Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama moto
Reklama

To była najczarniejsza kampania

Po wyborach przyszedł czas na podsumowania. Wygrani i przegrani wójtowie mówią, że takiego zalewu nieprawdziwych informacji, rozpowszechnianych w trakcie kampanii, nigdy dotąd nie doświadczyli.

Wójt Henryk Maruszewski, który wygrał wybory, z oburzeniem wspomina komentarze zamieszczane na jednym z portali internetowych przez mieszkańców swojej gminy. Ktoś napisał, że gmina ma pieniądze na wycieczki dla radnych, a nie ma na inne, ważniejsze cele.

- To kłamstwo! Jeżeli radni jeździli na wycieczki, to za własne pieniądze. Raz tylko skorzystaliśmy z zaproszenia biura senatorskiego. Nawet obiady w naszej gminie są ze składek - zapewnia wójt.
W trakcie kampanii pojawiały się też komentarze, szeroko rozpowszechniane, że rzekomo gmina rządzona przez wójta z PSL bierze drogie kredyty w banku, którego dyrektorem jest szef PSL-u.
- Obydwa przetargi na kredyty wygrał u nas inny bank. Można to sprawdzić - dodaje Maruszewski. - Mam nadzieję, że osoby, które to pisały, przyjdą do mnie i przeproszą, bo jak nie, to zastanawiam się, co z tym zrobić - podkreśla wójt.
Ma on prawo, jak wszyscy, domagać się ukarania osób, które go pomawiały. Nawet komentarze pisane w internecie pod pseudonimem nie są do końca anonimowe. Policja może sprawdzić, z jakiego komputera je wysłano. Czy wójt będzie jednak chciał dochodzić swoich praw, nie wiadomo. Mimo czarnej kampanii skierowanej przeciwko sobie nie odpowiadał dotąd atakiem.
- Nie powiesiłem ani jednego plakatu. Uważam, że byłoby to wstydliwe po tylu latach, skoro każdego mieszkańca znam z imienia i nazwiska. Nie namawiałem do głosowania - powiedział na sesji Maruszewski.
Podobne odczucia, dotyczące minionej kampanii, ma wójt Waldemar Domański, który wybory przegrał. Jego zdaniem brudna i ordynarna antykampania go pognębiła.
- Już po wyborach dotarła do mnie ulotka wyborcza, w której zawarto wiele nieprawdziwych informacji, chociażby takich, że gmina nie prowadziła żadnych inwestycji. Prowadziliśmy inwestycje, chociaż było ich niewiele ze względu na trudną sytuację finansową gminy - wyjaśnia Domański. Oburza się on również na to, że nazwano go "leniwym" i stwierdzono, że podaje nieprawdziwe informacje o zadłużeniu gminy.
- Liczby nie kłamią. W ciągu ośmiu lat, gdy byłem wójtem, wykonaliśmy 30 inwestycji na łączną kwotę 5 mln 519 tys. zł i realizowaliśmy w latach 2011-14 i w 2018 r. fundusz sołecki w sumie na kwotę ponad 720 tys. zł. Po podliczeniu okazuje się, że wykonaliśmy w sumie inwestycje za ponad 6 mln 239 tys. zł. Wartość dofinansowania, jakie pozyskaliśmy to ok. 3 mln 200 tys. zł. Te nasze dane porównaliśmy do osiągnięć poprzedniej koalicji z lat 2003-2010. Znalazło się to w mojej ulotce wyborczej. Liczby nie kłamią. Uważam, że poradziliśmy sobie lepiej. W dodatku gospodarowaliśmy w arcytrudnej sytuacji finansowej gminy. Gdy przejmowaliśmy władzę, zadłużenie było dwuipółkrotnie wyższe, niż gdy władzę obejmowała poprzednia koalicja - wylicza Domański.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama Nieruchomości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama