Region: Na plażach zabraknie ratowników

  • 13.04.2018, 08:46
  • DBEZ
Region: Na plażach zabraknie ratowników
Ratownicy wodni, pracujący nad jeziorami i zalewami, mają patrolować wodę z łodzi motorowej. Wymusza to na gminach zarządzających kąpieliskami zadbanie o jej zakup lub wypożyczenie. Będzie bezpieczniej? Niekoniecznie. Na niektórych plażach staną tabliczki z zakazem kąpieli.

Andrzej Klaudel, prezes chełmskiego WOPR zapowiada, że będzie pisał pisma do prokuratury w sprawie samorządów, które nie dbają o bezpieczeństwo kąpiących się w jeziorach i zalewach ludzi. Dosyć już pobłażania i czekania, aż ktoś się utopi.

Wojna samorządów z WOPR-em została wywołana przez zmiany w ustawie "Prawo wodne". Za sprawą nowych przepisów weszły ograniczenia dotyczące wyznaczania miejsc wykorzystywanych do kąpieli.

- Miejsce wykorzystywane do kąpieli można utworzyć np. w przypadku, gdy w lesie przy jeziorze organizowany jest obóz harcerski. Można je wyznaczyć na  okres nie dłuższy niż 30 dni - wyjaśnia Robert Wawruch, prezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie. - W pozostałych miejscach, gdzie ludzie w sezonie stale się kąpią, powinny być utworzone kąpieliska - dodaje.

W ubiegłym roku w regionie działało tylko jedno kąpielisko - nad Jeziorem Białym. Na pozostałych 11 plażach na terenie powiatu chełmskiego i włodawskiego obowiązywały przepisy dotyczące miejsc wykorzystywanych do kąpieli. Wystarczały tam łodzie wiosłowe. Na kąpieliskach konieczne są łodzie motorowe. Wypożyczenie motorówki i zatrudnienie sternika wiąże się ze wzrostem kosztów. Gminy zarządzające kąpieliskami już się głowią, jak tego uniknąć.

Zamienić wiosła na silnik

Niektórzy uważają, że wymóg zapewnienia ratownikom łodzi motorowej na każdej plaży to nadinterpretacja przepisów. Z rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych wynika, że na każde 400 metrów linii brzegowej kąpieliska powinna być na wyposażeniu jedna łódź motorowa. Żadna z lokalnych plaż nie ma aż 400 metrów. Zalew Dębowy Las ma 100 metrów linii brzegowej, Husynne - 100, Natalin - 80, Maczuły - 60, Biały Rów - 50.

- Pole do interpretacji tego przepisu nie jest duże. Bez względu na to, czy plaża ma 17 metrów, czy 400, obowiązkowa jest jedna łódź motorowa. Teoretycznie powinna mieć dwuosobową załogę, w tym jednego ratownika z patentem sternika motorowo-wodnego - rozwiewa wątpliwości Wawruch. - Niektórzy próbują obejść prawo. Słyszałem już o pomysłach, by zrobić dzień przerwy w funkcjonowaniu  miejsca wykorzystywanego do kąpieli i otworzyć je na nowo na kolejny miesiąc. Czym to jednak usprawiedliwić? To nie może być spowodowane czyimś widzimisię. Mówimy przecież o bezpieczeństwie i życiu ludzkim - podkreśla.

Jak ocenia lubelski WOPR, większość ratowników ma uprawnienia do sterowania motorówkami.

- Nie miałbym obaw, jeżeli chodzi o możliwość zatrudnienia sterników. Natomiast może zabraknąć nam ratowników. Jest to zawód wymagający odpowiedniego przeszkolenia, które tanie nie jest. Nikt nie nauczy się dobrze pływać na kilku lekcjach teoretycznych - dodaje prezes.

Jak gminy zadbają o bezpieczeństwo?

Chełmski WOPR poinformował wszystkie gminy, z którymi dotąd współpracował, o zmianach w przepisach. Na szkoleniu obecni byli przedstawiciele samorządów. Już wiedzą, że do 20 maja jest czas na przygotowanie i podjęcie uchwał w sprawie utworzenia kąpielisk.

- Sezon trwa przez dwa miesiące i jeżeli wójt ma na terenie swojej gminy zalew komunalny, jego obowiązkiem jest zapewnienie w tym czasie bezpieczeństwa - mówi Andrzej Klaudel, szef chełmskiego WOPR. - Zakaz kąpieli musi z czegoś wynikać.

Do zmiany w przepisach przygotowuje się Urząd Miasta Chełm. Trwają rozmowy z WOPR-em w sprawie zapewnienia ratowników i łodzi motorowej na Gliniankach w Horodyszczu.

Gmina Żmudź oszacowała, że na ratowników i wypożyczenie łodzi wyda w sumie ok. 28 tys. zł. To niemal 11 tys. zł więcej niż w poprzednim sezonie. Jednak zalew Dębowy Las będzie bezpieczny.

W gminie Leśniowice motorówka nie stanowi żadnego problemu. Została kupiona w ramach realizacji unijnego projektu i będzie wykorzystywana w tym sezonie przez ratowników. Jak mówi wójt Wiesław Radzięciak, pomyślał o tym wcześniej.

Natomiast zalew w Natalinie może być strzeżony tylko przez miesiąc. Wójt Roman Kandziora chce poprzez skrócenie sezonu uniknąć kosztów związanych z zatrudnieniem sternika.

- Zastanawiam się jeszcze, co zrobimy. Nasza jednostka straży pożarnej ma na wyposażeniu łódź motorową. Jeżeli jednak zechcemy z niej korzystać na zalewie, musimy zgłosić chełmskiej straży pożarnej, że w tym czasie łódź nie będzie dostępna na wypadek akcji ratowniczych - wyjaśnia Kandziora.

Będą wyjątki od zasady

Motorówki z pewnością nie będzie nad zalewem Biały Rów na terenie gminy Rejowiec. Rośnie tam w wodzie zbyt dużo wodorostów, by mogła pływać.

- Sporządzę analizę bezpieczeństwa i podpiszę się pod tym, że nie ma tam możliwości użytkowania łodzi motorowej - mówi Klaudel.

Drugim bardzo zarośniętym zbiornikiem wodnym jest Husynne. Tam jednak WOPR raczej nie odstąpi od wymogu wyposażenia ratowników w łódź motorową.

Kąpieliska nie będzie utworzonego na zalewie w Majdanie Zahorodyńskim na terenie gminy Siedliszcze.

- Jest to zbiornik retencyjny. Nigdy nie można było się tam kąpać, a to, co się dzieje, dzieje się na dziko - wyjaśnia Jolanta Szawrońska, sekretarz gminy.

Moto Session 2018 w Targach Lublin - sprawdź harmonogram [TUTAJ]

Podobnie też będzie nad zalewem w Dubience. W ostatnich latach wójtowi nie udało się zatrudnić ratowników. Zapewne w tym roku nic się nie zmieni w tej kwestii.

- Wiemy nieoficjalnie, że to miejsce jest wykorzystywane do kąpieli, ale utworzenie kąpieliska wiąże się z ogromnymi kosztami, na które nasz samorząd nie może sobie pozwolić - wyjaśnia wójt Waldemar Domański.

We wcześniejszych latach gmina Dubienka zatrudniała miejscowych ratowników. Dziś już na taką wakacyjną pracę nie ma chętnych i przeszkolonych ludzi. Natomiast ratownicy WOPR, zdaniem wójta, mają zbyt wysokie wymagania finansowe.

Nie wiemy jeszcze, jaką decyzję w sprawie Niwy podejmie wójt Sawina. W ubiegłym roku ustawił na plaży tablice z zakazem kąpieli. Doszło jednak do tragedii. Utonął człowiek.

- W tym roku napiszę pisma do rad gmin z informacją, że za zapewnienie bezpieczeństwa na obszarach wodnych odpowiada wójt. Jeżeli gminy nie podejmą stosownych kroków, będę pisał do prokuratury - zapowiada Klaudel.


Podobne artykuły:

Na Osiedlu Działki rośnie frustracja - droga wygląda jak po bombardowaniu [TUTAJ]

DBEZ
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe