Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 6 października 2022 12:43
Reklama Chełmskie Niedźwiedzie Biznesu 2021 - Trwa głosowanie! Niebawem SMS-owe!

Chełm: Nie chciała żyć bez księdza

Chełmska prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tragicznej śmierci 17-latki z gminy Żmudź. Dziewczynę znaleziono powieszoną na sznurze w Borku. Wszystko wskazuje na to, że sama podjęła tę dramatyczną decyzję.
Chełm: Nie chciała żyć bez księdza

Takie zakończenie śledztwa było w zasadzie do przewidzenia. Od początku raczej  brakowało podstaw do tego, by podejrzewać, że ktoś namówił dziewczynę do samobójstwa albo jej w tym pomógł.

O tragicznej śmierci Weroniki rozpisywały się i mówiły media w całej Polsce. Nastolatka zabiła się dzień po tym, jak dowiedziała się o śmierci proboszcza swojej parafii. Miał zawał przed szpitalem w Hrubieszowie. Dziewczyna podobno była zdruzgotana jego nagłym odejściem, bo była z nim bardzo związana.

- Był dla niej jak ojciec. Lubiła z nim rozmawiać. Zajmowała się nim w chorobie. On też jej pomagał - mówili po jej śmierci rodzice. I zaprzeczali plotkom, jakoby miała z nim romans. - Ona tak tego księdza kochała! - zapewniał ojciec Weroniki. - Nie tak jednak, jak ludzie sobie myślą. Ksiądz nas osobiście zapewnił, że nigdy ślubów nie złamał. Za to, że mówił prawdę, oddalibyśmy życie. Był przyjacielem rodziny.

Gdy ksiądz odszedł, nastolatka bardzo chciała się z nim zobaczyć.

- Ja i tak dopnę swego - podobno powiedziała matce.

26 kwietnia pojechała do Chełma. Wysiadła z autobusu i zamówiła kurs taksówki do Castoramy. Tam kupiła sznur i ponownie zadzwoniła po taksówkę. Kazała się zawieźć w okolice nowych bloków pod lasem Borek. Kierowcy nic nie zaniepokoiło. Rozmawiała z nim jak gdyby nigdy nic. Do lasu poszła pieszo.

Ponieważ do domu nie wróciła, rodzice zawiadomili policję. Rozpoczęto poszukiwania. Na podstawie zapisów monitoringu w sklepie ustalono, dokąd pojechała. Poszukiwania skoncentrowały się na lesie Borek. Przeczesujący las policjanci za pierwszym razem przeszli tuż obok miejsca, które Weronika sobie wybrała na pożegnanie się z życiem. Dopiero drugi kordon natknął się na jej ciało zwisające z gałęzi. Ukryte było w dolince wśród drzew. Głęboko w lesie...


Oceń

Reklama
Reklama