Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Dlaczego rządzą tak rzadko?

Kobiety w samorządzie. Zajmują więcej stanowisk niż kiedyś, ale wciąż mniej niż powinny

Kobiet w polskiej polityce lokalnej jest coraz więcej, ale wciąż rzadko sięgają po najwyższe stanowiska. Choć ich udział w samorządach systematycznie rośnie, bariery społeczne, kulturowe i systemowe nadal ograniczają ich realny wpływ na decyzje. A to – jak podkreślają ekspertki – ma znaczenie nie tylko dla samej polityki, ale i jakości życia mieszkańców. O wyzwaniach, barierach i stylu zarządzania mówią samorządowczynie z Chełma, Sawina i Białopola.
  • Źródło: Materiał przygotowany we współpracy z Centrum Komptenecji Europejskich UMCS w Chełmie.
Coraz więcej kobiet w radach gmin, ale wciąż mało u steru. O wyzwaniach, barierach i stylu zarządzania mówią samorządowczynie z Chełma, Sawina i Białopola.
Coraz więcej kobiet w radach gmin, ale wciąż mało u steru. O wyzwaniach, barierach i stylu zarządzania mówią samorządowczynie z Chełma, Sawina i Białopola.

Z danych wynika, że udział kobiet w życiu publicznym w Polsce wyraźnie wzrósł. W parlamencie zajmują dziś około 29 proc. miejsc – więcej niż dekadę temu, choć wciąż poniżej średniej unijnej wynoszącej 33 proc.

Podobny trend widoczny jest w samorządach. W 2024 roku kobiety stanowiły około jednej trzeciej radnych w gminach, miastach na prawach powiatu i sejmikach województw. Jeszcze dziesięć lat temu było to około 25 proc. W radach powiatów natomiast udział kobiet wzrósł z około 20 do 25 proc.

W dłuższej perspektywie zmiana jest jeszcze bardziej wyraźna. Na początku lat 90. kobiety stanowiły mniej niż 10 proc. radnych, dziś to już około 37 proc. Dynamicznie rośnie także liczba sołtysek – obecnie stanowią one niemal połowę wszystkich osób pełniących tę funkcję.

Jak jest lokalnie

W samym regionie proporcje są wyraźnie zróżnicowane. W powiecie chełmskim, obejmującym 15 gmin, kobiety stoją na czele pięciu z nich. Znacznie gorzej wygląda sytuacja w sąsiednim powiecie krasnostawskim – w żadnej z dziewięciu gmin nie ma kobiety na stanowisku wójta. W powiecie włodawskim, gdzie funkcjonuje osiem gmin, kobiety zarządzają dwiema.

Nieco inaczej prezentuje się udział kobiet w radach miast. W Chełmie na 23 radnych tylko pięć to kobiety. W Krasnymstawie w 15-osobowej radzie zasiada sześć radnych, a we Włodawie – siedem na piętnaście mandatów.

Więcej kobiet w radach, mniej u steru

Ten wzrost nie przekłada się jednak na dostęp do realnej władzy. Kobiety zdecydowanie rzadziej obejmują stanowiska wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

– Reprezentację kobiet na stanowisku organu wykonawczego w polskiej gminie, czyli około 16 proc., można uznać za symboliczną – podkreśla dr hab. Justyna Wasil z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UMCS.

W praktyce oznacza to, że choć kobiety coraz częściej współtworzą lokalną politykę, to rzadziej decydują o jej kierunku.

Dr hab. Justyna Wasil – badaczka samorządu, obszarów wiejskich i przywództwa kobiet, laureatka nagrody im. prof. Michała Kuleszy. 
Fot. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Mechanizmy władzy, które sprzyjają status quo

Przyczyny tego zjawiska mają charakter zarówno systemowy, jak i kulturowy. Jednym z kluczowych elementów jest konstrukcja organu wykonawczego – jednoosobowego i wybieranego w wyborach bezpośrednich.

– Taka konstrukcja w pewnym sensie determinuje sposób wyboru i sprzyja mężczyznom – wskazuje Justyna Wasil.

Znaczenie ma także tzw. efekt inkumbenta. Osoby już sprawujące władzę mają większe szanse na jej utrzymanie, a ponieważ większość stanowisk zajmują mężczyźni, przewaga ta utrwala się w kolejnych kadencjach.

Do tego dochodzi czynnik ekonomiczny i społeczny.

– Tam gdzie są duże pieniądze, a przy dyskutowanym stanowisku tak jest, tam duże zainteresowanie mężczyzn – zauważa ekspertka, wskazując jednocześnie na utrwalone stereotypy dotyczące przywództwa i kompetencji – np. że mężczyzna powinien zarabiać więcej niż kobieta, jest mniej emocjonalny i lepiej rządzi.

Szklany sufit, którego nie widać

W efekcie powstaje mechanizm trudny do uchwycenia wprost, ale wyraźnie obecny w praktyce.

– Można zaryzykować stwierdzenie, że dla kobiet faktycznie istnieje „szklany sufit w samorządzie” – mówi Justyna Wasil. – Kobiety są coraz chętniej wybierane na stanowiska, z którymi wiąże się sporo pracy społecznej i niewielkie pieniądze np. sołtyska, radna. Prawdziwa władza i duże pieniądze wójta, burmistrza, prezydenta miasta są zarezerwowane dla mężczyzn.

To granica, która nie jest formalnie zapisana, ale działa w sposób systemowy i powtarzalny.

Polska lokalna nie jest jednolita

Różnice widać również w zależności od typu samorządu. Wbrew pozorom kobiety częściej odnoszą sukces w mniejszych gminach, zwłaszcza wiejskich.

– W takich jednostkach ludzie się znają, a płeć traci na znaczeniu, rośnie rola kompetencji i doświadczenia – wskazuje ekspertka.

Jednocześnie statystycznie niższy udział kobiet obserwuje się w regionach o bardziej tradycyjnej strukturze społecznej, choć – jak zaznacza – nie jest to regułą. Województwa takie jak lubelskie czy świętokrzyskie wypadają na tle kraju relatywnie dobrze.

Cena władzy, której nie widać w statystykach

O komentarze poprosiliśmy samorządowczynie z naszego regionu. Trzy z nich zechciały podzielić się swoimi doświadczeniami w zarządzaniu jednostkami samorządowymi. 

Jak się okazuje, jedną z większych barier przy podejmowaniu decyzji o starcie w wyborach pozostaje życie prywatne.

– Z badań wynika, że ma to kluczowe znaczenie dla decyzji o podjęciu aktywności publicznej przez kobiety – podkreśla Justyna Wasil.

W praktyce oznacza to często odkładanie tej decyzji do momentu, gdy sytuacja rodzinna na to pozwoli.

O tym aspekcie mówi Agata Fisz, która przez 12 lat kierowała miastem Chełm.

– Pełnienie takiej funkcji powoduje, że wiele ważnych chwil z życia rodzinnego mimo wszystko nas omija. Mój syn miał 10 lat, kiedy obejmowałam urząd, a 22, gdy kończyłam kadencję. Czasami zastanawiam się, kiedy on urósł – przyznaje.

Jak dodaje była prezydent, kluczowe jest wsparcie bliskich: 

– Bezcenne jest zaangażowanie męża w obowiązki domowe i wychowanie dzieci oraz jego wsparcie w kolejnych wyzwaniach.

Podobne obserwacje ma wójt gminy Sawin Agnieszka Dąbrowska:

–  Pełnienie funkcji samorządowej wymaga dyspozycyjności i zaangażowania, często poza standardowymi godzinami prac – podkreśla. – Dla wielu kobiet łączenie tych funkcji może być problematyczne, ale nie jest to przeszkoda nie do pokonania.

Między doświadczeniem a percepcją barier

Doświadczenia kobiet w samorządzie nie są jednak jednolite.

Agnieszka Dąbrowska przyznaje, że w trakcie kampanii zdarzały się sytuacje, w których była oceniana przez pryzmat płci.

– Zdarzały się komentarze, że jako kobieta nie poradzę sobie na stanowisku wójta, stereotypowo przypisanym do płci męskiej – mówi. – Jednak z czasem najważniejsze okazały się konkretne działania i efekty.

Z kolei wójt gminy Białopole Aneta Radomska wskazuje na zupełnie inne doświadczenie:

– Nie spotkałam się ani w trakcie kampanii, ani po objęciu stanowiska z sytuacjami, które wynikałyby z tego, że jestem kobietą.

Czy kobiety rządzą inaczej?

Odpowiedź na to pytanie pozostaje niejednoznaczna.

– Na zarządzanie gminą wpływa bardzo dużo czynników poza płcią – zaznacza Justyna Wasil.

Widać jednak pewne różnice w stylu przywództwa. Kobiety częściej angażują się w działania społeczne, edukacyjne czy kulturalne oraz większą wagę przywiązują do relacji i dialogu.

Potwierdza to również Agnieszka Dąbrowska:

– Atutem kobiet jest wielozadaniowość oraz to, że większą wagę przykładają do dialogu, współpracy i budowania relacji.

Między mechanizmem a zmianą społeczną

Zdaniem ekspertki zmiana nie dokona się wyłącznie poprzez naturalną ewolucję.

– Potrzebne są dodatkowe instrumenty, które przybliżą kobiety do rzeczywistej równości w sprawowaniu władzy – wskazuje dr hab. Justyna Wasil.

Wśród możliwych rozwiązań wymienia się m.in. rozwój mechanizmów kwotowych. W praktyce oznacza to obowiązek umieszczania określonej liczby kobiet na listach wyborczych. Dziś takie rozwiązania funkcjonują, ale nie zawsze przekładają się na realne mandaty.

Dlatego pojawia się pomysł wprowadzenia tzw. mechanizmu suwakowego. Chodzi o naprzemienne układanie list wyborczych – kobieta, mężczyzna, kobieta, mężczyzna – co zwiększa szanse kobiet na zdobycie miejsc, które rzeczywiście dają mandat.

Znacznie trudniejsza do wprowadzenia byłaby zmiana dotycząca wyboru władz wykonawczych, czyli wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Jedna z koncepcji zakłada odejście od wyborów bezpośrednich na rzecz zarządów gmin, w których skład wchodziłoby kilka osób – z zachowaniem zasad równej reprezentacji kobiet i mężczyzn.

To jednak rozwiązania systemowe, które wymagają decyzji na poziomie państwa. Równie istotna pozostaje zmiana społeczna – sposób wychowania, edukacji i postrzegania ról kobiet i mężczyzn.

– Nie trzeba czekać na idealny moment. Jeśli ma się pomysł i chęć działania, warto spróbować – mówi Dąbrowska.

Największa zmiana dopiero przed nami

Paradoks polega na tym, że najskuteczniejszym narzędziem zmiany może być sama obecność kobiet w polityce. Choć zmiana zachodzi powoli, jest wyraźna. I – jak podkreślają rozmówczynie – może przyspieszyć wraz z kolejnymi pokoleniami.

– Nie trzeba bać się nowych wyzwań. Mamy wszelkie predyspozycje do zajmowania najwyższych funkcji – podsumowuje Agata Fisz.

– Samorząd potrzebuje nowej dobrej energii i różnorodnych perspektyw. Ważne jednak, aby miały świadomość, że jest to okupione wieloma wyrzeczeniami oraz ogromną odpowiedzialnością –  dodaje Agnieszka Dąbrowska.

Im więcej kobiet w samorządzie, tym większa szansa, że kolejne zdecydują się pójść tą drogą. A to może być najważniejsza zmiana, jaka dopiero nadchodzi.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama