Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Kto za, a kto przeciw?

Gm. Wola Uhruska. Burzliwa dyskusja z mieszkańcami o powstaniu Sobiborskiego Parku Narodowego

Około 60 osób uczestniczyło 14 kwietnia w dialogu społecznym dotyczącym przyszłości Lasów Sobiborskich i pomysłu utworzenia Sobiborskiego Parku Narodowego. Spotkanie odbyło się w sali sportowo-widowiskowej GOKSiT w Woli Uhruskiej. Dyskusja była bardzo burzliwa, a przebieg spotkania pokazał, że sprawa planowanego powstania parku narodowego pozostaje jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów w lokalnej debacie.

Przebieg spotkania pokazał, jak głębokie są podziały wokół tej sprawy. W moderowanej rozmowie uczestniczyło około 10 osób reprezentujących różne środowiska, na sali obecni byli też mieszkańcy, samorządowcy oraz osoby związane zarówno z ochroną przyrody, jak i gospodarką leśną. Dyskusja od początku była napięta – przez całe spotkanie wracały tematy, które dla mieszkańców okazały się najważniejsze. Debatowano na temat wpływu ewentualnego parku na miejsca pracy, przyszłości Nadleśnictwa Sobibór, zakresu możliwych ograniczeń w korzystaniu z lasu, sytuacji rolników i przedsiębiorców, a także realności zapowiadanych korzyści finansowych dla gmin. 

Jednym z najbardziej wyrazistych głosów po stronie przeciwników projektu był Adam Peruta, społecznik z Włodawy, od dłuższego czasu zaangażowany w działania przeciwko powołaniu Sobiborskiego Parku Narodowego. W swojej ocenie spotkania zwrócił uwagę przede wszystkim na to, że mieszkańcy oczekiwali konkretów, a nie kolejnych ogólnych deklaracji.

- To spotkanie tylko potwierdziło, że mieszkańcy nie oczekują już kolejnych ogólnych haseł, lecz konkretnych odpowiedzi. Chcemy wiedzieć, jakie będą skutki dla Nadleśnictwa Sobibór, dla ludzi pracujących w lesie, dla firm wykonujących prace leśne, dla inwestycji i dla zwykłego codziennego korzystania z tego terenu. Zamiast jasnych gwarancji ciągle słyszymy, że obawy zostaną zebrane, przeanalizowane, że coś być może zostanie doprecyzowane. Tymczasem dla wielu osób to już nie wystarcza. Pytam wprost: na jakiej podstawie samorządy mają podejmować decyzje, skoro nadal nie przedstawiono rozwiązań, które dawałyby realną pewność co do przyszłości gmin, miejsc pracy i zakresu ograniczeń? – komentuje Peruta.

Odnosząc się do argumentów ekonomicznych, Peruta podkreślał, że właśnie kwestia finansów była jednym z najmocniej wybrzmiewających tematów podczas debaty. Jego zdaniem, ciągle powraca przekonanie, że ewentualne korzyści dla gmin nie zostały przedstawione w sposób dający poczucie stabilności i bezpieczeństwa.

- Z jednej strony mówi się o możliwych korzyściach dla gmin, ale z drugiej strony nie ma żadnych gwarancji, że takie środki rzeczywiście będą stałe, przewidywalne i adekwatne do skali zmian. Nadal mamy obawy o przyszłość samego nadleśnictwa, które dla wielu osób nie jest abstrakcyjną instytucją, ale konkretnym miejscem pracy i ważnym elementem lokalnej gospodarki. Dlatego emocje były tak duże - bo mieszkańcy odbierają tę sprawę nie jako spór o teorię, tylko jako sprawę, która może bezpośrednio wpłynąć na ich życie - dodaje.

Peruta zwracał też uwagę na nastroje społeczne wobec władz samorządowych. Jak relacjonował, podczas spotkania było widać rosnące oczekiwanie, by wójt i rada gminy jednoznacznie określili swoje stanowisko wobec projektu.

- Widać było zmęczenie przeciągającą się dyskusją i rosnące przekonanie, że nie można już dłużej pozostawać w zawieszeniu. Dla wielu mieszkańców najważniejsze jest dziś to, by ktoś jasno powiedział, jakie stanowisko zajmuje i jakie konsekwencje będzie to miało dla gminy – stwierdza.

Po stronie zwolenników idei powstania SPN jednym z najważniejszych uczestników debaty był Krzysztof Gorczyca, prezes Towarzystwa dla Natury i Człowieka, od lat zaangażowany w działania na rzecz utworzenia Sobiborskiego Parku Narodowego. Wyraźnie akcentuje potrzebę oddzielenia faktów od emocji oraz zwraca uwagę, że obraz nastrojów społecznych nie musi być tak jednoznaczny, jak mogło to wyglądać podczas najbardziej dynamicznych oraz głośnych momentów spotkania.

- To spotkanie pokazało przede wszystkim, jak duże emocje narosły wokół całej sprawy i jak bardzo potrzebna jest spokojna, rzeczowa rozmowa. W debacie publicznej przez długi czas funkcjonowało wiele uproszczeń, mocnych haseł, ulotek i przekazów, które - w mojej ocenie - nie zawsze oddawały rzeczywisty kształt projektu i nie sprzyjały spokojnemu wyjaśnianiu, o czym naprawdę mówimy. Na samym spotkaniu było widać, że głos najczęściej zabierają osoby najmocniej zaangażowane po jednej stronie sporu, natomiast to nie musi oznaczać, że wszyscy mieszkańcy patrzą na tę sprawę identycznie - komentuje Gorczyca.

Rozwijając tę myśl, Gorczyca zaznaczał, że w jego ocenie stanowiska mieszkańców są bardziej zróżnicowane, niż wynikałoby to z samego przebiegu otwartej debaty. Jak twierdzi, obok głosów przeciwnych i sceptycznych są także osoby oczekujące po prostu rzetelnej informacji.

- Dlatego tak ważne jest, by nie sprowadzać całej rozmowy wyłącznie do najgłośniejszych emocji z sali. Potrzebna jest debata oparta na faktach: o przyrodzie, o przyszłości tego obszaru, o granicach projektu, o tym, co rzeczywiście mogłoby się zmienić, a co nie - podkreśla.

Gorczyca wskazywał, że z punktu widzenia zwolenników parku kluczowe jest nie tylko odpowiadanie na obawy, ale także rozmowa o znaczeniu tego terenu i o konsekwencjach decyzji podejmowanych dziś dla jego przyszłości.

- Nie chodzi o to, by kogokolwiek przegłosować czy zlekceważyć, ale by stworzyć warunki do uczciwej rozmowy. To spotkanie nie zamknęło sprawy, ale pokazało, że taka rozmowa jest konieczna, bo bez niej dalej będą dominować wzajemne oskarżenia, a nie próba dojścia do tego, co rzeczywiście jest najlepsze dla tego obszaru i ludzi, którzy tu mieszkają – mówi.

Przebieg spotkania w Woli Uhruskiej pokazał wyraźnie, że osią sporu pozostają dziś nie ogólne hasła, lecz bardzo konkretne kwestie: praca, gospodarka leśna, dostęp do terenów leśnych, kierunek rozwoju gmin i zakres przyszłych decyzji samorządowych. Jednocześnie debata ujawniła, że obie strony inaczej odczytują zarówno cele całego projektu, jak i nastroje społeczne wokół niego.

Czytaj też:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner Monter
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: AandrzejTreść komentarza: A to nie ta od biedronia? :dData dodania komentarza: 16.04.2026, 21:25Źródło komentarza: Bunt w parafii w Wojsławicach? Część parafian domaga się przeniesienia proboszcza? Skierowali pismo do arcybiskupaAutor komentarza: BONAPARTETreść komentarza: Mieso armatnie i szybka emerytura ? Wszyscy raczej ze wsi.Data dodania komentarza: 16.04.2026, 20:28Źródło komentarza: Jeszcze więcej klas wojskowych. Bo młodzi chcą się w nich uczyćAutor komentarza: JaTreść komentarza: Chyba ten co to wymyślił razem z burmistrzem ma coś nie tak z głową od PKP do galerii jest ok 2 km po co w tak małej mieścinie komunikacja miejska a poza tym jest już bus co jeździ spod panoramy na cukrownie i w zupełności wystarcza władze Krasnego stawu może niech się zajmą tworzeniem miejsc pracy dla ludzi aby młodych tu zatrzymać a nie wszystko się sprzedaje niszczy buzy a rządzący tylko budują niepotrzebny most planują remonty amfiteatruData dodania komentarza: 16.04.2026, 20:10Źródło komentarza: Krasnystaw. Będą miejskie autobusy? Trwają już przygotowania do złożenia wnioskówAutor komentarza: Chełm tvTreść komentarza: Chełmie też ławę ci brakuje na osiedlu Słonecznym przy klatkach schodowych powinny być ławki postawione na osiedlu słoneczko moje przy klatkach schodowychData dodania komentarza: 16.04.2026, 16:51Źródło komentarza: Brakuje ławek w Krasnymstawie? Miasto sprawdzi, gdzie są potrzebneAutor komentarza: pilarkaTreść komentarza: Wycinają żeby konar nie spadł na twoją głowę!Data dodania komentarza: 16.04.2026, 08:08Źródło komentarza: Krasnystaw. Rynek i jego naturalni „mieszkańcy”. Problem czy znak, że miasto żyje?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama