Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 29 czerwca 2026 15:28
Reklama
Reklama

Siatkówka: Chełmianin triumfuje w Plaża Open!!!

Mikołaj Miszczuk i Maciej Rudol wygrali pierwszy turniej z cyklu Plaża Open 2019, który był jednocześnie pierwszymi eliminacjami Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej. W spotkaniu finałowym pokonali oni w dwóch setach braci Andrysów – Adama i Romana.

Pierwsze zawody z cyklu Plaża Open 2019 w kategorii seniorów rozegrano w ostatni weekend czerwca w Zamościu – na Rynku Wielkim oraz na boiskach Ośrodka Sportu i Rekreacji. W rywalizacji uczestniczyło 35 par męskich i 22 duety żeńskie. W zmaganiach panów o zwycięstwo walczyli m.in. reprezentanci Polski, Mikołaj Miszczuk (Tempo Chełm) i Maciej Rudol (wychowanek Zrywu Volley Iława). Pomyślnie przeszli oni przez piątkowe kwalifikacje. Również w sobotnim turnieju głównym nadawali ton rozgrywkom, pokonując kolejno: Macieja Kałużę i Pawła Lewandowskiego 2:0, Michała Koryckiego i Martina Chiniewicza 2:0 oraz Adama i Romana Andrysów 2:1. W półfinale Miszczuk i Rudol stoczyli zacięty bój z duetem Michał Kądziola/Marcin Ociepski. Do rozstrzygnięcia tej rywalizacji potrzebne były trzy sety. Zwycięsko ze starcia wyszła ta pierwsza para, wygrywając 2:1.

Najwięcej emocji towarzyszyło kibicom podczas niedzielnych finałów. Na trybunach zasiadł m.in. Wojciech Miszczuk, prezes Uczniowskiego Klubu Sportowego Tempo Chełm.

- Nie mogło mnie zabraknąć na tych zawodach, tym bardziej że występował w nich mój syn – mówi W. Miszczuk. - Przyznam, że jestem w szoku. Nie spodziewałem się, że Mikołaj z Maćkiem zajdą aż tak daleko. Finał z ich udziałem był pasjonujący, stał na najwyższym poziomie – podkreśla.

W finałowej rywalizacji panów para Miszczuk/Rudol, po raz drugi w turnieju, nie dała szans braciom Andrys, tym razem wygrywając w dwóch setach (21:17, 21:19). Na trzecim miejscu podium stanęli Jędrzej Brożyniak i Piotr Janiak, którzy pokonali 2:0 wspomnianą dwójkę Kądziola/Ociepski. Warto dodać, że spotkania finałowe kobiet i mężczyzn transmitowane były na antenie TVP Sport.

Zamość był pierwszym miejscem na mapie tegorocznej edycji zmagań w ramach Plaża Open 2019. Przed siatkarzami są jeszcze cztery turnieje: w Mysłowicach, Łodzi, Rybniku oraz Białymstoku.

W Tajlandii odpadli w kwalifikacjach

Warto podkreślić, że Mikołaj Miszczuk reprezentował również Polskę w tegorocznych mistrzostwach świata w siatkówce plażowej do lat 21, które przed dwoma tygodniami odbyły się w Udonthani w Tajlandii. Zawodnik Tempa wystąpił w parze z Mateuszem Florczykiem (Kaman Volley Kędzierzyn-Koźle). Niestety polski duet nie będzie miło wspominał występu na tych zawodach, bo rywalizację zakończył już na etapie kwalifikacji.

- Trzeba przede wszystkim podkreślić, że Mikołaj ma dopiero 18 lat, a jego partner z drużyny 17. Rywalizowali oni zatem ze starszymi, a zarazem bardziej doświadczonymi zawodnikami, a i tak byli bliscy awansu do turnieju głównego. Kwalifikacje okazały się bardzo trudne, ale ze względu na niskie miejsce w rankingu w tej kategorii wiekowej, polska para musiała zaczynać zmagania właśnie od tego etapu – tłumaczy W. Miszczuk, prezes Tempa Chełm.

W I rundzie kwalifikacji do głównego turnieju mężczyzn Mikołaj Miszczuk i Mateusz Florczyk mieli wolny los, zaś w II rundzie zmierzyli się z duetem z Czech – Martinem Melmuką i Frantiskiem Knoblochem. Pojedynek lepiej rozpoczęli rywale biało-czerwonych, którzy dosyć szybko zyskali dużą przewagę punktową. Polacy robili, co mogli, ale ostatecznie szybko przegrali seta 15:21. Druga partia była o wiele bardziej emocjonująca. Miszczuk i Florczyk zaczęli grać na miarę swoich możliwości, pokazując dobrą siatkówkę. Końcówka seta była prawdziwym rollercoasterem. Przy stanie 20:18 biało-czerwoni mieli piłkę setową, ale Czesi zdołali ją obronić i doprowadzić do gry na przewagi. Polskiej parze udało się w końcu przełamać rywali i zwyciężyć seta 26:24. W tie-breaku do pewnego momentu wszystko układało się po myśli reprezentantów naszego kraju (wygrywali 8:5). Niestety, potem - ku zaskoczeniu wielu kibiców - w ich grze zaczęło coś szwankować. Polakom przytrafiały się proste błędy, przez co rywale zdołali wyjść na prowadzenie 11:9. Czesi nie oddali już przewagi do końca i to oni awansowali do III rundy kwalifikacji. Miszczuk i Florczyk nie zagrali co prawda w turnieju głównym, ale trzeba przyznać, że występ w Tajlandii jest dla nich kolejnym cennym doświadczeniem.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama