Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama

Dorohusk: 100 km na 100-lecie niepodległości [VIDEO]

W 31 godzin i bez postoju na nocleg pokonali pieszo 100 kilometrów wzdłuż granicznej rzeki Bug. Członkowie Stowarzyszenia Kultury Fizycznej Clipeus Arma z Dorohuska już po raz trzeci postanowili w ten sposób uczcić święto flagi oraz rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości.
Dorohusk: 100 km na 100-lecie niepodległości [VIDEO]

Autor: Justyna Kraszczyńska

Wyruszyli 1 maja o godzinie 12:00 z Dołhobrodów w gm. Hanna. Cel swojej pieszej wędrówki osiągnęli 2 maja około godziny 19:00, gdy dotarli do miejscowości Werchliś w gm. Janów Podlaski. Zmierzyli się nie tylko z długą, wyczerpującą trasą, ale także z uciążliwym upałem i niezwykle zjadliwymi tej wiosny meszkami i komarami.

W drogę wybrało się osiem osób, a wśród nich jedna kobieta - nasza redakcyjna koleżanka. Dodatkowo towarzyszyły im dwie osoby tak zwanego "wsparcia logistycznego", bez których - jak mówią uczestnicy - dojście do mety nie byłoby możliwe. Marsz, łącznie z postojami, trwał 31 godzin. Cały czas towarzyszyła im biało-czerwona flaga.

 - Poszedłem na marsz, ponieważ lubię robić rzeczy niemożliwe dla normalnych ludzi. Okazało się, że dla nas są wykonalne - mówi Adrian Czyżma. - Wiadomo, każdy może się załamać i odpuścić po kilkudziesięciu kilometrach, ale w takiej sytuacji trzeba być twardym i iść dalej, bo wszystko jest w głowie, a nie w nogach - dodaje. - Sam miałem chwilę zwątpienia na 60-70 km, ale po rozmowie z innym uczestnikiem, uwierzyłem w siebie i poszedłem dalej.

Trasa  prowadziła między innymi przez Sławatycze, Kodeń i Terespol. Piechurzy szli drogami utwardzonymi, łąkami, polami i lasami. Niekiedy, ze względu na np. podmokły teren, trzeba było trasę nieco zmodyfikować. Dzięki Robertowi Wróblewskiemu, uczestnikowi marszu, który jest pracownikiem Służby Parków Krajobrazowych z Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych Ośrodek Zamiejscowy w Chełmie, podczas 100-kilometrowej wędrówki, uczestnicy mieli okazję podziwiać i poznawać przyrodę. 

- Przechodziliśmy obok starorzecza Bugu. Takie miejsca są siedliskami rzadkich gatunków zwierząt i roślin - mówi Wróblewski. - Usłyszeliśmy tam między innymi kumaka nizinnego -  żabę, która jest ściśle chroniona nie tylko przez prawo polskie, ale także unijne. Dla takich właśnie gatunków powstały obszary Natura 2000.

- Marsz pozwolił nam sprawdzić swoje możliwości psychiczne i fizyczne. Był swoistym testem zachowania każdego z nas wobec różnych nieprzewidzianych zdarzeń losowych. - mówi Tomasz Derkacz, jeden z organizatorów. - Dziękujemy wszystkim za wsparcie, które odczuwaliśmy na całej trasie. Zwłaszcza patrolom i placówkom Straży Granicznej za pomoc w przemarszach obszarem przygranicznym, a także ludziom, którzy witali nas z serdecznością i szacunkiem dla flagi. 

 - Ludzie pytają nas "po co tyle się męczyć?" lub "jakie pieniądze z tego macie?"- mówi Adam Derkacz, organizator marszu. - Odpowiedź jest jedna: robimy to dla siebie i po to, by udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych!


Gorący temat:

Soczyński Mistrzem Polski Seniorów w Boksie [ZOBACZ]


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama