Naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej, do którego doszło 30 lipca, było głównym tematem poniedziałkowej (3 sierpnia) konferencji prasowej w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim. Z mediami spotkali się wojewoda lubelski Krzysztof Komorski oraz wicewojewodowie Wojciech Wołoch i Andrzej Maj, by wyjaśnić, jak zadziałały procedury bezpieczeństwa.
Co się stało czwartkowej nocy?
Podczas zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę, jeden z pocisków spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim. Służby wojewody przedstawiły dokładny przebieg wydarzeń z tamtej nocy.
Ok. godz. 3:09 do Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego została przesłana informacja o potrzebie prowadzenia nasłuchu.
- Taka też informacja trafiła do Powiatowych Centrów Zarządzania Kryzysowego. O godz. 3:39 otrzymaliśmy informację z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa o realnym zagrożeniu. O godz. 3:44 został przekazany komunikat, który wygenerował proces uruchomienia syren alarmowych. W tej samej chwili trafił on z WCZK do powiatów. Alarmem zostało objętych 17 powiatów. W siedmiu z nich syreny zostały włączone zgodnie z poleceniem, do dziesięciu, które ten proces opóźniły lub go nie zrealizowały, zwróciłem się o wyjaśnienia – przyznał wojewoda lubelski.

Władze wojewódzkie zapewniają, że o sytuacji na bieżąco informowały odpowiednie służby ratunkowe.
- Ja o alarmie dowiedziałem się o godz. 3:49 od dyżurnego WCZK. Natychmiast skontaktowałem się z komendantami wojewódzkimi policji oraz straży pożarnej. O godz. 3:53 funkcjonariusze z komendy w Biłgoraju zostali zadysponowani na miejsce w celu ustalenia dokładnej lokalizacji zdarzenia. Ok. godz. 5:10 ta lokalizacja została ustalona, a o godz. 5:34 dostaliśmy informację z RCB o braku zagrożenia z powietrza – zaznaczył Krzysztof Komorski.
System ostrzegania nie zadziałał wszędzie
Podczas spotkania z mediami wprost przyznano, że procedury wymagają poprawy.
- Zdajemy sobie sprawę, że jeśli chodzi o system wczesnego alarmowania i ostrzegania, nie wszystko zadziałało tak, jak powinno. W piątek poprosiliśmy samorządy o wyjaśnienia - wszystkie już do nas spłynęły – podkreślił wojewoda.
Marcin Bubicz, rzecznik prasowy wojewody lubelskiego, doprecyzował później w oficjalnym komunikacie, gdzie dokładnie zadziałał system. Syreny usłyszeli mieszkańcy miasta Lublin oraz powiatów: lubelskiego, hrubieszowskiego, zamojskiego, janowskiego, świdnickiego i krasnostawskiego.
Procedura wczesnego ostrzegania nie została natomiast wdrożona w 10 innych jednostkach. Syreny milczały w mieście Chełm i mieście Zamość, a także w powiatach: biłgorajskim (gdzie spadł pocisk), włodawskim, puławskim, tomaszowskim, chełmskim, opolskim, łęczyńskim i kraśnickim.
Krasnystaw ostrzegł mieszkańców
Wśród samorządów, w których system zadziałał, znalazł się Krasnystaw. Do nocnego incydentu odniósł się w mediach społecznościowych burmistrz Daniel Miciuła.
- „Przed godziną 4 otrzymaliśmy powiadomienie o zagrożeniu z powietrza. W związku z licznymi atakami rakietowymi na Ukrainę, w tym prowadzonymi w pobliżu granicy z Polską. W Miasto Krasnystaw uruchomione zostały syreny alarmowe. System ostrzegania zadziałał sprawnie i zgodnie z procedurami. Po ustaniu zagrożenia mieszkańcy usłyszeli kolejny sygnał informujący o jego odwołaniu. Apeluję o zachowanie spokoju i stosowanie się do komunikatów służb. Takie sytuacje pokazują, jak ważne jest sprawne funkcjonowanie systemów ostrzegania oraz gotowość do szybkiego przekazywania informacji. Proszę o dalsze śledzenie tylko oficjalnych komunikatów oraz zachowanie czujności. Bezpieczeństwo mieszkańców pozostaje naszym priorytetem”.
Mieszkańcy Chełma syren nie słyszeli. Miasto jeszcze tego samego dnia wyjaśniło na Facebooku, dlaczego tak się stało:
- „Szanowni Mieszkańcy, dzisiejszej nocy służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo mieszkańców Miasta Chełm odebrały z sieci radiowej wojewody lubelskiego komunikat o potencjalnym zagrożeniu. Zgodnie z procedurą, równolegle dla takiego komunikatu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa powinno wysłać wiadomości sms do mieszkańców znajdujących się na terenie objętym zagrożeniem. Takich informacji nie wysłano. W związku z tym służby przestąpiły do potwierdzenia sygnału o alarmie. Po wykonaniu tej procedury rozpoczęto etap przygotowania do włączenia syren. W tym samym momencie o godzinie 3:55 w sieci radiowej nadano sygnał „koniec zagrożenia”. Dlatego też na terenie Miasta Chełm syren nie uruchamiano.”
Będą zmiany w bezpieczeństwie
Aby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości, Lubelski Urząd Wojewódzki planuje wprowadzenie nowych rozwiązań.
- Już teraz doszliśmy do wielu wniosków. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa po każdym odwołaniu alarmu będzie wysyłało dodatkową informację drogą SMS-ową do każdego obywatela. Skrócimy też czas reakcji: część decyzyjności w kontekście włączania alarmu przeniesiemy na poziom wojewódzki. Po trzecie, zwiększymy liczbę syren – jeszcze w tym roku będzie to dodatkowe 200 sztuk – powiedział wojewoda.



Napisz komentarz
Komentarze