Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama

Karanie za cofanie | Super Tydzień

Długo wyczekiwana przez kierowców nowelizacja przepisów została w ostatnim czasie podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Chodzi o proceder "przekręcania" licznika przejechanych kilometrów w używanych samochodach. Tę praktykę wciąż stosują nieuczciwi handlarze w wielu krajach, przez co drastycznie spada zaufanie do samochodów sprzedawanych w komisach. Zgodnie z nowymi przepisami, oszustom będzie grozić nawet pięć lat więzienia. Poza tym, nowe obowiązki czekają mechaników oraz służby drogowe.
Karanie za cofanie | Super Tydzień

Głównym założeniem nowelizacji przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości jest całkowity zakaz wymiany drogomierza, a także ingerencji w jego stan. Zmiana prawa przewiduje od tego tylko jeden wyjątek, czyli uszkodzenie lub konieczność wymiany części pojazdu ściśle złączonej z licznikiem. Jak wskazują twórcy nowelizacji, ma ona "wypełnić istniejącą lukę, gwarantując pewność obrotu i zapobiegając nieuczciwym, oszukańczym praktykom osób sprzedających pojazdy mechaniczne". Zmiana uderzy również w nieuczciwych mechaników, którzy oferują zaniżanie wskazań drogomierza i obecnie nie ponoszą za to odpowiedzialności prawnej.

Po co stosuje się takiej ingerowanie w ilość pokonanych kilometrów? Chodzi oczywiście o pieniądze i pozorne podniesienie wartości pojazdu. Jednym z podstawowych kryterium wśród osób poszukujących samochodu z drugiej ręki, jest właśnie przebieg. Im niższy, tym auto bardziej kusi, ponieważ równa się mniejszemu wyeksploatowaniu. Przynajmniej teoretycznie. Przez tych handlarzy, którzy stosują nieuczciwe metody, reputację tracą właściciele komisów, którzy robią wszystko, aby do ich klientów trafiały samochody w jak najlepszym stanie. I nawet historia serwisowania czy bezwypadkowa przeszłość często nie są dla kierowców tak wiarygodną informacją jak potwierdzony przebieg.

Już wkrótce się to jednak zmieni. Wraz z wejściem w życie ustawy, czyli od 1 stycznia 2020 r., każdej osobie, która zostanie przyłapana na modyfikacji lub wymianie drogomierza, będzie groziło od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. Pod lupę zostaną wzięci również właściciele i pracownicy stacji kontroli pojazdów, którzy zatają fakt ingerowania w licznik w diagnozowanych samochodzie. Jeżeli z kolei kierowca przyjeżdżający na przegląd nie zgłosi faktu wymiany drogomierza, grozi mu kara 3000 zł grzywny. Zgodnie z nowymi przepisami, stacje diagnostyczne będą miały również obowiązek przekazywania do Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców stanu licznika wskazanego podczas przeglądu.

Na tym zmiany się nie kończą, ponieważ nowelizacja nakłada kolejne dodatkowe obowiązki na diagnostów. Będą oni musieli sprawdzań wymienione liczniki pod kątem ich prawidłowego funkcjonowania, a także pobierania opłat za przekazywanie danych do CEPiKu. Ponadto, będą mogli zatrzymać dowód rejestracyjny, jeżeli drogomierz będzie działał niewłaściwie, a także, jeśli właściciel samochodu nie przedstawi dokumentu zaświadczającego, że urządzenie jest wymienione zgodnie z prawem.

Nowe obowiązki spadną także na służby mundurowe. Podczas kontroli drogowej funkcjonariusze będą musieli zanotować aktualny stan licznika zatrzymanego pojazdu. Co więcej, takie same uprawnienia zyskają mundurowi ze straży granicznej, żandarmerii wojskowej, służby celnej oraz inspekcji transportu drogowego. Te informacje, podobnie jak diagności, przekażą następnie do bazy CEPiK.

Twórcy nowelizacji zakładają, że wprowadzone zmiany bardzo szybko zredukują liczbę pojazdów, w których drogomierz był modyfikowany. Wysokie kary mają skutecznie odstraszyć nieuczciwych mechaników oraz handlarzy, a także zapobiec eksportowi wadliwy samochód zza granicy. Zmiana prawa ma także obalić mity w tej drugiej kwestii, ponieważ zebrane dane pozwolą wskazać, czy rzeczywiście Polacy słusznie obawiają się aut sprowadzanych z niektórych krajów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: profesor mniodekTreść komentarza: więcej "kasi" w mętnej wodzie i zostanie tylko osoba grenlandzkaData dodania komentarza: 20.01.2026, 17:55Źródło komentarza: Czy słowo "stryj" to dziś relikt? Udowadniamy, że w Lubelskiem wciąż go używamyAutor komentarza: MLTreść komentarza: A w kontrolę obiektywną nie wierzę, papier wszystko przyjmie. Skoro tyle osób na własne oczy widziało nieciekawą sytuację, nawet zamarzniętą wodę w miskach czy psy luzem biegające w mrozie, to oznacza, że coś złego się dzieje. A tekst, że psy są do uśpienia przez Pana administratora tonjuż szczyt wszystkiego. Zero empatii... czy taka osoba powinna prowadzić schronisko? Pomijam już to, że prawie w całej Polsce jest problem.Data dodania komentarza: 20.01.2026, 16:23Źródło komentarza: W chełmskim schronisku stare schorowane psy mają czekać na śmierć na mrozie? [FILM]Autor komentarza: MLTreść komentarza: Może trzeba zaprosić Dodę, bo widzę tylko znane osoby mogą coś zdziałać, może wtedy rzeczywiście nastąpi rozliczenie wszystkich, w tym Miasta.Data dodania komentarza: 20.01.2026, 16:18Źródło komentarza: W chełmskim schronisku stare schorowane psy mają czekać na śmierć na mrozie? [FILM]Autor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Tacy mądrzy jak ja istnieją w społeczeństwie. I tacy inni jak ty też istnieją. Szkoda tylko, że tych innych jest tak wielu.Data dodania komentarza: 20.01.2026, 15:41Źródło komentarza: Czy bociany w Krasnymstawie mają mniej pracy? Demografia 2025Autor komentarza: superTreść komentarza: Uhonorować tfurcę najsłynniejszej dziury w Polsce!Data dodania komentarza: 20.01.2026, 15:32Źródło komentarza: Rusza nabór kandydatów do tytułu Chełmianina Roku 2025
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama