Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama
System alarmowy tematem konferencji

Syreny milczały w Chełmie, ale zawyły w Krasnymstawie. Dlaczego alarm nie zadziałał wszędzie? Wojewoda tłumaczy

W czwartek nad ranem w województwie lubelskim doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, a jeden z pocisków spadł na terenie powiatu biłgorajskiego. Z 17 powiatów objętych ostrzeżeniem, aż w dziesięciu syreny alarmowe nie zostały uruchomione, m.in. w Chełmie i we Włodawie. Wojewoda Krzysztof Komorski zapowiada zmiany w systemie wczesnego ostrzegania, a samorządowcy z regionu odnoszą się do nocnych wydarzeń.
Syreny milczały w Chełmie, ale zawyły w Krasnymstawie. Dlaczego alarm nie zadziałał wszędzie? Wojewoda tłumaczy

Źródło: Lubelski Urząd Wojewódzki FB

Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, do którego doszło 30 lipca, było głównym tematem poniedziałkowej (3 sierpnia) konferencji prasowej w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Z mediami spotkali się wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz wicewojewodowie Wojciech Wołoch i Andrzej Maj, by wyjaśnić, jak zadziałały procedury bezpieczeństwa.

Co się stało czwartkowej nocy?

Podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę, jeden z pocisków spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim. Służby wojewody przedstawiły dokładny przebieg wydarzeń z tamtej nocy.

Ok. godz. 3:09 do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego została przesłana informacja o potrzebie prowadzenia nasłuchu. 

- Taka też informacja trafiła do Powiatowych Centrów Zarządzania Kryzysowego. O godz. 3:39 otrzymaliśmy informację z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o realnym zagrożeniu. O godz. 3:44 został przekazany komunikat, który wygenerował proces uruchomienia syren alarmowych. W tej samej chwili trafił on z WCZK do powiatów. Alarmem zostało objętych 17 powiatów. W siedmiu z nich syreny zostały włączone zgodnie z poleceniem, do dziesięciu, które ten proces opóźniły lub go nie zrealizowały, zwróciłem się o wyjaśnienia – przyznał wojewoda lubelski.

Fot: Lubelski Urząd Wojewódzki

Władze wojewódzkie zapewniają, że o sytuacji na bieżąco informowały odpowiednie służby ratunkowe.

- Ja o alarmie dowiedziałem się o godz. 3:49 od dyżurnego WCZK. Natychmiast skontaktowałem się z komendantami wojewódzkimi policji oraz straży pożarnej. O godz. 3:53 funkcjonariusze z komendy w Biłgoraju zostali zadysponowani na miejsce w celu ustalenia dokładnej lokalizacji zdarzenia. Ok. godz. 5:10 ta lokalizacja została ustalona, a o godz. 5:34 dostaliśmy informację z RCB o braku zagrożenia z powietrza – zaznaczył Krzysztof Komorski.

System ostrzegania nie zadziałał wszędzie

Podczas spotkania z mediami wprost przyznano, że procedury wymagają poprawy.

- Zdajemy sobie sprawę, że jeśli chodzi o system wczesnego alarmowania i ostrzegania, nie wszystko zadziałało tak, jak powinno. W piątek poprosiliśmy samorządy o wyjaśnienia - wszystkie już do nas spłynęły – podkreślił wojewoda.

Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego, doprecyzował później w oficjalnym komunikacie, gdzie dokładnie zadziałał system. Syreny usłyszeli mieszkańcy miasta Lublin oraz powiatów: lubelskiego, hrubieszowskiego, zamojskiego, janowskiego, świdnickiego i krasnostawskiego.

Procedura wczesnego ostrzegania nie została natomiast wdrożona w 10 innych jednostkach. Syreny milczały w mieście Chełm i mieście Zamość, a także w powiatach: biłgorajskim (gdzie spadł pocisk), włodawskim, puławskim, tomaszowskim, chełmskim, opolskim, łęczyńskim i kraśnickim.

Krasnystaw ostrzegł mieszkańców

Wśród samorządów, w których system zadziałał, znalazł się Krasnystaw. Do nocnego incydentu odniósł się w mediach społecznościowych burmistrz Daniel Miciuła.

- „Przed godziną 4 otrzymaliśmy powiadomienie o zagrożeniu z powietrza. W związku z licznymi atakami rakietowymi na Ukrainę, w tym prowadzonymi w pobliżu granicy z Polską. W Miasto Krasnystaw uruchomione zostały syreny alarmowe. System ostrzegania zadziałał sprawnie i zgodnie z procedurami. Po ustaniu zagrożenia mieszkańcy usłyszeli kolejny sygnał informujący o jego odwołaniu. Apeluję o zachowanie spokoju i stosowanie się do komunikatów służb. Takie sytuacje pokazują, jak ważne jest sprawne funkcjonowanie systemów ostrzegania oraz gotowość do szybkiego przekazywania informacji. Proszę o dalsze śledzenie tylko oficjalnych komunikatów oraz zachowanie czujności. Bezpieczeństwo mieszkańców pozostaje naszym priorytetem”.

Mieszkańcy Chełma syren nie słyszeli. Miasto jeszcze tego samego dnia wyjaśniło na Facebooku, dlaczego tak się stało:

- „Szanowni Mieszkańcy, dzisiejszej nocy służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców Miasta Chełm odebrały z sieci radiowej wojewody lubelskiego komunikat o potencjalnym zagrożeniu. Zgodnie z procedurą, równolegle dla takiego komunikatu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa powinno wysłać wiadomości sms do mieszkańców znajdujących się na terenie objętym zagrożeniem. Takich informacji nie wysłano. W związku z tym służby przestąpiły do potwierdzenia sygnału o alarmie. Po wykonaniu tej procedury rozpoczęto etap przygotowania do włączenia syren. W tym samym momencie o godzinie 3:55 w sieci radiowej nadano sygnał „koniec zagrożenia”. Dlatego też na terenie Miasta Chełm syren nie uruchamiano.”

Sytuację wyjaśniał też na antenie Radia Bon Ton Hubert Trusiuk, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa mieszkańców i Zarządzania Kryzysowego w UM Chełm:

- Sygnał, który pojawił się w sieci radiowej wojewody, mówiący o tym, że mamy uruchomić syreny, nie był do końca zrozumiały przez pracownika, który prowadził nasłuch. Nie był pewien do końca tego, co zrozumiał, więc nie podjął decyzji o uruchomieniu syren. Następnie wykonał do mnie telefon, przekazując to, co prawdopodobnie zrozumiał. Rozpoczęliśmy potwierdzenie tego sygnału. Próbowaliśmy potwierdzić go przez SMS przez ZRCB - opowiada dyrektor. - SMS-a nie było. Następną czynnością było  uruchomienie naszej służbowej skrzynki mailowej, na którą również przychodzą informacje z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Na skrzynce również nie było żadnego maila, który mówił o uruchomieniu syren. Kolejną czynnością, jaką wykonaliśmy, był telefon do sąsiednich centrów. Nawiązaliśmy łączność z Zamościem, gdzie potwierdzono nam, że taki sygnał wpłynął, że oni też go słyszeli.

Wkrótce potem był sygnał do odwołania alarmu i zapadła decyzja o nieuruchamianiu go w Chelmie.

Będą zmiany w bezpieczeństwie

Aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, Lubelski Urząd Wojewódzki planuje wprowadzenie nowych rozwiązań.

- Już teraz doszliśmy do wielu wniosków. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa po każdym odwołaniu alarmu będzie wysyłało dodatkową informację drogą SMS-ową do każdego obywatela. Skrócimy też czas reakcji: część decyzyjności w kontekście włączania alarmu przeniesiemy na poziom wojewódzki. Po trzecie, zwiększymy liczbę syren – jeszcze w tym roku będzie to dodatkowe 200 sztuk – powiedział wojewoda.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Mieszkaniec 03.08.2026 22:50
Co Pan T. robi już trzeci rok w urzędzie! Miały być schrony/parkingi. Gdzie pytam, gdzie?!!!

franek 28.08.2026 11:37
Syreny nie zadziałały by nie budzić Jakuba.

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama