Kilka sekund może zrobić różnicę
W ostatnich tygodniach na strzeżonych kąpieliskach doszło do kilku przypadków, w których kąpiący zaczynali mieć problemy z utrzymaniem się na powierzchni. Pomocy potrzebowały zarówno dzieci, jak i osoby dorosłe.
W jednym przypadku ratownicy na kąpielisku nr 1 ratowali dziecko. Do kolejnej niebezpiecznej sytuacji z udziałem dziecka doszło na głównej plaży, już w strefie przeznaczonej dla osób potrafiących pływać. Pod koniec lipca pomocy wymagały natomiast jednocześnie trzy osoby dorosłe znajdujące się na terenie kąpieliska nr 2.
Za każdym razem reakcja była szybka. Osoby zostały wydobyte z wody i bezpiecznie przetransportowane na brzeg. Co szczególnie istotne, pomoc przyszła na tyle wcześnie, że zdarzenia nie zakończyły się poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi.
To właśnie takie sytuacje najlepiej pokazują, jak ważna podczas wypoczynku nad wodą jest obecność wyszkolonych ratowników.
- Z perspektywy ratownika z wieloletnim doświadczeniem mogę powiedzieć, że pierwsza część sezonu nad Jeziorem Białym pokazuje przede wszystkim, jak ogromne znaczenie ma właściwe zabezpieczenie kąpielisk i szybka reakcja ludzi, którzy na nich pracują - mówi Andrzej Klaudel, prezes Rejonowego WOPR w Chełmie i instruktor ratownictwa wodnego. - W ostatnich tygodniach mieliśmy kilka sytuacji, w których osoby znajdujące się w wodzie zaczynały realnie potrzebować pomocy. Dotyczyło to zarówno dzieci, jak i osób dorosłych. W takich przypadkach nie ma czasu na zastanawianie się – ratownik musi zauważyć zagrożenie odpowiednio wcześnie, natychmiast podjąć decyzję i zareagować.

Ratownik musi zobaczyć to, czego często nie dostrzegają inni
W popularnym wyobrażeniu tonąca osoba krzyczy, wzywa pomocy i gwałtownie macha rękami. W rzeczywistości takie sytuacje często wyglądają zupełnie inaczej.
- Nad Jeziorem Białym w szczycie sezonu przebywają tysiące ludzi, w wodzie jednocześnie znajdują się setki osób i ratownik musi cały czas obserwować bardzo dynamiczną sytuację. Wystarczy chwila: ktoś przeceni swoje umiejętności pływackie, straci grunt pod nogami, zachłyśnie się wodą albo po prostu spanikuje. Z brzegu bardzo często wygląda to zupełnie niepozornie. Tonący człowiek zazwyczaj nie krzyczy i nie macha rękami tak, jak pokazują to filmy. Często po prostu zaczyna znikać pod powierzchnią. Dlatego doświadczenie, koncentracja i właściwe rozmieszczenie ratowników mają tak duże znaczenie - podkreśla Klaudel.
Jak dodaje, prawdziwym miernikiem skuteczności ratownika nie jest spektakularna akcja zakończona reanimacją, ale właśnie niedopuszczenie do takiego etapu.
- Dla nas sukcesem nie jest liczba przeprowadzonych akcji. Sukcesem jest to, że po każdej z nich człowiek wychodzi z wody cały i zdrowy. Jeżeli ratownik wyciąga osobę, która zaczynała już iść pod wodę, ale chwilę później siedzi ona bezpiecznie na brzegu i nie wymaga dalszej pomocy, oznacza to, że reakcja nastąpiła dokładnie wtedy, kiedy powinna. Takich sytuacji w tym sezonie już mieliśmy kilka i wszystkie zakończyły się dobrze - mówi.
Strzeżone kąpielisko robi różnicę
Najważniejsza rada dla osób przyjeżdżających nad wodę pozostaje od lat niezmienna: jeśli zamierzamy się kąpać, wybierajmy miejsca strzeżone.
Oficjalny sezon na jednym z głównych kąpielisk nad Jeziorem Białym trwa od 27 czerwca do 31 sierpnia, a kąpielisko funkcjonuje w godzinach od 10 do 18. Badania prowadzone w lipcu potwierdzały również przydatność wody do kąpieli.
Różnica pomiędzy kąpieliskiem strzeżonym a przypadkowym miejscem nad brzegiem nie sprowadza się wyłącznie do obecności wieżyczki ratowniczej. To wyznaczony teren, obserwowany przez ratowników, ze strefami przeznaczonymi dla osób o różnych umiejętnościach pływackich i możliwością rozpoczęcia akcji niemal natychmiast po zauważeniu problemu.
- Przypadki z ostatnich tygodni pokazują, że system zabezpieczenia kąpielisk działa. Ratownicy widzą zagrożenie, podejmują interwencję i robią to odpowiednio szybko - ocenia szef chełmskiego WOPR.
Ratownik nie zastąpi rodzica
Problemem, z którym ratownicy mierzą się każdego lata, nie są jednak wyłącznie sytuacje w wodzie.
W ciągu dwóch tygodni na zatłoczonych plażach nad Jeziorem Białym odnotowano również dwa przypadki zaginięcia dzieci. Oba zakończyły się szczęśliwie. Jedno z dzieci odnalazło się poza terenem samej plaży.
To sytuacje, które przy tysiącach wypoczywających osób mogą wydarzyć się bardzo szybko.
- Szczególnie apelujemy do rodziców i opiekunów. Obecność ratowników nie oznacza, że możemy przestać obserwować swoje dzieci. Na zatłoczonej plaży wystarczy dosłownie chwila, żeby dziecko odeszło kilkadziesiąt metrów, straciło rodzica z oczu i samo nie wiedziało, gdzie wrócić. Ratownicy oczywiście pomagają również w takich sytuacjach, ale żadna służba nie zastąpi bezpośredniego nadzoru rodzica - zaznacza Klaudel.
Nad bezpieczeństwem czuwają także służby
Sezon nad Jeziorem Białym to co roku nie tylko zwiększona obsada ratownicza, ale również wzmożone działania innych służb. Włodawska policja jeszcze przed rozpoczęciem wakacji zapowiadała obecność policyjnych wodniaków, którzy mają czuwać zarówno nad bezpieczeństwem plażowiczów, jak i osób korzystających z kąpieli czy sprzętu pływającego.
Jak potrzebne jest współdziałanie służb, pokazało jeszcze przed rozpoczęciem właściwego sezonu nietypowe zdarzenie z końca czerwca. W płytkiej wodzie Jeziora Białego nurek zauważył przedmiot przypominający niewybuch. Teren został zabezpieczony przez policję, część turystów i okolicznych lokali ewakuowano, a wezwani saperzy wydobyli z jeziora niemiecki granat M24 pochodzący z okresu II wojny światowej. Cała operacja zakończyła się bezpiecznie.
To zupełnie inny rodzaj zagrożenia niż te, z którymi na co dzień mierzą się ratownicy, ale również przykład tego, że w sezonie nad największym kąpieliskiem powiatu gotowość służb musi obejmować bardzo różne scenariusze.
Półmetek wakacji na plus
Początek sierpnia oznacza, że sezon wakacyjny właśnie przekroczył półmetek. Przed Okuninką jeszcze kilka bardzo intensywnych tygodni, szczególnie jeśli dopisze pogoda. Dotychczasowy bilans można jednak ocenić pozytywnie.
– Bezpieczeństwo nad wodą nie polega na tym, że nic się nigdy nie wydarzy. Przy takiej liczbie ludzi byłoby to założenie nierealne. Polega na tym, żeby zagrożenie dostrzec odpowiednio wcześnie i nie dopuścić, aby niewielki problem przerodził się w tragedię. Pod tym względem pracę naszych ratowników nad Jeziorem Białym oceniam bardzo dobrze – podsumowuje Andrzej Klaudel.
Ratownicy apelują również o ostrożność podczas korzystania ze sprzętu wodnego, zwłaszcza z coraz popularniejszych desek SUP. Jednym z większych zagrożeń jest wypływanie nimi daleko w głąb jeziora, skakanie z deski do wody bez przypiętej do nogi linki zabezpieczającej oraz korzystanie z niej przez zbyt wiele osób jednocześnie. Jak podkreślają, przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa może zapobiec groźnym sytuacjom.



Napisz komentarz
Komentarze