Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 14 września 2026 12:46
Reklama baner reklamowy
Reklama
Referendum zamiast hejtu

Krasnystaw. Burmistrz Miciuła rzuca wyzwanie krytykom i hejterom: „Zróbcie referendum! Ja mam dość!"

Krasnystaw ma basen, lodowisko, most, drogi, staw, amfiteatr i miejskie wydarzenia. Ma też coś, czego w samorządowej polityce nigdy nie brakuje – krytyków. Burmistrz Daniel Miciuła postanowił sprawdzić, ilu z nich jest gotowych wyjść z internetowego cienia. Zaproponował referendum i zadeklarował, że ponownie podda się ocenie mieszkańców. Jego mocny wpis wywołał dyskusję, a w sieci głos zabrał także prezydent Zamościa, który zwrócił uwagę na granicę między krytyką a hejtem.
Krasnystaw. Burmistrz Miciuła rzuca wyzwanie krytykom i hejterom: „Zróbcie referendum! Ja mam dość!"

Źródło: FB Burmistrz Krasnegostawu Daniel Miciuła

Daniel Miciuła w swoim wpisie w mediach społecznościowych zwrócił się bezpośrednio do osób, które krytykują jego działalność oraz miejskie decyzje. Burmistrz nie kryje irytacji sposobem, w jaki część tej krytyki ma być prowadzona.

- „Hej, Hejterzy! Najczęściej Anonimowi” – rozpoczął swój wpis.

Miciuła zachęca krytyków, by zamiast ograniczać się do internetowych komentarzy, podjęli formalne działania. Proponuje im założenie komitetu referendalnego.

- „Zróbcie referendum” – apeluje burmistrz.

Jednocześnie deklaruje, że jest gotowy ponownie poddać się ocenie mieszkańców Krasnegostawu.

Od basenu po miejskie toalety

Burmistrz w swoim wpisie nie ograniczył się jednak do samego apelu o referendum. W dalszej części przywołał całą serię spraw, które mają być powodami do krytyki władz Krasnegostawu. Znalazły się wśród nich zarówno duże inwestycje, jak i znacznie bardziej codzienne kwestie dotyczące funkcjonowania miasta.

Jednym z wymienionych tematów jest basen. Miciuła przywołuje zarzut, że został on źle wykonany. Podobnie jest z lodowiskiem – tutaj krytyka, o której pisze burmistrz, dotyczyć ma braku ogrzewania oraz zbyt miękkiego lodu. Kolejną sprawą jest most, którego lokalizacja również ma budzić zastrzeżenia. Wśród poruszanych kwestii pojawia się także ul. Kacza oraz remonty miejskich dróg i ulic. Jak wskazuje burmistrz, także w tym przypadku nie wszystkim mają odpowiadać podejmowane decyzje – krytyka ma dotyczyć tego, które drogi są remontowane i kiedy prowadzone są prace.

Spora część wpisu dotyczy tego, jak miasto organizuje swoją codzienność i życie mieszkańców. Miciuła odnosi się do transportu miejskiego, a dokładniej do przebiegu poszczególnych linii oraz samego pomysłu bezpłatnej komunikacji. Przywołuje również miejskie inicjatywy i wydarzenia. Strefa kibica, kino letnie, grille czy imprezy sportowe – także one, według burmistrza, stają się przedmiotem pytań o to, czy są potrzebne i dla kogo są organizowane.

W tym zestawieniu nie zabrakło również miejskiej promocji. Burmistrz przywołuje głosy dotyczące funkcjonowania wydziału zajmującego się promocją miasta, wskazując na postulat jego likwidacji.

Nie tylko inwestycje

Lista tematów, które pojawiają się we wpisie, wykracza jednak poza drogi, obiekty sportowe czy organizowane wydarzenia. Miciuła wspomina również o kąpielisku, którego lokalizacja również jest kwestionowana. Jest też staw przy ul. Lwowskiej, amfiteatr. Wśród wymienionych przez Miciułę spraw są także place zabaw przy przedszkolach oraz boiska przy szkołach. Na tej samej liście znalazła się kawiarnia działająca w Centrum Integracji Społecznej. Także jej obecność w miejskiej przestrzeni - jak wynika z wpisu - jest jednym z tematów, które mają być poddawane krytyce.

W dalszej części wpisu burmistrz schodzi jeszcze niżej, do spraw, które mieszkańcy mogą zauważyć na co dzień. Jedną z nich są publiczne toalety. Wśród kolejnych wymienionych przez niego tematów pojawiają się otwarte ogrody oraz działalność Kraszczad. Burmistrz wspomina także o swojej obecności na Forum w Karpaczu. 

Cały katalog spraw ma pokazać skalę tematów, wokół których pojawiają się krytyczne komentarze. Burmistrz nie przedstawia ich jednak jako własnych ocen. Przywołuje je jako przykłady zarzutów, z którymi musi mierzyć się w internetowej dyskusji o funkcjonowaniu miasta.

„Ja mam dość!”

Cały wpis utrzymany jest w ostrym, momentami ironicznym tonie. Miciuła zwraca się do anonimowych krytyków, sugerując, że jeśli rzeczywiście uważają, iż mieszkańcy negatywnie oceniają jego pracę, powinni podjąć próbę doprowadzenia do referendum.

- "Do dzieła! Ja mam dość! Koniec. Liczę, że odwagi nie zabraknie. Mi jak widzicie nie brakuje" - podsumowuje burmistrz. 

Pod wpisem burmistrza nie zabrakło komentarzy – i, jak można było się spodziewać, zdania mieszkańców były podzielone. Część osób próbowała tonować emocje, zwracając uwagę, że przy tego typu sprawach zawsze pojawiają się zarówno głosy poparcia, jak i krytyki.

Nie zabrakło jednak również opinii odnoszących się bezpośrednio do formy wpisu. Niektórzy komentujący uznali, że jego ton jest nieadekwatny do sytuacji i nie przystoi osobie pełniącej funkcję publiczną, by w taki sposób odnosiła się do krytyki i komentowała miejskie problemy. 

Wśród komentarzy pojawił się również głos prezydenta Zamościa, który odniósł się szerzej do problemu internetowego hejtu wobec samorządowców. Podkreślił, że krytyka władz jest czymś naturalnym i potrzebnym, jednak jego zdaniem nie powinna oznaczać przyzwolenia na obrażanie, poniżanie czy grożenie drugiemu człowiekowi.

- "Bo jeżeli dzisiaj pozwalamy na obrażanie prezydenta czy burmistrza, jutro ktoś uzna, że można obrażać nauczyciela, lekarza, urzędnika, przedsiębiorcę, sąsiada czy zwykłego człowieka. Jeżeli ktoś widzi, że jedna osoba przekracza granice i nic się nie dzieje, za chwilę robi to kolejna. A potem następna. I tak krok po kroku przesuwamy granicę tego, co kiedyś było dla nas nie do zaakceptowania. Dlatego uważam, że czas powiedzieć stop" - napisał włodarz Rafał Zwolak.

Prezydent Zamościa zwrócił uwagę, że osoby pełniące funkcje publiczne również mają swoje granice i życie prywatne. Jak zaznaczył, nie chodzi o zamykanie mieszkańcom ust ani o ochronę samorządowców przed krytyką, lecz o wyraźne oddzielenie ostrej, nawet trudnej dyskusji od przemocy słownej i hejtu. W swoim wpisie zaapelował także do innych samorządowców o wypracowanie wspólnego standardu reagowania na hejt.

 „Nie po to, aby zamykać ludziom usta. Po to, aby bronić prawa do krytyki, ale jednocześnie jasno stawiać granicę między krytyką a przemocą słowną” – napisał.

I dodał:

- "Bo samorządowiec też jest człowiekiem. Ma rodzinę, dzieci, rodziców. Ma swoje emocje i swoją granicę wytrzymałości. I dokładnie tak samo jest z każdym innym człowiekiem. Nie pozwalamy, aby chamstwo stało się normą tylko dlatego, że ktoś siedzi po drugiej stronie ekranu. Dzisiaj bronimy granic wobec hejtu skierowanego przeciwko samorządowcom. Jutro te granice mogą ochronić każdego z nas". 

I być może właśnie to jest najważniejsze pytanie, jakie pozostaje po tej sytuacji: gdzie kończy się ostra, ale potrzebna samorządowi krytyka, a zaczyna coś, na co w przestrzeni publicznej nie powinno być przyzwolenia? Bo mieszkańcy mają prawo pytać, oceniać i rozliczać swoich przedstawicieli z podejmowanych decyzji. I oczywiście nie wszystko musi być wykonane dobrze. Zdarza się, że decyzje podejmowane przez samorząd okazują się nietrafione, a w przeszłości również w Krasnymstawie nie brakowało sytuacji, które wywoływały społeczne kontrowersje i krytykę.

Tak samo osoby pełniące funkcje publiczne mają prawo odpowiadać na zarzuty i przedstawiać swoje stanowisko. Problem zaczyna się wtedy, gdy zamiast rozmowy pojawiają się personalne ataki, emocje i wzajemne przekraczanie granic. I właśnie o te granice – jak pokazuje ta dyskusja – toczy się dziś nie tylko spór w Krasnymstawie.

Czytaj także: 
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama