Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama baner reklamowy
Gorąca dyskusja na sesji

Krasnystaw. Ostra wymiana zdań na sesji. Tematem inwestycja przy ul. Kaczej

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Krasnystaw doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy radnym Lucjanem Wąsiurą a burmistrzem Danielem Miciułą. Dyskusja dotyczyła kontrowersji wokół budowy drogi przy ul. Kaczej oraz wypowiedzi, jakie miały paść podczas wcześniejszego spotkania władz miasta z mieszkańcami. Obie strony publicznie przedstawiały swoje stanowiska.
Krasnystaw. Ostra wymiana zdań na sesji. Tematem inwestycja przy ul. Kaczej

Źródło: UM Krasnystaw

Radny odpowiada na zarzuty i mówi o prawie do krytyki

Do dyskusji doszło pod koniec obrad. Jako pierwszy głos zabrał radny Lucjan Wąsiura, który odniósł się do spotkania władz miasta z mieszkańcami ul. Kaczej, jakie odbyło się 6 maja. Spotkanie dotyczyło kontrowersji wokół budowy drogi przy tej ulicy.

Radny poinformował, że dotarły do niego relacje mieszkańców, według których podczas spotkania miały paść pod jego adresem sugestie, że przedstawia nieprawdziwy obraz inwestycji, utrudnia jej realizację oraz podburza mieszkańców przeciwko władzom miasta.

- Chciałbym uzyskać od pana informację, czy te stwierdzenia - lub im równoważne - rzeczywiście padły podczas tego spotkania? - pytał podczas sesji radny Wąsiura. 

W swojej wypowiedzi radny stanowczo zaprzeczał, aby jego działania miały na celu wstrzymanie inwestycji.

- Nie jest prawdą, że swoimi działaniami w jakiś sposób chcę wstrzymać inwestycję polegającą na budowie drogi przy ul. Kaczej w Krasnymstawie. Podobnie, nie jest prawdą, że przedstawiam nieprawdziwy obraz przebiegu tej inwestycji - podkreślał radny. 

Jak tłumaczył, wielokrotnie wskazywał jedynie na problemy, które – jego zdaniem – dotyczą części mieszkańców ulicy. Zaznaczył, że jako radny ma obowiązek reagować na sytuacje, które mogą naruszać prawa mieszkańców.

- Wielokrotnie podkreślałem, że niektóre elementy tej inwestycji godzą w prawa mieszkańców ulicy Kaczej, nad czym - jako ich radny, czyli przedstawiciel w radzie miasta - nie mogę przejść do porządku dziennego - dodał radny. 

Podkreślał też, że prowadzenie działalności gospodarczej nie narusza prawa i nie stoi w sprzeczności z wykonywaniem mandatu radnego. Wąsiura odniósł się również do krytyki dotyczącej jego aktywności zawodowej i obecności w mediach społecznościowych. Radny szeroko argumentował kwestie związane z prawem do krytyki władz publicznych. W trakcie wystąpienia powoływał się na konstytucyjną wolność wyrażania poglądów oraz przepisy ustawy o samorządzie gminnym.

- Każdy, kto sprawuje funkcję publiczną musi liczyć się taką krytyką, albowiem jego decyzje oddziałują na prawa osób prywatnych - podkreślał. 

Według radnego przypisywanie mu działań mających prowadzić do zablokowania inwestycji może naruszać jego dobre imię i utrudniać wykonywanie mandatu.

- Przypisywanie mi takich intencji oraz działań uważam za niedopuszczalne wywieranie presji na mnie, jako na radnego oraz na sposób wykonywania przeze mnie mandatu radnego. Podkreślam również, że zasadniczym celem mojego działania - jako radnego - jest troska o dobro mieszkańców miasta, w tym - mieszkańców mojego okręgu. W związku z tym w przyszłości będę reagował na wszelkie próby stłumienia krytyki działań władz miasta, które godzą w interesy mieszkańców. Nie zaprzestanę również wypowiadania się w tych tematach, które być może są niewygodne dla władz miasta, ale są jednak istotne z punktu widzenia interesu społecznego. Nie życzę sobie, by burmistrz rozprowadzał wśród mieszkańców nieprawdziwe, wprowadzające w błąd społeczeństwo informacje o sposobie wykonywania prze ze mnie mandatu radnego oraz ingerował w moje prywatne życie, a także zawodowe - podsumował swoje wystąpienie radny Lucjan Wąsiura. 

Burmistrz: inwestycja jest strategiczna i prowadzona prawidłowo

Do tej wypowiedzi odniósł się burmistrz Daniel Miciuła. Już na początku zaznaczył, że jeśli radny uważa, iż jego dobra osobiste zostały naruszone, może skierować sprawę do sądu. 

– Na szczęście podczas spotkania 6 maja nie byłem sam i żadne stwierdzenia, o których pan mówił, się nie potwierdzają – powiedział burmistrz.

Dodał również, że jeszcze przed rozpoczęciem sesji obaj z mecenasem ustalili, iż wspólnie spotkają się z mieszkankami ulicy Kaczej, aby wyjaśnić sytuację i uspokoić emocje. Burmistrz podkreślał, że spotkań z mieszkańcami, dotyczących inwestycji było kilka, a podczas rozmów często dochodziło do emocjonalnych sytuacji. Jak mówił, radny proponował alternatywne rozwiązania techniczne dotyczące odwodnienia, jednak – według informacji przekazanych przez projektantów, wykonawców oraz inżynierów projektu – na obecnym etapie inwestycji nie było możliwości ich wdrożenia.

– Inwestycja na ul. Kaczej jest inwestycją dosyć kontrowersyjną, ale strategiczną. Nie wyobrażam sobie, żeby dziś urosła do skali wielkiego konfliktu – mówił burmistrz.

Podkreślał także, że bierze pełną odpowiedzialność za realizację inwestycji i zapewniał, że prowadzona jest ona w sposób prawidłowy i profesjonalny. Jak zaznaczył, była kontrolowana m.in. przez inspektorat nadzoru budowlanego oraz Wody Polskie.

Burmistrz poinformował również, że prowadzone jest postępowanie wyjaśniające dotyczące odprowadzania wód opadowych na nieruchomości mieszkańców. Według jego słów obecnie najbardziej kontrowersyjne pozostają trzy lokalizacje związane z inwestycją.

W trakcie swojej wypowiedzi burmistrz przywołał także sytuację z jednego ze spotkań z mieszkańcami, podczas którego – jak relacjonował – jedna z mieszkanek zgodziła się na zaproponowane przez miasto rozwiązanie dotyczące zjazdu z posesji. Twierdził, że mieszkańcy byli informowani o konsekwencjach rezygnacji z wykonania zjazdu przez miasto na obecnym etapie inwestycji. Odnosząc się bezpośrednio do osoby radnego, burmistrz przyznał, że podczas rozmów z mieszkańcami pojawiał się temat jego zaangażowania po stronie osób nieakceptujących proponowanych rozwiązań.

– To były argumenty, których używałem. Ciężko mi się odnosić do zarzutów kierowanych przez pana w moją stronę, ale uważam, że zawsze szukam rozwiązania sporów w formie mediacji. Jeżeli jednak poczuł się pan urażony, to - tak jak wspomniałem na początku mojej wypowiedzi - ma pan prawo skierować sprawę do sądu i proszę z tego skorzystać. Ja też mam takie prawo i też z niego skorzystam wobec niektórych osób - podsumował swoją wypowiedź burmistrz Miciuła. 

Czytaj także: 
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama