Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama baner reklamowy
Lokalnie bezcenni, ale przez rząd niedostrzeżeni

Powiat chełmski. Pierwsi na miejscu, ostatni w systemie. Sołtysi poza strukturą kryzysową

Szeroką analizę przepisów, jakie obowiązują w obszarze ochrony ludności, obrony cywilnej oraz zarządzania kryzysowego, przygotowała Fundacja im. Stefana Batorego. Szkło powiększające skierowano zwłaszcza na ustawę „O ochronie ludności i obronie cywilnej” oraz organ pomocniczy, jaki stanowią w samorządach sołectwa. Postawiono też tezę – lokalni gospodarze są w obecnym systemie kryzysowym wielkimi nieobecnymi. Czy zgadzają się z nią nasi włodarze?
Szeroką analizę przepisów, jakie obowiązują w obszarze ochrony ludności, obrony cywilnej oraz zarządzania kryzysowego, przygotowała Fundacja im. Stefana Batorego. Szkło powiększające skierowano zwłaszcza na ustawę „O ochronie ludności i obronie cywilnej” oraz organ pomocniczy.
Obecny system zarządzania kryzysowego opiera się przede wszystkim na wójtach, burmistrzach i prezydentach miast. Sołtysi nie funkcjonują w nim jako całkowicie autonomiczny organ.

Źródło: Freepik

Pierwsi na miejscu zdarzenia?

W jednym z pierwszych zdań raportu zauważono, że to w istocie sołtysi stanowią pierwszą linię reagowania na zagrożenia, tworząc bezpieczny, komunikacyjny pomost pomiędzy mieszkańcami poszczególnych miejscowości i władzami gminy. Powódź, jaka nawiedziła Polskę jesienią 2024 roku, pokazała, że to właśnie sołectwa stały się pierwszymi, małymi sztabami kryzysowymi w obliczu nadchodzącego zagrożenia i dysponentami wszelkiej pomocy. W tekście analizy stwierdzono, że pomoc organizowano nierzadko w oparciu o własne zasoby logistyczne i sprzętowe, ponieważ to tak naprawdę sołtysi znają najlepiej swój teren oraz jego mieszkańców. W ocenie badaczy sołtysi i sołtyski stanowią liczną, bo 40-tysięczną rzeszę pomocników pierwszego kontaktu i należałoby, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, wykorzystać skutecznie ten potencjał. 

Jednocześnie zauważono, że zrealizowanie tego założenia nie jest i nie będzie łatwe. Sołtysi nie są bowiem włączeni formalnie w system zarządzania kryzysowego. Nie należą do lokalnych sztabów kryzysowych, nie włącza się ich w obieg informacji między służbami reagowania. Nie zostali również przeszkoleni do działania w sytuacjach zagrożenia. Mogą działać „obok” systemu, ale już nie w jego ramach. To najważniejsze, wstępne ustalenia, jakie poczyniono w ramach analizy. Sołectwa nie są dostrzegane, ponieważ system reagowania kryzysowego skupia się na instytucjach od urzędu gminy wzwyż. 

Badacze wskazują również na to, że problemu funkcjonowania sołectw w ramach systemu nie rozwiązała również ostatnia ustawa. Zawarte w niej zapisy mają się sprowadzać, jak wskazano, wyłącznie do tego, że jednostki pomocnicze gmin brane są pod uwagę wyłącznie w kontekście szkoleń i ćwiczeń z zakresu ochrony ludności i obrony cywilnej. Na liście „podmiotów ochrony ludności” uwzględniono liczne jednostki organizacyjne samorządu, jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej oraz organizacje pozarządowe. Poza tym wójtowie nie dysponują odpowiednią podstawą prawną do uznania jednostek pomocniczych, jakie stanowią w istocie sołectwa, za podmioty nowego, odtwarzanego na naszych oczach systemu. 

Taki stan rzeczy rodzi kolejne konsekwencje. Sołectwa i sołtysi nie mogą utrzymywać zasobów ochrony ludności: zapasów wody, zapasowych źródeł energii i paliwa, zapasów żywności, środków sanitarnych i higienicznych czy produktów leczniczych. Ich udział w organizowanych ćwiczeniach ma charakter uznaniowy, bowiem nie stanowią oni literalnie trwałego ogniwa, które spaja poszczególne elementy systemu. 

Co można zrobić w granicach prawa?

W dokumencie zadano wreszcie pytanie o to, czy zastaną rzeczywistość można naprawić bez konieczności wprowadzania kolejnych zmian legislacyjnych. Po pierwsze wskazano na możliwość włączenia sołtysów w prace gminnych zespołów zarządzania kryzysowego. Obowiązujące przepisy, jak podkreślono, dają włodarzom możliwość niemal dowolnego kształtowania składów tych zespołów. Po drugie pewne rozwiązania można również wprowadzić w samych sołectwach, a przede wszystkim statutach, które regulują ich prace. Specjaliści, którzy prześledzili poszczególne aspekty zagadnienia, wskazują, że gminy nie muszą przekazywać sołectwom wszystkich zadań z zakresu zarządzania kryzysowego, ale znalazłyby się z pewnością takie, które sołectwo mogłoby przejąć. Właśnie w oparciu o wspomniane wcześniej mechanizmy. 

Pozostaje pytanie najistotniejsze – finansowanie. Pierwszy instrument, jaki w sposób naturalny przychodzi na myśl, to fundusz sołecki. Badacze nie widzą przeszkód, aby jego część przeznaczać na realizację zadań związanych z budowaniem odporności społecznej i ochrony ludności. Możliwości, jakie wskazano, to szkolenia dla mieszkańców dotyczące przygotowania na sytuacje kryzysowe, zakup zapasów żywności oraz sprzętu, rozbudowa i utrzymanie infrastruktury oraz sukcesywne doposażanie miejsc schronienia. 

A oto lista zadań, jakie mógłby realizować konkretny sołtys, lokalny gospodarz miejscowości: udział w pracach gminnego zespołu zarządzania kryzysowego (o ile został oczywiście powołany do jego składu), zapewnienie bieżącej współpracy z organami i podmiotami ochrony ludności, monitorowanie zagrożeń w obszarze sołectwa i przekazywanie informacji do właściwych organów ochrony ludności, udział w szkoleniach i ćwiczeniach organizowanych przez właściwe organy oraz bezpośredni udział w akcjach mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa w sytuacji kryzysowej. 

Co na to włodarze?

O ocenę dokumentu i zawartych w nim tez poprosiliśmy włodarzy naszych gmin. Wójt gminy Chełm Wiesław Kociuba zgodził się z analitykami co do zasadniczych ustaleń, ale podkreślił jednocześnie, że pewne aspekty wymagają jednak doprecyzowania.

- To prawda, że obowiązujące przepisy ustawowe nie przyznają sołtysom ani sołectwom statusu organów ochrony ludności. Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej wskazuje wprost, że organami ochrony ludności są m.in. wójt, starosta, wojewoda i minister właściwy do spraw wewnętrznych; w tym katalogu nie ma sołtysa. Jednocześnie ustawa o samorządzie gminnym stanowi, że w sołectwie organem uchwałodawczym jest zebranie wiejskie, a organem wykonawczym jest sołtys. Oznacza to, że sołtys pozostaje organem jednostki pomocniczej gminy, ale nie został ustawowo włączony do katalogu organów ochrony ludności – podkreślił w skierowanej do nas wiadomości wójt Kociuba. 

Dodał również, że podobnie rzecz ma się na gruncie ustawy o zarządzaniu kryzysowym.

- Organem właściwym na terenie gminy jest wójt, burmistrz albo prezydent miasta. To ten organ odpowiada za działania z zakresu planowania, reagowania i usuwania skutków zagrożeń na poziomie gminy. Również tutaj ustawodawca nie przyznał sołtysowi odrębnej pozycji ustrojowej w systemie zarządzania kryzysowego. W mojej ocenie nie można jednak mówić o całkowitym pominięciu poziomu sołeckiego. Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej przewiduje organizowanie szkoleń także w organach jednostek pomocniczych gminy. Oznacza to, że ustawodawca dostrzega ich rolę pomocniczą i organizacyjną, choć nie nadaje im statusu samodzielnych organów systemu – zauważa włodarz gminy Chełm. 

W jego ocenie istotne znaczenie mają również obowiązujące na terenie samej gminy Chełm statuty sołectw. Zostały one przyjęte uchwałą Nr LXIV/606/2023 Rady Gminy Chełm. 

-Statuty te jednoznacznie wskazują, że sołectwo jest jednostką pomocniczą gminy i współdziała z organami gminy w wykonywaniu zadań na rzecz wspólnoty mieszkańców. Wśród zadań sołectwa wymieniono m.in. podejmowanie działań mających na celu umacnianie bezpieczeństwa i porządku publicznego, współdziałanie z właściwymi organami w celu poprawy warunków sanitarnych oraz stanu ochrony przeciwpożarowej i przeciwpowodziowej, a także reprezentowanie interesów społeczności sołeckiej wobec organów gminy i gminnych jednostek organizacyjnych. Statuty Gminy Chełm przewidują ponadto, że do obowiązków sołtysa należy reprezentowanie mieszkańców wobec organów gminy, kierowanie bieżącymi sprawami sołectwa, zwoływanie zebrań wiejskich, realizowanie uchwał i zadań wytyczonych przez zebranie wiejskie, przekazywanie organom gminy uchwał i wniosków z zebrania wiejskiego, uczestniczenie w naradach sołtysów zwoływanych przez wójta oraz przekazywanie wniosków i postulatów mieszkańców Radzie Gminy lub Wójtowi. Są to więc kompetencje realnie ważne z punktu widzenia lokalnego obiegu informacji, organizacji działań i współpracy z mieszkańcami – wyjaśnił nam wójt Kociuba. 

W ocenie samorządowca należy rozróżnić dwie kwestie. Przede wszystkim obowiązujące ustawy nie czynią sołtysa organem ochrony ludności ani organem właściwym w sprawach zarządzania kryzysowego. Z drugiej jednak strony, oceniając tę materię z punktu widzenia zapisów statutu sołectwa, sołtys pełni istotną rolę pomocniczą, organizacyjną, informacyjną i reprezentacyjną - również w sprawach związanych z bezpieczeństwem lokalnym.

Sołtysi jako pierwsze źródła informacji?

Jego intuicję potwierdza wójt gminy Kamień Dariusz Stocki

-Według mnie sołtysi powinni pełnić funkcję doradczą – właśnie jako osoby, które najlepiej znają lokalne realia i problemy, z jakimi mierzą się małe społeczności. To właśnie sołtysi znają przecież najlepiej zasoby ludzkie i materiałowe, jakie funkcjonują poza oficjalnym obiegiem informacji, a które mogą pełnić istotną rolę w budowaniu efektywnego systemu reagowania – uważa wójt gminy Kamień.

Lukę w systemie dostrzega także zastępca wójt gminy Żmudź Edyty Niezgody Łukasz Burak

-Ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej faktycznie nie przewidziała udziału sołtysów w systemie obrony cywilnej. Ustawodawca oparł się na takich podmiotach jak straże pożarne, zakładowe służby ratownicze, terenowe służby ratownicze, czyli postawił na pewną profesjonalizację systemu obrony cywilnej. Mogę tylko powiedzieć, że udział sołtysów mógłby wzmocnić system ochrony ludności i obrony cywilnej i stanowić jego dopełnienie. Sołtys, zwłaszcza w gminach takich jak właśnie Żmudź, to osoba, która może stanowić pierwsze źródło informacji w sytuacji zagrożeń. To także osoba, która może koordynować działania na tym najniższym, lokalnym poziomie – uważa Łukasz Burak.

Swoją oceną przeprowadzonej przez fundację analizy podzielił się także urzędnik gminy Wojsławice – Marek Wepa. W samorządzie odpowiedzialny jest za promocję, sprawy społeczne i bezpieczeństwo.

-Ustawa o samorządzie gminnym jasno określa, że sołtys działa w ramach struktury gminy jako organ jednostki pomocniczej, a więc pośrednio uczestniczy w realizacji jej zadań - także w obszarze bezpieczeństwa. Z kolei ustawa „O zarządzaniu kryzysowym” przypisuje odpowiedzialność wójtowi, co jest zresztą logiczne, ponieważ system musi być oparty na jednoznacznej odpowiedzialności organu wykonawczego. Jednocześnie przepisy nie wykluczają udziału sołtysów w działaniach – pozostawiają pewną elastyczność w obszarze ich zaangażowania, zależnie od lokalnych potrzeb – twierdzi urzędnik.

Jego zdaniem brak wskazania sołtysów jako odrębnych podmiotów systemu nie wynika z „przeoczenia” ustawodawcy, ale miejsca, jakie zajmują w obecnym ustroju prawnym. 

- W praktyce sołtysi mogą być i często są włączani w działania kryzysowe poprzez decyzje organów gminy. Jako gmina nie jesteśmy właściwi do rozstrzygania o słuszności formułowanych tez, ponieważ jesteśmy zobligowani przede wszystkim do tego, aby działać w granicach i na podstawie obowiązujących przepisów prawa – podkreślił w skierowanej do na wiadomości Wepa. 

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama