Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Ocena inwestycji niejednoznaczna

Gm. Rejowiec. Jaka będzie przyszłość Zawadówki? Mieszkańcy mówią o gehennie, władze o rozwoju

Mieszkańcy Zawadówki mówią o „tragedii” i „cichym oblężeniu”, władze miasta wskazują na przemysłowe dziedzictwo regionu, a inwestor planuje dalszą rozbudowę. Spór wokół działalności tutejszego zakładu przybiera na sile, dzieląc lokalną społeczność i stawiając pod znakiem zapytania przyszłość miejscowości.
Gm. Rejowiec. Jaka będzie przyszłość Zawadówki? Mieszkańcy mówią o gehennie, władze o rozwoju
Mieszkańcy Zawadówki prowadzą niełatwy dialog z władzami gminy w sprawie działalności tutejszego zakładu.

Źródło: magnific.com

Życie w cieniu silosów

Kryzys w Zawadówce narasta od marca 2026 roku, kiedy mieszkańcy zaczęli odczuwać uciążliwe skutki sąsiedztwa silosów zbożowych. Podczas burzliwych obrad rady miasta jeden z mieszkańców, który osiedlił się tu 18 lat temu, pokazał samochód pokryty grubą warstwą osadu.

- Z nieba sypie się biała, wysuszona kukurydza, która grubą warstwą osiada na domach, roślinach i samochodach - relacjonowała w czasie tamtych obrad jedna z mieszkanek.

Skargi dotyczą nie tylko pyłu, ale także hałasu pracujących całą dobę maszyn oraz duszącego odoru. Pojawiają się też sygnały o problemach zdrowotnych: pieczeniu oczu, bólach głowy i trudnościach w oddychaniu.

Największe obawy budzą procesy chemiczne zachodzące w składowanym ziarnie.

- Podczas gnicia kukurydzy w rękawach wydzielają się niebezpieczne gazy, tlenki azotu, które mogą być śmiertelne – dla ludzi i zwierząt. To nie jest rozwój przemysłu, to jest tragedia - alarmowano wielokrotnie.

Burmistrz: „Wizje kwietnych łąk są nierealne”

Burmistrz Tadeusz Górski podkreśla przemysłową historię Zawadówki oraz obowiązujący plan zagospodarowania przestrzennego z 2004 roku.

- Tłumaczę mieszkańcom, że spółka działa i działać będzie. Wizje kwietnych łąk są nierealne - mówi włodarz, zaznaczając, że nikt nie nakaże wyburzenia silosów wartych miliardy złotych.

Powołuje się przy tym na kontrole Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska (WIOŚ) z kwietnia i maja 2026 roku, które – według jego słów – nie wykazały obecności chemii ani nadmiernego zapylenia. Sugestie dotyczące naturalnego pochodzenia pyłu podtrzymuje stwierdzeniem, że na placu i w osiedlu wykryto pyłki sosny. Jednocześnie, jak zapewnił nas burmistrz, instytucja nie neguje przekazywanych jej zawiadomień i zapewnia o tym, że działalność zakładu będzie stale monitorowana.

- Moim zdaniem to zjawisko nadmiernego pylenia zaobserwowano po prostu w czasie, kiedy w sposób naturalny pylą również drzewa. Tak dzieje się co roku. Podkreślam raz jeszcze – we wrześniu ubiegłego roku starosta chełmski wydał decyzję zezwalającą na budowę silosów. Nas naprawdę nikt nie pytał o zdanie w tej sprawie. Moim zdaniem można było wówczas zdecydować o tym, czy raport środowiskowy jest w istocie potrzebny czy też nie - podkreślił w rozmowie z nami burmistrz.

Górski zaznacza też, że zagadnienie hałasu, zgodnie z zaleceniami instytucji opiniujących, powinno być badane przez starostwo powiatowe. Jeśli zaś idzie o sam raport i wątpliwości z nim związane, to gmina wystąpiła o opinie do Państwowego Powiatowego Inspektora Weterynarii, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie oraz Wód Polskich już we własnym zakresie. Starostwo powiatowe wyszło z założenia, co podkreślono zresztą we wrześniowej decyzji, że przeprowadzanie oceny oddziaływania na środowisko i sporządzenie odpowiedniego raportu nie będzie konieczne.

- My mimo wszystko podjęliśmy te działania na własną rękę. Ocena, czy raport środowiskowy w kontekście działalności spółki powinien zostać sporządzony czy też nie, są podzielone. Sanepid, owszem, zalecił sporządzenie takiego raportu, ale Wody Polskie już nie. RDOŚ natomiast nie określił jeszcze jednoznacznie swojego stanowiska. Proszą wciąż o kolejne uzupełnienia i wyjaśnienia, więc przyjdzie nam jeszcze nieco zaczekać na tę informację – wyjaśnił nam włodarz gminy.

Przytoczył też inne argumenty.

- Proszę mi wierzyć. Mamy tutaj na ul. Przemysłowej skup zbóż. Są takie okresy, kiedy ta kukurydza leży w pryzmach na zewnątrz, nawet nie w rękawach. Mieszkańcy, których posesje położone są w bezpośrednim sąsiedztwie tego skupu, naprawdę nie narzekają. Podobną sytuację można zaobserwować w Strachosławiu czy Krasnymstawie. Dyskusje z mieszkańcami toczą się cały czas. Mam wrażenie, że niektóre nasze argumenty zostały jednak dostrzeżone – uważa burmistrz.

Paraliż komunikacyjny i spór o drogę

Kolejnym punktem konfliktu jest droga na działce nr 56 oraz przejazd kolejowy blokowany przez składy wagonów obsługujących zakład. Jedna z mieszkanek opisuje sytuację, w której po godzinie 21:00 nie mogła dotrzeć do domu:

- Mój mąż musi zrywać się z pracy, żeby po mnie jechać dookoła, bo nie mogę przejść do domu – relacjonowała w jednej z rozmów.

Burmistrz przyznaje, że droga formalnie nie spełnia wymogów drogi publicznej, choć należy do gminy:

- Nikt nie ma prawa jej grodzić ani trwale zastawiać. Droga jest, była i będzie. Zrodził się taki pomysł – firma wystąpiła już zresztą o odpowiednią dokumentację - aby nad spornym skrzyżowaniem torów z drogą wybudować kładkę. Część mieszkańców nie akceptuje tego rozwiązania. Nikt nikogo oczywiście nie zmusza, ale kto będzie odpowiadał za ewentualne wypadki na torach? - pyta retorycznie włodarz, podkreślając też ryzyko własnej odpowiedzialności karnej.

Przyszłość i plany rozwoju

Mimo protestów mieszkańców gmina dostrzega w inwestycji szansę na dochody (w tej chwili ok. 200 tys. zł) oraz nowe miejsca pracy – zakład planuje zatrudnić do 30 osób. Burmistrz wspomina także o wizji stworzenia bazy logistycznej, która mogłaby przejąć pobliską halę i ograniczyć transport odpadów w nocy, co budzi obawy mieszkańców.

- Wielokrotnie podkreślano przecież, że mogą tam trafiać, właśnie do tej hali, odpady niebezpieczne. Gdyby ten obiekt przejęła firma, problem, mam takie wrażenie, zostałby definitywnie rozwiązany - usłyszeliśmy w rozmowie.

Obecnie sytuacja pozostaje nierozwiązana. Mieszkańcy liczą na działania Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ), która może wymusić sporządzenie szczegółowego raportu środowiskowego. Władze gminy zapewniają, że będą prowadziły dialog z mieszkańcami i inwestorem – zarówno w sprawie kładki, jak i przyszłych planów związanych z rozbudową zakładu o kolejne elementy infrastrukturalne.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama Nieruchomości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama