Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 05:25
Przeczytaj!
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy

Gm. Wierzbica: Brawo Poland!

Kiedyś grali i śpiewali w Polsce, a teraz podbijają serca Norwegów. Kapela Wójtowicz, czyli Jola i Wojtek Wójtowicze schodzą ze sceny słysząc "Brawo Poland!". Serca słuchaczy zdobywają dzięki polskim przebojom muzyki folklorystycznej i biesiadnej. Rozsławiają zagranicą nasz kraj, z którego wyjechali za chlebem.

Dom Wójtowiczów jest w Pniównie. Tu przyjeżdżają odpocząć podczas urlopów i wakacji i spotkać się z rodziną. Na co dzień pracują i koncertują w Norwegii. Trafili tam, jak wielu Polaków, w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Nie zapomnieli jednak o swojej kulturze i miłości do muzyki. Okazało się, że nawet daleko od polskich granic można znaleźć fanów folkloru. Jednym słuchaczom przypomina się ukochany kraj, inni podziwiają kulturę, której dotąd nie znali.

- Muzyka jest dla nas odskocznią od codziennego trudu, łączy pokolenia, daje dobry nastrój - wyjaśnia Wojtek. Jego ulubionym cytatem są słowa Johanna Wolfganga Goethego:  "Gdzie słyszysz śpiew, tam śmiało wstąp, tam dobre serca mają. Bo ludzie źli, ach, wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają".

Pierwsza płyta Kapeli Wójtowicz, wydana w  2017 roku, pn. "Swojsko" jest kupowana m.in. przez Polaków na emigracji i kierowców tirów. Jeden z zamojskich gabinetów fizjoterapii puszcza te piosenki w tle podczas zabiegów. Wśród 18 popularnych piosenek jest na tej płycie utwór nagrany w Pniównie - "Kapela Wójtowicz na lubelską nutę", skomponowany przez Marzennę Karpowicz. W nagraniu wzięły udział cztery pokolenia rodziny Wójtowiczów. Taką muzykę lubią i mają ją we krwi.

Razem w życiu i na scenie

Gdy jest okazja, Kapela Wójtowicz chętnie nadal występuje w Polsce. Tu, w gminie Wierzbica, zaczęła się przygoda z muzyką Joli i Wojtka. Swoją pasję wynieśli z domu. Wojtek nauczył się grać na akordeonie pod czujnym okiem taty i wujka. Potem uczęszczał do ogniska muzycznego przy Studium Muzyczno – Artystycznym w Lublinie. Jola śpiewała z mamą w Kole Gospodyń Wiejskich w Wierzbówce.

Jola i Wojtek poznali się w Lublinie, pokochali i połączyli swoje talenty. Utworzyli amatorski zespół i zaczęli grać na poprawinach, chrzcinach i dożynkach. 10  lat po ślubie zajęli I miejsce w gminnych dożynkach w Tyśmienicy. Pozycję tę osiągnęli wspólnie z zespołem KGW. Jesienią 2010 roku uświetnili otwarcie domu kultury w Pniównie.

W 2011 roku duet wyjechał do Norwegii. Najpierw Wojtek zdobył tam pracę w branży budowlanej. 14 miesięcy później udało się też Joli zatrudnić w firmie sprzątającej. Tęsknią za domem, ale potrzebowali pieniędzy na kształcenie trojga dzieci. Z czasem docenili swój nowy kraj i nauczyli się tam żyć. Nawiązali kontakty, prezentując na scenie polski folklor. Po raz pierwszy za granicą wystąpili w polskim kościele, gdzie Wojtek uczęszczał na kurs języka norweskiego. Z czasem stali się coraz bardziej popularni. Obecnie zapraszani są zarówno na międzynarodowe festiwale, uroczystości kościelne, jaki i na prywatne spotkania rodzinne. Są członkami Polskiego Klubu w Oslo oraz Norweskiego Związku Akordeonistów.

Tacy inni na scenie w obcym kraju

Wiele osób zastanawia się, na czym polega sukces polskiego zespołu folklorystycznego za granicą. Być może chodzi o to, że jest charakterystyczny. Duża  w tym zasługa akordeonu, który upodobał sobie Wojtek.

- Występowaliśmy podczas Powiatowych Mistrzostw Akordeonistów w Norwegii, w gminie Bærum. Jeszcze dobrze nie zeszliśmy ze sceny, a już składano nam gratulacje. Ożywiła się nawet komisja. Podeszła do nas pani pracująca w szkole w Norwegii i dwukrotnie powtórzyła "Dobra praca". Dla nas to był ogromny zaszczyt - wspomina Wojtek.

Kapela Wójtowicz podczas mistrzostw powiatowych wystartowała w klasie otwartej, grając i śpiewając utwory biesiadne i ludowe. Wykonawcy, Jola i Wojtek, zostali nagrodzeni złotymi medalami.

Polski duet na scenie norweskiej wyróżnia się nie tylko dzięki skocznym, wpadającym w ucho utworom. Wzrok przykuwają również kolorowe stroje lubelskie, które Jola z Wojtkiem zamówili w Cepelii. Gdy jadą na występ, bywają proszeni o zrobienie wspólnego zdjęcia. Wyglądają tak odświętnie, że przechodnie ich pytają, czy jadą do ślubu. W Norwegii podczas świąt narodowych mieszkańcy również  zakładają stroje ludowe - bunady, które jednak nie są tak barwne.

- Graliśmy na urodzinach 7-latka w małym, trzypokojowym mieszkanku. Zaprosił nas nasz ciemnoskóry znajomy, chyba ze Sri Lanki. Chodziłem z nim na kurs języka norweskiego. Goście, których było ok. 50, zachwycali się naszymi okrzykami biesiadnymi. Przy polskiej muzyce bawiło się ok. 20 dzieci - opowiadają Jola i Wojtek.

Jak mówią, urodziny dziecka były wspaniałą okazją do integracji całej rodziny - rodziców, wujków, cioć. Doceniają to i starają się również świętować w gronie bliskich wszystkie swoje rocznice, imieniny, urodziny. Bo rodzina, chociaż na co dzień mieszka daleko, nadal jest dla nich najważniejsza.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Kierowczyni krasnostawskaTreść komentarza: Żadne oświetlenie nie pomoże, jeśli piesi nadal będą się zachowywać, jak nieśmiertelni wchodząc z biegu pod auta... Jak już koniecznie ktoś chce pieniądze wydawać, to proponuję szykany dla pieszych wymuszające rozejrzenie się w obie strony, dające kierowcom szansę dostrzeżenia pieszych, którzy za nic mają swoje życie i chodzą ubrani na czarno i bez odblasków utrudniając kierowcom zobaczenie ich nawet w dobrze doświetlonych miejscach. To nie brak oświetlenia stanowi największy problem, a mentalność pieszych. Tu jest pole do popisu dla policji, która powinna nauczyć krasnostawskich pieszych prawidłowego zachowania w obrębie przejścia (z pozdrowieniami dla starych bab trajkoczących przy samym przejściu, bez zamiaru przejścia). Kierowcy przewrażliwieni na zachowanie nieprzytomnych pieszych nadużywają już hamulca przed przejściami, więc czas wziąć się za prawdziwe źródło problemu, zamiast marnować publiczne pieniądze na kolejne oświetlenie, które nic nie zmieni.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 16:06Źródło komentarza: Krasnystaw. Bezpieczeństwo na zebrach. Burmistrz odpowiada na interpelację radnejAutor komentarza: Oze SrozeTreść komentarza: Wpływy do budżetu gminy to jedno, a czynsz za dzierżawę to druga strona medalu, chyba ważniejsza niż te wpływy do budżetu... Ciekawe kto na tym tak naprawdę skorzysta, bo na pewno nie zwykli mieszkańcy...Data dodania komentarza: 15.03.2026, 11:28Źródło komentarza: Gm. Leśniowice. Myślą intensywnie o turbinach. Urząd prowadzi w tej sprawie kilka postępowańAutor komentarza: Aj WajTreść komentarza: To ta na której sklep ma być?Data dodania komentarza: 15.03.2026, 11:18Źródło komentarza: Gm. Leśniowice. Myślą intensywnie o turbinach. Urząd prowadzi w tej sprawie kilka postępowańAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Co trolu???? Nie pasuje ci, że posłanka dorwała się do łopaty???? Widocznie lubi kopać dołki.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 09:31Źródło komentarza: Wbili pierwszą łopatę pod rewitalizację Młyna Michalenki. Powstanie nowe centrum kultury w Chełmie [ZDJĘCIA]Autor komentarza: miejscowyTreść komentarza: A dziura po PKS dalej straszy.Data dodania komentarza: 15.03.2026, 09:14Źródło komentarza: Spór o 180 mln zł na Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie. Prezydent Banaszek odpowiada na medialne zarzuty
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama