Było to spotkanie nie tylko o sukcesie, ale przede wszystkim o drodze, jaka do niego prowadzi. Publiczność mogła prześledzić historię artystki od szkolnych lat na profilu matematyczno-fizycznym, przez rozwijanie tradycyjnego warsztatu, aż po współpracę z jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek wydawniczych na świecie.
Kaja Bajowska opowiedziała, że jej przygoda z kultową serią J.K. Rowling zaczęła się w bardzo współczesny sposób. Impuls wyszedł z portalu prezentującego twórcze portfolio, gdzie wydawnictwo zauważyło jej prace i zaprosiło ją do przygotowania koncepcji okładki. Artystka stworzyła projekt, który po selekcji spośród kilkunastu propozycji trafił na finałową listę i ostatecznie zwyciężył.
Dla wielu uczestników spotkania zaskoczeniem okazał się fakt, że ilustratorka po raz pierwszy sięgnęła po książkę o Harrym Potterze dopiero na potrzeby tego zadania. To pokazuje, jak ogromną rolę w tej pracy odegrały świeże spojrzenie, wyobraźnia i umiejętność interpretacji materiału literackiego we własnym stylu.
Artystka nie ukrywała, że praca nad tak rozpoznawalnym tytułem wiązała się z dużą odpowiedzialnością. Mówiła o tremie przed premierą i o napięciu wynikającym z oczekiwań zarówno branży, jak i czytelników. Ostatecznie projekt spotkał się jednak z bardzo ciepłym przyjęciem, co – jak przyznała – było dla niej wielką ulgą i satysfakcją.
Podczas rozmowy Kaja Bajowska podkreślała, że choć ze strony wydawnictwa pojawiło się wiele formalnych wytycznych, nie zablokowały one jej twórczej swobody. Udało jej się zachować własną wrażliwość i charakterystyczny język wizualny, co sprawiło, że komercyjny projekt nie utracił autorskiego charakteru.
To właśnie połączenie rzemiosła, dyscypliny i indywidualności wybrzmiało podczas spotkania najmocniej. Uczestnicy mogli usłyszeć, jak wygląda praca twórcy, który musi odnaleźć się jednocześnie w świecie sztuki i w realiach nowoczesnego rynku wydawniczego.
Bajowska mówiła również o swoich artystycznych korzeniach. Jak wspominała, zamiłowanie do sztuki wyniosła z domu. Jako najmłodsza z trojga rodzeństwa od dzieciństwa próbowała dorównać starszym w rysowaniu, a ogromny wpływ na jej rozwój miała mama, absolwentka liceum plastycznego.
Choć przez część edukacji była związana z profilem matematyczno-fizycznym, w pewnym momencie zrozumiała, że rysunek to coś więcej niż hobby. Ta decyzja zaprowadziła ją na Akademię Sztuk Pięknych i otworzyła drogę do zawodowej pracy twórczej.
Co istotne, mimo postępującej cyfryzacji artystka pozostaje wierna tradycyjnym narzędziom. Ołówek, papier i kredki wciąż stanowią fundament jej pracy. Jak przyznała, inspiracji szuka także w codzienności, zdarza jej się „podkradać” twarze i mimikę przypadkowo spotkanych ludzi, by nadawać swoim postaciom więcej życia i prawdy.
Włodawskie wydarzenie było czymś więcej niż prezentacją zawodowych osiągnięć. Stało się opowieścią o odwadze w podejmowaniu wyzwań, o cierpliwości w budowaniu własnej drogi i o pokorze wobec pracy twórczej. Kaja Bajowska zaprezentowała się jako artystka świadoma swojego warsztatu, a zarazem otwarta na nowe doświadczenia i wymagające projekty.
Dla uczestników była to cenna lekcja pokazująca, że nawet wielkie zawodowe sukcesy zaczynają się od pasji, konsekwencji i gotowości do wyjścia poza utarte schematy. Liczna obecność publiczności potwierdziła, że tego rodzaju spotkania są we Włodawie potrzebne i spotykają się z dużym zainteresowaniem mieszkańców. To wydarzenie było częścią realizowane przez bibliotekę projektu #IlustracJa 2.0.
Czytaj też:


Napisz komentarz
Komentarze