Tadeusz Kościuszko kojarzy się przede wszystkim z insurekcją, bitwami i walką o niepodległość. Na Lubelszczyźnie jego śladów jest jednak znacznie więcej. Jak się okazuje, to nie tylko słynne, bitewne pole w Uchańce i okazały kopiec. Jednym z najbardziej niezwykłych śladów po dzielnym dowódcy jest historia niewielkiej piramidy w Dołholiskach, w dzisiejszej gminie Wisznice. Oryginalny obiekt nie zachował się do naszych czasów. Pozostały jednak opisy, przekazy i badania, które pozwalają odtworzyć jego historię. Dodatkowymi informacjami podzielił się ostatnio, na portalu Facebook, Grzegorz Mączka z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie. Co udało mu się ustalić?
Kościuszko wrócił z Ameryki
Historia, jak zauważył w swoim wpisie nadacz, zaczyna się w latach 1784–1785, niedługo po powrocie Kościuszki z Ameryki. Przyszły naczelnik polskich wojsk brał udział w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych w latach 1776–1783. Zdobył tam doświadczenie wojskowe i uznanie, a po zakończeniu działań wojennych otrzymał stopień generalski.
Po powrocie do Europy jego sytuacja nie była jednak szczególnie stabilna. Nie miał stałego zatrudnienia ani przydziału w armii polskiej. Osiadł w rodzinnych Siechnowiczach, na terenie dzisiejszej Białorusi, ale podróżował po okolicy i odwiedzał krewnych oraz znajomych.
Bywał między innymi w Sławinku, Kuzawce, Brześciu, Włodawie i Dołholiskach.

To właśnie podczas jednego z pobytów w tej ostatniej miejscowości miał powstać niezwykły monument.
W Dołholiskach znajdował się niewielki majątek z drewnianym dworem. Mieszkała tam starsza siostra Kościuszki, Anna, wraz z mężem Sykstusem Estką.
Kościuszko był z siostrą bardzo związany. Chętnie odwiedzał jej dom i zatrzymywał się w nim podczas swoich podróży. Według przekazów to właśnie na terenie założenia dworskiego Estków zaprojektował i własnoręcznie wzniósł niewielki murowany pomnik.
W pracach mieli pomagać mu okoliczni chłopi. Monument miał około 1,6–1,8 metra wysokości i kształt piramidy ze ściętym wierzchołkiem. Nie był grobowcem. Nie miał również praktycznego zastosowania. Jego znaczenie miało być symboliczne. I właśnie to jest największą zagadką całej historii.
Dlaczego Kościuszko zbudował piramidę?
Mączka podkreśla, że nie zachowała się inskrypcja ani dokument, który jednoznacznie wyjaśniałby cel budowy. Badacze wskazują więc kilka możliwych interpretacji. Pierwsza wiąże monument z zainteresowaniami artystycznymi Kościuszki.
Przyszły Naczelnik miał talent rysunkowy, interesował się architekturą, sztuką ogrodową i projektowaniem. Podczas pobytu w Paryżu zetknął się z popularnymi wówczas motywami piramidalnymi. Podobne inspiracje można odnaleźć w jego szkicach.

Piramida w Dołholiskach mogła więc być po prostu świadomym wyborem artystycznym. Ale istnieje również bardziej symboliczna interpretacja.
Kształt niedokończonej piramidy, pozbawionej zwieńczenia, bywa zestawiany z symboliką wolnomularską i ideami Oświecenia.
Szczególnie interesujące jest podobieństwo do piramidy znajdującej się na rewersie Wielkiej Pieczęci Stanów Zjednoczonych, przyjętej w 1782 roku. Motyw ten jest dziś dobrze znany również z jednodolarowego banknotu.

Kościuszko spędził w Ameryce kilka lat i znał część najważniejszych postaci tamtej epoki, między innymi Jerzego Waszyngtona, Benjamina Franklina i markiza de La Fayette.
Czy piramida w Dołholiskach była więc nawiązaniem do Ameryki, wolności i idei Oświecenia? Tego nie można stwierdzić z całą pewnością. To jedna z interpretacji, a nie potwierdzony fakt.
Jest też bardziej osobista hipoteza
Historia monumentu ma również bardziej emocjonalny trop. Prof. Andrzej Antoni Wawryniuk w publikacji „Droga do chwały. Młodość i krąg rodzinny Tadeusza Kościuszki” (Chełm 2021) przedstawił hipotezę, według której pomnik mógł być związany z konkretną osobą, do której Kościuszko żywił szczególne uczucia.
Chodzi o Ludwikę Sosnowską, późniejszą Ludwikę Lubomirską. Była ona młodzieńczą miłością Kościuszki. Przyszły generał bezskutecznie starał się o jej rękę, jednak sprzeciw jej ojca, hetmana Józefa Sosnowskiego, przekreślił plany małżeńskie.

Ludwika ostatecznie wyszła za mąż za księcia Józefa Lubomirskiego. Czy po latach Kościuszko chciał ją w jakiś sposób upamiętnić?
Nie ma na to jednoznacznego dowodu. Jest jednak pewien interesujący szczegół. Z zachowanych relacji wynika, że zakończenie budowy monumentu miało mieć uroczysty charakter.
W związku z wydarzeniem odbyło się nabożeństwo w cerkwi. Według przekazu na uroczystość przybyło wielu gości, wśród nich osoby z Sosnowicy. To właśnie ten fragment relacji stał się jednym z argumentów przemawiających za hipotezą, że w wydarzeniu mogła uczestniczyć Ludwika Lubomirska.
Nie można jednak na tej podstawie stwierdzić, że rzeczywiście tam była ani że piramida została zbudowana właśnie dla niej.To jedna z zagadek, których źródła nie pozwalają dziś rozstrzygnąć.
Pomnik zniszczony przez poszukiwacza skarbu
Niezwykły monument nie przetrwał długo. W XIX wieku ówczesny właściciel folwarku miał uwierzyć w lokalne opowieści o skarbie ukrytym przez Kościuszkę. Piramidę rozbito w poszukiwaniu rzekomych kosztowności. Skarbu nie znaleziono.
Pozostałości monumentu były jeszcze widoczne w kolejnych dziesięcioleciach XIX wieku. Co więcej, pod koniec tego stulecia miejsce zaznaczano na niemieckich mapach symbolem pomnika i określeniem „Denkmal”.
To pokazuje, że pamięć o budowli przetrwała długo po jej zniszczeniu. Historia dawnego monumentu nie została jednak zapomniana.
Dokładną lokalizacją dawnego dworu w Dołholiskach i pobytem Kościuszki w tym miejscu zajmowali się badacze, w tym właśnie Grzegorz Mączka z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie.

O niezwykłym obiekcie pamiętali także mieszkańcy regionu. W latach 80. XX wieku z inicjatywy społecznej wzniesiono replikę kościuszkowskiej piramidy. Do dziś znajduje się ona na skwerze przed Szkołą Podstawową w Wisznicach.
Oryginał zniknął więc dawno temu, ale jego historia nadal jest obecna w przestrzeni regionu.
Czytaj także:
- Dubienka inwestuje w bezpieczeństwo i dostępność. Tym razem AED i miejsce dla osób z niepełnosprawnościami
- Dubienka kupuje nowy mikrobus dla osób z niepełnosprawnościami. Jest już przetarg
- Milionowy kredyt i ambitne inwestycje. Dubienka stawia na drogi, strażaków i historię
- Gm. Dubienka. Wyższy ekwiwalent dla ochotników stał się faktem. Radni przyjęli nową uchwałę



Napisz komentarz
Komentarze