Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama

"To jest chłopski bunt, to jest weto ludowe". Protest rolników w Okopach

Takimi słowa przewodniczący zgromadzenia rolników rozpoczął protest w gminie Dorohusk. Do piątku do północy zablokowane będzie skrzyżowanie krajowej „dwunastki” i drogi wojewódzkiej Hrubieszów-Włodawa. To forma sprzeciwu wobec braku odpowiednich działań rządu związanych z napływem tak zwanego zboża technicznego z Ukrainy.
"To jest chłopski bunt, to jest weto ludowe". Protest rolników w Okopach
Protest rolników i blokada drogi w Okopach potrwa 48 godzin. Przepuszczane będą jedynie służby ratunkowe i samochody z pomocą humanitarną.

Organizatorem protestu jest Zamojskie Towarzystwo Rolnicze. Podobne akcje trwają jednocześnie w kilku innych przygranicznych miejscowościach. Na początku zgromadzenia wyemitowano materiał z wypowiedziami wicepremiera i ministra rolnictwa Henryka Kowalczyka, który wielokrotnie zapewniał, że polscy rolnicy nie stracą na przetrzymaniu zbóż we własnych spichlerzach.

- Zostaliśmy postawieni przed tym, że zamiast odpoczywać, przygotowywać maszyny i myśleć o strategii ochrony upraw, musimy dziś stać tutaj. To nie jest tak, że jesteśmy pazerni. Chcemy pomagać sąsiadom dotkniętym wojną. Jesteśmy tu jednak, bo boimy się o los naszych gospodarstw, rodzinnych gospodarstw. Poszczególne rządy, a ten szczególnie szedł do wyborów z takimi hasłami. Tymczasem zdradzono nas na każdym z możliwych pól - mówił przewodniczący zgromadzenia Wiesław Gryn, wiceprezes Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego.

Wiele razy powtórzył, że rolnictwo jest jak długodystansowiec. W tym sektorze gospodarki nie może być prowadzona polityka od wyborów do wyborów. Kapitałem są ludzie, którzy przekazują ziemię, wiedzę i doświadczenia następnym pokoleniom, które potrzebują również wsparcia państwa. Rolnikiem nikt się nie stanie z dnia na dzień, zmieniając zawód. 

- Tymczasem okazało się, że nasze produkty są niepotrzebne. Musimy martwić się, co zrobić z pszenicą i jak ją sprzedać w korzystnej cenie. Pytam się, gdzie my jesteśmy? Jak minister nie wstydzi się tak kłamać? Czy chodziło o to, abyśmy nie zapełniali magazynów, żeby dać oddech Ukrainie? Ja to nawet rozumiem i niechby tak było. Tylko dzisiaj są one pełne i zalane bylejakością. Protestujemy, bo chodzi o bezpieczeństwo naszego społeczeństwa. Minister, jaki by nie był, musi wiedzieć, co mówi i rozmawiać merytorycznie, a nie zbywać i bić pianę - dodał Gryn. 

- Unia Europejska cały czas mówi frazesami, jak dba o ekologię i zdrową żywność. Chcemy produkować w jak najlepszych reżimach. Tylko pytam, po co, jak potem zderzamy się z rolnictwem przemysłowym z całkowicie liberalną produkcją? Przyszłość polskiego rolnictwa i kraju to suwerenność i bezpieczeństwo żywnościowe. Musimy mieć silną gospodarkę, a jednym z jej członów jest rolnictwo. Nie może być tak , że rolnik wychodzi jutro i nie wie, co siać, dużo czy mało, chronić uprawy czy robić to jak najoszczędniej. My musimy mieć pewnik na lata i pokolenia - skwitował przewodniczący zgromadzenia.

Bartłomiej Szajner z Majdanu Ostrowskiego w powiecie chełmskim stwierdził, że protest to przede wszystkim walka o wszystkich młodych rolników i ich gospodarstwa. Mówił, że rolnictwo ukraińskie nie ma „kuli u nogi” w postaci zakazów używania niektórych substancji chemicznych. Dyrektywy unijne nie muszą tam być respektowane.

- Oni mogą produkować w różnych standardach. Później ta żywność przyjeżdża do nas i jest konsumowana tak jak nasza. To jest też walka o wszystkich konsumentów. My produkujemy zdrową żywność. Nie jesteśmy przeciwko Ukrainie. To zboże trzeba wywieźć, ale miało ono  trafić do krajów Afryki, tam gdzie jest głód i gdzie potrzebują jedzenia. My jesteśmy za tym i pomożemy, ale nie kosztem naszego rodzimego rynku.

Głos zabrał również Tomasz Bogucki z Rogalina w powiecie hrubieszowskim. Mówił o stratach niektórych gospodarstw, które sięgają od kilkuset tysięcy do pół miliona złotych.    

- Uśmieszki polityków w Brukseli nic nie dają. Nam trzeba konkretów, konkretów i jeszcze raz konkretów. Gdy wybuchła wojna na wschodzie, pomogliśmy wszyscy.  Do nas bezpośrednio ludzie przyjeżdżali i my ich przygarnęliśmy do swoich domów. Daliśmy im wikt i opierunek, pomagaliśmy na wszystkie strony. Dzisiaj za to dostaliśmy dużo pszenicy, kukurydzy i rzepaku. Tak nam podziękowano. Pomoc trzeba rozłożyć na wszystkie kraje unijne, a nie tylko na Polskę. Tę pszenicę powinni wziąć Niemcy, Holendrzy, Francuzi. Najlepiej byłoby to wysłać do Afryki, ale nie ma możliwości dzisiaj przeładowania takiej ilości zboża, a my swojej nie mogliśmy nigdy wywieźć - mówił Bogucki.

Poparcie dla protestu rolników wyraził Gustaw Jędrejek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej. Wyliczał i tłumaczył się, jakie podejmował działania związane z próbami zablokowania importu tzw. zboża technicznego z Ukrainy, które nie nadaje się wykorzystywane do produkcji żywności. Ubolewał, że nikt nie chciał przyjąć do siebie, że najpierw działo się coś złego w powiatach hrubieszowskim, chełmskim czy włodawskim, które graniczą z Ukrainą. Później nadwyżka zboża rozlała się to na całe województwo i kraj.

- Rozmawiałem o tym wielokrotnie z wicepremierem Kowalczykiem, ale nie zawsze miał czas dla mnie, a wręcz unikał. Przekazywałem sygnały od naszych delegatów i rolników, że sprowadzane jest zboże niewiadomego pochodzenia. U nas wszystko powinno mieć certyfikat, a tam mogło to być produkowane z użyciem zakazanych oprysków i substancji czynnych. Pan wojewoda przyjął mnie, wysłuchał i podejmował działania, ale wiem o tym, że „góra” traktowała go trochę niepoważnie - podkreślił Jędrejek.

Zamojskie Towarzystwo Rolnicze ma dwie propozycje na uporządkowanie sytuacji bez większych kosztów. Po pierwsze, kaucje dla firm transportowych i importujących w wysokości nawet kilkuset złotych, które byłyby zwracane po rozładowanie ciężarówek w portach.

- Druga sposób to plombowanie przewożonego ładunku na granicy i rozplombowanie w porcie. Wystarczy po jednym celniku w jednym i drugim miejscu. To nie prawda, że tego nie da się zrobić. Czy tak dużo wymagamy? - pyta Wiesław Gryn.

Powiązane galerie zdjęć:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: DamianTreść komentarza: Dobry satyryczny komentarz :)Data dodania komentarza: 29.01.2026, 14:36Źródło komentarza: Gm. Żmudź. Baza ochotników przejdzie lifting. Gmina chce wyremontować plac przy jednostceAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Oby tylko od niej nie spłonęła.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 12:26Źródło komentarza: Koniec z „Dobrym posiłkiem w szpitalach”. Powrót do przeszłościAutor komentarza: JanTreść komentarza: Ta Pani co opisała sytuację mieszka na osiedlu Baraki. Zostało ono wyremontowane na koszt miasta zarówno na zewnątrz jak i wewnątrz Wybudowane 2 parkingi, boisko itp. Za remont nie zapłaciła ani grosza i ma pretensje że os. Morawinek jest odśnieżane. Jakoś nie zauważa że tam nie ma nic. Ani parkingu, boiska, stare dziurawe płyty chodnikowe, bez monitoringu. Łatwo być roszczeniową osobą jak się wszystko dostało za darmo.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 10:08Źródło komentarza: Rejowiec Fabryczny. Tak miasto walczy z ciężką zimą. Nie wszyscy są zadowoleni z pracy samorządowych służb.Autor komentarza: miejscowyTreść komentarza: A Ty zapewne jesteś w trakcie leczenia. Jak widać z komentarza leczenie nie skutkuje. Życzę zdrowia.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 09:33Źródło komentarza: - Wszystko zależy teraz od Państwa – prezydent Chełma Jakub Banaszek rzuca wyzwanie ogólnopolskim mediomAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: I tu się z Tobą całkowicie zgadzam.Tak na prawdę to w ogóle nie wiadomo do czego się nadaje.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 09:18Źródło komentarza: Kadrowe zmiany w MOSiR pod lupą komisji. Radny wymusił debatę
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama