzaminów, zarówno osobom, które dopiero starają się o uprawnienia, jak też już są kierowcami, są skrzyżowania z pierwszeństwem przejazdu. Jednym przykładem jest wspomniane miejsce przy Dworcu Głównym PKP, ale najwięcej egzaminów kończy się wynikiem negatywnym na Rondzie Jana Pawła II. Bardzo często jadące przez nie osoby nie patrzą w lewo, doprowadzając do niebezpiecznych zachowań, jak też zagrożenia w ruchu drogowym, co zmusza egzaminatorów do reakcji. Kłopotliwe okazują się również skrzyżowania ze znakiem STOP, znakiem, który jest ustawiony nie bez powodu, ponieważ w danym miejscu jest chociażby ograniczona widoczność. Ale niektórzy kierowcy - i ci przyszli, i ci z uprawnieniami, takie oznakowanie ignorują i kontynuują jazdę bez zatrzymywania się. Innym miejscem w Chełmie, gdzie zmotoryzowani mają trudności, jest wyjazd z ulicy Karłowicza w ulicę 15 Sierpnia, bo zdarzają się osoby wjeżdżające w tę drugą "pod prąd". Jazda niezgodna z wyznaczonym kierunkiem to także sytuacja, do której dochodzi na ulicy Siedleckiej. Kolejna "problematyczna" kwestia na naszych drogach to skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną u zbiegu ulic: Lubelskiej, Trubakowskiej i Szpitalnej, gdzie dochodzi do wymuszeń pierwszeństwa, m.in. z powodu niezatrzymywania się na strzałce warunkowej. Jeszcze jednym miejscem, gdzie nawet doświadczeni kierowcy "się gubią" jest Osiedle Zachód, gdzie już jakiś czas temu pojawiły się skrzyżowania równorzędne, a więc obowiązuje na nich "zasada prawej strony". Niestety, sporo osób przemieszcza się tamtędy "po staremu" i według znaków, których już nie ma, i które zostały zastąpione oznakowaniem poziomym. To powoduje wiele niebezpiecznych sytuacji, także wynikających z wymuszania pierwszeństwa.
MP: Kierowcy to nie jedyna grupa uczestników ruchu, którym zdarza się popełniać błędy lub mniej bądź bardziej świadomie łamać przepisy, bo występują one m.in. także wśród rowerzystów i użytkowników hulajnóg. Jakie niebezpieczne manewry z ich strony mają miejsce na naszych ulicach?
MO: Głównym jest tutaj rozmawianie przez telefon podczas jazdy rowerem, bardzo groźny, bo rozpraszający uwagę, a do tego karany mandatem w wysokości nawet 500 zł. Jeżeli zaś chodzi o użytkowników hulajnóg elektrycznych, chociaż zdarza się to również wśród cyklistów, to problemem jest jazda bez kasków ochronnych. A pamiętajmy, że każda osoba, która nie ukończyła 16. roku życia ma obowiązek się w nim poruszać. Bardzo często widzimy też rowerzystów i użytkowników innych jednośladów, którzy nie korzystają ze ścieżek rowerowych, przemieszczając się po chodnikach, a najlepszym tego przykładem jest ulica Lubelska. Część tych uczestników ruchu nie zachowuje ostrożności podczas zbliżania się do przejazdu dla rowerów, ponieważ wcale się nie rozglądają, tylko jadą dalej, pewni, że mają pierwszeństwo. Tymczasem w przypadku cyklistów przepis mówi, że mają oni pierwszeństwo, kiedy są już na przejeździe dla rowerów, a nie tak jak piesi, ponieważ ci mają je, kiedy na nie wchodzą. To nagminny błąd rowerzystów i niejednokrotnie nasi egzaminatorzy byli świadkami ostrego hamowania użytkowników jednośladów, wjeżdżających z rozpędem na przejazd na skrzyżowaniu. Oczywiście, w tym, żeby w takich sytuacjach było bezpiecznie, ważną rolę odgrywają także kierowcy i tutaj dobrym przykładem jest rondo Jana Pawła II. Zdarza się, że niektórzy wyprzedzają samochód na sąsiednim pasie, który zatrzymał się, bo rowerzysta był już na przejeździe, a tym samym miał pierwszeństwo. To bardzo niebezpieczne, ponieważ zderzenie z autem może być dla użytkowników jednośladów zagrożeniem dla zdrowia lub życia. Chciałbym jeszcze zaznaczyć, że bardzo często widzimy rowerzystów i osoby na hulajnogach, które wjeżdżają na przejście dla pieszych, aby dostać się na drugą stronę ulicy. Prawo mówi jasno, że muszą oni zejść ze swoich "dwóch kółek", przeprowadzić przez pasy i dopiero po zejściu z nich kontynuować jazdę.
MP: Jednym z miejsc, które do dzisiaj powoduje nieporozumienia między rowerzystami i kierowcami, ale również pieszymi, jest skrzyżowanie ze ścieżką dla cyklistów niedaleko dawnego torowiska na ul. Szpitalnej. Jak tam wygląda kolejność pierwszeństwa przejazdu i czy można je traktować jako skrzyżowanie równorzędne?
MO: To skrzyżowanie jest prawidłowo oznakowane i nie obowiązuje na nim zasada prawej strony. Tym samym rowerzysta nie ma pierwszeństwa, chyba, że znajduje się już na przejeździe. Co więcej, przejazd ten nie jest oczywiście przejściem dla pieszych, a bardzo często widzi się, że korzystają oni z niego, w ten sposób również łamiąc przepisy.



Napisz komentarz
Komentarze