Gm. Białopole: Wieś chce wesprzeć pogorzelców

  • 31.07.2017, 08:52 (aktualizacja 04.08.2017, 10:31)
  • DBEZ
Gm. Białopole: Wieś chce wesprzeć pogorzelców
Gmina Białopole organizuje wsparcie dla gospodarzy, którzy na skutek pożaru wywołanego uderzeniem pioruna stracili sporą część dobytku. Wielu rolników już pomogło, przywożąc siano dla stada krów i sprzątając pogorzelisko.

Piorun uderzył w stodołę państwa Tkaczyków w piątek, 21 lipca. Mimo podjętej przez strażaków akcji gaśniczej nie udało się uratować ani budynku, ani sprzętu rolniczego, który stał pod dachem. Spaliło się też siano zgromadzone dla 30 sztuk bydła.

- Nie od razu po uderzeniu pioruna zorientowaliśmy się, co się dzieje. Zobaczyliśmy ogień w oknie dużego pokoju. W kilka minut później już cała stodoła stała w ogniu. Spaliła się błyskawicznie - opowiada pan Tomasz Tkaczyk.

Na ogień nie ma mocnych

Gospodarz próbował ratować swój majątek i wyjechać ciągnikiem z płonącej stodoły, ale zachłysnął się dymem i zapaliły się na nim ubrania. Na szczęście dla niego zakończyło się to jedynie poparzeniami ręki. Ciągnika nie wyprowadził ze stodoły, spalił się doszczętnie.

Ogień nad zabudowaniami szybko zauważyli sąsiedzi i przybiegli na pomoc. Najpierw gasili wodą ze studni. Polewali sąsiednie budynki inwentarskie, żeby nie zajęły się ogniem. Wody jednak szybko zabrakło. Na szczęście córka gospodarzy zawiadomiła straż pożarną. Jako pierwsza do pożaru przyjechała straż z Białopola. Później byli też ochotnicy ze Żmudzi i Dubienki. Pożar gasili również zawodowcy z PSP z Chełma. Nie dopuścili do rozprzestrzenienia się ognia na inne budynki. Udało się uratować gołębnik wraz z ptakami. Nic się też na szczęście nie stało koniom, które wypuszczono wolno. Nie zapaliła się obora, stojąca obok, więc i krowy były bezpieczne. Nawet piesek wraz z budą ocalał. Na drugi dzień dogaszano jeszcze tlące się siano.

Rolnik załamuje ręce

Straty są jednak duże i można je liczyć w setkach tysięcy złotych. Nic nie zostało z drewnianej stodoły. Spaliło się również ok. 200 belek siana oraz sprzęt rolniczy m.in. dwa ciągniki, zwijarka do siana i słomy, ładowacz typu cyklop, kombajn do buraków, przyczepa, siewniki. Rolnikowi został jeden ciągnik z przyczepą, bo nie stał w stodole podczas pożaru. Nadpalone i zamoczone wodą z węży strażackich siano nadawało się już tylko na nawóz.

Bez pomocy innych rolników pan Tomasz nie wykarmi stada 30 krów i nie zbierze plonów z pól. Ma spore, ok. 30-hektarowe gospodarstwo. Zboża i kukurydza już dojrzewają. Rosną też buraki. Czym je zbierze, skoro ciągniki, przyczepy, kombajn i inne sprzęty spaliły się doszczętnie?

- Zabudowania są ubezpieczone i pewnie dostanę jakieś odszkodowanie, ale nie za wszystko, co się spaliło - mówi pan Tomasz. Ubezpieczyciel wyznaczył termin oględzin dopiero na połowę sierpnia. Na szczęście udało się uzyskać zgodę na wcześniejsze uprzątnięcie pogorzeliska, bo wykonano już dokumentację fotograficzną.

Białopole solidarne z poszkodowanymi

W kilka dni po pożarze w Białopolu zorganizowano spotkanie. Ustalono na nim, że sołtysi w swoich sołectwach spiszą chętnych, którzy zadeklarują przekazanie paszy. Listy trafią do koordynatora zbiórki Wiesława Tkaczyka, sołtysa sołectwa Kicin, który jest spokrewniony z poszkodowanymi. Sołtys, w miarę potrzeb, będzie organizował dowóz paszy. Dalsze uzgodnienia dotyczące pomocy zostaną ustalone na sesji rady gminy Białopole 10 sierpnia.

Już się jednak dużo udało zrobić. W miniony wtorek z własnym sprzętem rolniczym przyjechali m.in. sołtysi i strażacy oraz mieszkańcy Kicina, Białopola, Grobelek, Strzelec oraz wielu innych okolicznych miejscowości.

- Nawet za komuny, jak uderzył piorun, rolnik dostawał pełne odszkodowanie. Kopica siana mi się spaliła i dostałem pieniądze. A dzisiaj to nawet szkoda gadać, trzeba mieć wszystko ubezpieczone. Kogo na to stać? - komentował sołtys Strzelec Konstanty Ilasz, który również przyjechał, żeby wziąć udział w pracach porządkowych.

- Gdy są takie akcje, to ludzie mają serce i są wyrozumiali - chwalił zaangażowanie mieszkańców gminy sołtys Tkaczyk.

- Chcieliśmy bardzo podziękować za wszystko, co dotąd dla nas ludzie zrobili. Nawet wsparcie psychiczne jest dla nas bardzo ważne. Nawet z tych uratowanych gołębi trzeba się cieszyć. Jesteśmy bardzo wdzięczni wszystkim, którzy nam pomogli, naszym znajomym, sąsiadom, strażakom, sołtysom, a nawet ludziom nieznajomym, dla których nasz los nie był obojętny - mówi Marzena Tkaczyk.

Chcesz pomóc? Pieniądze można wpłacać na specjalnie utworzone konto: 91 8202 0006 2001 0001 9507 0001

DBEZ

Zdjęcia (4)

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe