Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama baner reklamowy
Gmina liczy na pomoc mieszkańców

Plaga podpaleń i lokalna zmowa milczenia. Gmina Urszulin walczy z pożarami traw

Ostatnie tygodnie w gminie Urszulin upłynęły pod znakiem intensywnej walki z żywiołem. Wraz z nadejściem cieplejszych dni, lokalne jednostki ochotniczych straży pożarnych zmagają się z prawdziwą plagą pożarów nieużytków i traw. Najpoważniejszy z nich miał miejsce niedawno nad jeziorem Uściwierz, co postawiło w stan najwyższej gotowości miejscowe służby. Sytuacja jest o tyle dramatyczna, że znaczna część tych zdarzeń to nie dzieło natury, przypadku czy zwykłej nieuwagi, lecz celowe działanie podpalaczy.
zdjęcia z akcji strażaków nad jeziorem Uściwierz
Akcja gaśnicza nad jeziorem Uściwierz

Źródło: UG Urszulin, OSP Urszulin

Problem ten został obszernie omówiony przez wójta Adama Panasiuka podczas kwietniowej sesji rady gminy. Gospodarz samorządu nie krył swojego zaniepokojenia zaistniałą sytuacją, zwracając uwagę na to, że walka z intencjonalnie wzniecanym ogniem to potężne obciążenie zarówno dla druhów, jak i dla budżetu urzędu. Jak zaznaczył, koszty tych wyjazdów uderzają ostatecznie we wszystkich podatników.

– W ostatnią niedzielę to bodajże cztery czy pięć wyjazdów było i to naprawdę absorbuje i komplikuje życie prywatne. Wiem, że większa część zdarzeń to są przypadki losowe. Ale niestety drugi rok z rzędu mamy bardzo dużo celowych podpaleń. To pociąga za sobą duże koszty gminy, bo trzeba zapłacić za wodę oraz wypłacić ekwiwalenty dla strażaków – wyliczał podczas obrad włodarz gminy.

Regularne, często weekendowe wyjazdy do płonących łąk to jednak nie tylko bezsensowne straty finansowe, ale przede wszystkim uderzenie w morale samych ratowników. Ochotnicy, słysząc dźwięk syreny, rzucają swoje rodziny i codzienne obowiązki, ryzykując zdrowie.

– Takie pożary traw są naprawdę bardzo demotywujące dla samych ochotników. Jak strażak dostaje sygnał, to nie wie, w jakim celu jedzie, dowiaduje się w trakcie – argumentował Adam Panasiuk, dziękując jednocześnie strażakom za ich pełne poświęcenia działania.

W walce z plagą pożarów największą przeszkodą okazuje się jednak nie sam ogień, a postawa lokalnej społeczności. Wójt zaapelował z mównicy do mieszkańców o zdecydowane przerwanie tak zwanej zmowy milczenia. Praktyka pokazuje bowiem, że w mniejszych miejscowościach sąsiedzi często doskonale zdają sobie sprawę z tego, kto odpowiada za podkładanie ognia, jednak z różnych względów powstrzymują się od wskazania winnych.

– Liczymy na pomoc mieszkańców, bo okazuje się, że wszyscy wiedzą, ale nikt nie chce powiedzieć, kto za tym stoi – skwitował gorzko tę specyficzną, sąsiedzką solidarność wójt Urszulina, zachęcając do reagowania.

Mimo tych niezwykle trudnych i frustrujących dla druhów warunków, w gminnym pożarnictwie widać również wyraźne światełko w tunelu. Nawiązując do wcześniejszych słów nowego komendanta gminnego OSP, Stanisława Artymiuka, wójt z satysfakcją poinformował radnych o pozytywnym trendzie kadrowym. Samorząd odnotowuje w tym roku ogromny wzrost zainteresowania służbą. Na kursy podstawowe i pierwszej pomocy zapisała się rekordowa liczba nowych kandydatów na strażaków. Daje to gwarancję, że pomimo nieodpowiedzialnych zachowań podpalaczy, lokalne bezpieczeństwo w gminie Urszulin będzie miało solidne oparcie w nowym pokoleniu ochotników.

Powiązane galerie zdjęć:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

miejscowy 29.04.2026 13:47
Jak we wsi zmowa milczenia, to strażacy powinni olać pożar i czekać aż wszystko samo się wypali. Następni chętni na wypalanie traw na pewno się zastanowią.

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama Nieruchomości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama