Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama

Nauczyciele muszą się wykazać

Prowadzenie zajęć wychowania fizycznego podczas pandemii to nie lada wyzwanie, zwłaszcza, że dzieci i młodzież najbardziej lubią grać w piłkę, a to jest na razie zabronione. Nie ma mowy o ćwiczeniach w parach. Siłownia też jest raczej niewskazana. A jak to wygląda w praktyce?

Ma być więcej gimnastyki, lekkoatletyki i ćwiczeń indywidualnych. Zgodnie z zaleceniami, w miarę możliwości uczniowie mają wychodzić na lekcje w-f na zewnątrz. I tu zaczynają się schody. Nie każda placówka jest do tego przygotowana. Tak naprawdę atrakcyjność tych zajęć w dużej mierze zależy bowiem od infrastruktury sportowej szkoły. 

Z perspektywy nauczycieli

- Na razie lekcje prowadzimy głównie na dworze. Nie są preferowane gry zespołowe, dlatego raczej skupiamy się na zajęciach techniczno-taktycznych z piłką - mówi wuefista jednej z chełmskich podstawówek. - Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem, bo minister edukacji nie pozwala na gry zespołowe, a Szkolny Związek Sportowy może już organizować zawody. Szkoda mi dzieciaków, bo ciągle pytają, kiedy będziemy grać w piłkę? No to w końcu można, czy nie można?

W szkole naszego rozmówcy to nauczyciele zajmują się dezynfekcją sprzętu sportowego, choć uważają, że na dłuższą metę przyniesie to więcej szkody niż pożytku.

- Jak skórzane piłki będą codziennie moczone alkoholem, to wkrótce nie będziemy mieli czym grać. Czy będą pieniądze na nowe? - zastanawia się nauczyciel. - Przed każdym wejściem na salę gimnastyczną mamy stanowisko do dezynfekcji rąk. Dezynfekujemy je przed wejściem na salę i po wyjściu z niej.

W innej szkole zajęcia rozpoczynają się od weryfikacji uczniów. Jeśli ktoś źle się czuje lub ma choćby katar, nie ćwiczy.

- Podczas całych zajęć pilnuję odległości. Organizuję rozegrania w dwu- lub trzyosobowych grupach. Nie ma ćwiczeń w parach, zgodnie z zaleceniem, unikam gier zespołowych. Nie ma mowy o podawaniu ręki czy przybijaniu piątki na lekcji. Jeśli ktoś dostanie jakiś sprzęt do ćwiczeń, to przez całe zajęcia jest przypisany do niego - tłumaczy nauczyciel w-f także ze szkoły podstawowej. - Dopóki jest ciepło, lekcje odbywają się na dworze. Mamy co robić: biegi, skok w dal, rzut piłeczką palantową, oczywiście z zachowaniem zasad ostrożności.

Jeżeli lekcja jest w sali gimnastycznej, zajęcia kończone są wcześniej, aby sala mogła być wywietrzona przed kolejną grupą. W okresie jesienno-zimowym, jak mówi nauczyciel z podstawówki, lekcje w-f pewnie trzeba będzie organizować też na korytarzu, bo w sali gimnastycznej może zrobić się ciasno.

- Są jednak i dobre strony pandemii. Uczniowie chętnie biorą udział w zajęciach, nie unikają ich. Zauważyłem, że dzieciakom zdecydowanie przyda się więcej ruchu. Siedzenie w domu przez kilka miesięcy zrobiło swoje, niektórym trochę się przytyło -  śmieje się nasz rozmówca.

- Lekcje wychowania fizycznego odbywają się zgodnie z planem. Nauczyciele realizują podstawę programową, głównie poprzez ćwiczenia indywidualne. Dzieci i młodzież bardzo chętnie biorą udział w lekcji - zapewnia nauczycielka w-f. - Wszyscy tęsknimy na grami zespołowymi, których ze względu na obostrzenia sanitarne nie prowadzimy, ani we fragmentach gry, ani w grze właściwej. Sprzęt sportowy do ćwiczeń indywidualnych jest dezynfekowany przed i po zajęciach. Uczniowie stosują się do zaleceń sanitarnych.

Z perspektywy dyrektorów

- Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że mamy Orlika przy szkole, więc jeśli tylko pogoda sprzyja, zajęcia odbywają się na powietrzu - mówi Edyta Chudoba dyrektor ZSEiM w Chełmie. - Mamy salę gimnastyczną i jesteśmy również dogadani z I LO, że w razie potrzeby możemy też korzystać z ich sal.

Uczniowie mają do dyspozycji w szkole siłownię, z której trenują w razie niepogody. O dezynfekcję urządzeń przed każdym wejściem młodzieży dbają pracownicy obsługi.

- Trzeba pamiętać, że w-f odbywa się w grupach po kilkanaście osób. Nie ma problemu z korzystaniem z siłowni czy wyjściem na zajęcia na boiska - dodaje Chudoba.

Halina Smyk, dyrektor I LO zapewnia, że w jej szkole zajęcia wychowania fizycznego zabezpieczone są zgodnie z zaleceniami. O szczegółach mówi niechętnie.

- Jak najwięcej zajęć organizowanych jest na dworze. Klasy chodzą m.in. na siłownię miejską, uczniowie biegają, chodzą na spacery - mówi Smyk.

Dyrektor nie przeszkadza, że szkoła nie posiada plenerowego zaplecza. Niedaleko jest Orlik czy stadion. Prawdopodobnie w najbliższym czasie czynna będzie pływalnia.

- Potrzebne są jeszcze badania wody i pozwolenie sanepidu - tłumaczy. - Nie uruchomiłam pływalni na początku roku, bo czekałam jak rozwinie się sytuacja. Nie zajęła się tym także poprzednia dyrektor.

W Zespole Szkół Budowlanych i Geodezyjnych nie ma na razie problemu z zajęciami wychowania fizycznego.

- Zdecydowana większość zajęć odbywa się na powietrzu, bo mamy do tego bardzo dobre warunki. Jest boisko, bieżnia, skocznia. Tylko poranne zajęcia są w salach, ponieważ jest już zimno - tłumaczy dyrektor ZSBiG Dorota Michalska.

Szkoła dysponuje salą gimnastyczną, salą tzw. lustrzaną, a także siłownią, więc jak zapewnia pani dyrektor, gdy pogoda się pogorszy, nie powinno być problemu z zachowaniem wszelkich środków ostrożności.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama