Kamil Borowski zdecydował się na najdłuższy z możliwych dystansów, liczący ok. 40 km maraton. Majestatyczne szlaki poprowadzone okolicami Muczna i Bieszczad pokonał w 2 godz. 55 min 54 sek., wyprzedzając drugiego w stawce Krzysztofa Wiernusza o niemal 20 minut!
- Trasa dosyć szybka, w większości przez szuter i drogi asfaltowe, sprzyjały też warunki pogodowe i to, że nie było dużo śniegu. Miejscami było ślisko, a we znaki dawało się błoto, zwłaszcza pod koniec, ale udało się osiągnąć wynik poniżej trzech godzin, więc jestem zadowolony - podsumowuje Kamil Borowski.
Czytaj również:



Napisz komentarz
Komentarze