Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama

Dziarski stulatek

Tadeusz Łuszczak z Orchowca miał 18 lat, gdy wybuchła druga wojna światowa. Rok później został wywieziony na roboty przymusowe do Hamburga. Przetrwał morderczą pracę, a po powrocie do kraju szybko został wcielony do 2 Armii Wojska Polskiego i wysłany do walki z Niemcami. Długie życie wynagrodziło mu jednak ciężkie czasy. W ubiegłym tygodniu obchodził setne urodziny.

Tadeusz Łuszczak urodził się 18 stycznia 1921 roku w Pilaszkowicach. Jak wyjawia, przyszedł na świat około trzech miesięcy wcześniej. Splot różnych okoliczności sprawił, że oficjalnie ma inną metrykę.

 

Do jedzenia tylko brukiew

O życiu jubilata mogłaby powstać ciekawa książka. Z pewnością byłaby gotowym materiałem na film. Mimo sędziwego wieku, pan Tadeusz jest w znakomitej formie intelektualnej i fizycznej. Ze szczegółami opowiadał nam, w jakich okolicznościach się znalazł w niewoli i jak wspomina bombardowanie Hamburga.

- Na wiosnę 1940 roku w urzędzie w Rybczewicach miało się stawić 5 mieszkańców Pilaszkowic. Nie powiedziano nam, dlaczego mieliśmy tam pojechać. Na miejscu było już kilkadziesiąt osób. Kilku żołnierzy niemieckich pilnowało, żeby nikt nie uciekł. Stamtąd przez Piaski wywieźli nas na Majdanek, gdzie spędziłem następnych kilka tygodni. Później podróż do Niemiec trwała ze trzy doby - opowiada Tadeusz Łuszczak.

Na robotach w Hamburgu spędził ponad trzy lata. Niemal codziennie z grupą innych Polaków i obcokrajowców wnosił węgiel w workach na szóste i siódme piętra kamienic. Nie każdy wytrzymywał tak ciężką pracę. Padali z wycieńczenia, bo posiłki były raz dziennie, a do jedzenia dawano jedynie kapustę i brukiew.

- Bombardowanie miasta zostało zapowiedziane w samo południe, gdy z alianckich samolotów zostały wyrzucone ulotki z taką informacją. Nalot rozpoczął się równo o północy, ale ominął miejsca, gdzie stały nasze baraki. Wśród nas byli angielscy jeńcy, więc być może dlatego mieliśmy więcej szczęścia. Atak przeczekaliśmy w schronie. Hamburg płonął jeszcze kilka dni. Później zaczęło się sprzątanie ciał i gruzowiska - wspomina jubilat.

 

Kilka lat tułaczki

Do Polski wrócił, gdy otrzymał telegram o śmierci matki. Informacja nie była jednak prawdziwa. Rodzina próbowała w ten sposób wydostać pana Tadeusza z niewoli. Otrzymał przepustkę. Podróż pociągiem do domu trwała zaledwie kilkanaście godzin. Długo nie nacieszył się wolnością, bo po kilku tygodniach został wcielony do 2 Armii Wojska Polskiego i wysłany do walki z Niemcami. Po wojnie pełnił służbę jako saper. Znał język okupanta, więc przez jakiś czas nadzorował pracę niemieckich jeńców.

- Dziadzio nie raz opowiadał, jak pomógł niemieckiemu porucznikowi skontaktować się z rodziną. Nie chciał nic za przysługę, która najprawdopodobniej uratowała temu żołnierzowi życie. W podziękowaniu otrzymał od niego portfel i pasek. Te pamiątki przetrwały do dzisiaj. Naszemu dzisiejszemu jubilatowi wiele też zawdzięcza inna osoba, która okazała się polskim generałem - mówi Jerzy Janicki, jeden z wnuków pana Tadeusza.

- W trakcie mycia i opatrywania rany postrzałowej spisał sobie moje imię i nazwisko oraz skąd pochodzę. Początkowo nie wiedziałem, do czego jest mu to potrzebne. Odnalazł mnie kilka lat później. Otrzymałem wówczas wezwanie do jednostki wojskowej w Zamościu, gdzie uhonorowano kilkadziesiąt osób. Pod koniec ceremonii ten generał wyściskał mnie i publicznie powiedział, że uratowałem mu życie - dodaje Tadeusz Łuszczak.

Dwa lata po wojnie ożenił się z wdową z Orchowca, która miała już córkę. Doczekał się trojga wnucząt, 5 prawnucząt i 3 praprawnucząt. Prowadził też duże gospodarstwo rolne. 

 

Cały czas w ruchu

- Pamiętam dobrze ślub i wesele, bo miałam wtedy niespełna 10 lat. Tata był dla mnie i mojej mamy taki dobry, a moje dzieci: Jurka, Zbyszka i Urszulę traktował jak swoje. Wciąż jest kochany oraz nadal tryska zdrowiem i humorem. Sekretem długowieczości z pewnością są geny. Zahartowała go również ciężka praca. Nigdy się nie nudził, zawsze szukał sobie zajęcia - mówi córka jubilata Teresa Janicka.

- Do lekarza nie chodzi, leków nie bierze. Lubi zjeść kilka jajek, słoninę i posłodzić herbatę 4 łyżkami cukru. Wciąż ma dobry wzrok i bez okularów potrafi nawlec nitkę na igłę - podkreśla Zbigniew Janicki, drugi wnuk 100-latka.

Z okazji zacnego jubileuszu Tadeusza Łuszczaka odwiedzili wójt Marek Kasprzak, starosta Andrzej Leńczuk, ks. Adam Sobieszek - proboszcz parafii Orchowiec, Justyna Przysiężniak - kierownik placówki terenowej KRUS Krasnystaw, Ewa Nieścior - radna powiatowa z Orchowca i Zdzisław Talik - kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Gorzkowie. Były dwa torty urodzinowe, toast lampką szampana oraz wspomnienia.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: PfTreść komentarza: Bzdury! Prawda jest taka, że w Chełmie nie ma ani dobrych specjalistów ani dobrego ośrodka wspierającego ludzi w kryzysie ! Oddział psychiatryczny i odwykowy to totalna porażka, pacjenci są bez odpowiedniego wsparcia, faszerowani lekami bez pomocy psychologów. W ten sposób właśnie straciłam członka swojej rodziny, który nie otrzymał należytej pomocy bo takiej w Chełmie nie ma !Data dodania komentarza: 29.04.2026, 17:42Źródło komentarza: Zdesperowana kobieta wbiła sobie nóż prosto w brzuchAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: A na byłych czerwonych, a dziś wiernych wyznawców pis to nawet nie ma określenia w słowniku ludzi cywilizowanych.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 15:04Źródło komentarza: Lekcja odpowiedzialności w Rudzie-Hucie. Wójt postawił ultimatum, a młodzi chwycili za miotłyAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Jak we wsi zmowa milczenia, to strażacy powinni olać pożar i czekać aż wszystko samo się wypali. Następni chętni na wypalanie traw na pewno się zastanowią.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 13:47Źródło komentarza: Plaga podpaleń i lokalna zmowa milczenia. Gmina Urszulin walczy z pożarami trawAutor komentarza: WaleryTreść komentarza: To chyba normaData dodania komentarza: 29.04.2026, 13:13Źródło komentarza: Ksiądz proboszcz podejrzany o pedofilięAutor komentarza: staryTreść komentarza: Ten SPN powinien powstać, ale szanse są małe. Ten wasz post powinien zostać rozbudowany i opublikowany jako mocny merytorycznie artykuł w super tygodniu i w tygodniku chełmskim. Po wsiach te gazety są czytane i dyskutowane dość dokładnie. Poza tym, musicie zrozumieć, i znaleźć odpowiednią narrację na obawy które nie są artykułowane "wprost" Chodzi o to, że obecnie cały ten zalesiony i ekstensywny rolniczo teren zarządzany głównie przez LP to swoisty ekosystem i biocenoza drobnych i większych nielegalnych i pół-legalnych interesików (także na bazie funduszy UE). Utworzenie SPL zniszczy ten misterny układ, a odbudowa tego już w ramach SPN zajmie lata, i wielu wypadnie z tej gry.Data dodania komentarza: 29.04.2026, 09:11Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama