Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Człowiek w wirze historii

Gm. Dubienka. To pole bitwy nie przestaje zaskakiwać. Badacze i detektoryści jego historię piszą od nowa.

Bogata kolekcja artefaktów, jakie udało się dotąd odnaleźć na pobitewnym polu w Uchańce, została poszerzona o dodatkowe przedmioty. Przypomniał o tym, przy okazji kolejnej rocznicy wybuchu insurekcji kościuszkowskiej, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków. Co jednak ciekawe, przemówiły tym razem nie broń i amunicja, a przedmioty codziennego użytku. Co udało się ustalić?
Bogata kolekcja artefaktów, jakie udało się dotąd odnaleźć na pobitewnym polu w Uchańce, została poszerzona o dodatkowe przedmioty. Przypomniał o tym, przy okazji kolejnej rocznicy wybuchu insurekcji kościuszkowskiej, Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków.
Moment odkrycia depozytu z udziałem eksploratora - Dominika Stanikowskiego

Źródło: Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Lublinie

Dla nas drobnostka, a dla badaczy gratka

„Co zgubili żołnierze pod Dubienką” - takie pytanie pojawiło się w jednym z ostatnich postów, jakie zostały opublikowane na profilu lubelskiego konserwatora zabytków. Świadectwo tamtych trudnych dla Polski dni mogą stanowić bowiem nie tylko militaria, ale też przedmioty, jakie żołnierze zwyczajnie gubili w ferworze walki. 

-Do tej pory do naszych zasobów trafiały przede wszystkim pociski, elementy wyposażenia wojskowego lub fragmenty galanterii mundurowej. Dzięki tym przedmiotom byliśmy w stanie określić rozkład pola bitwy, zasięg walk a także odtworzyć możliwy przebieg walk. W ostatnim czasie zaczęły się jednak pojawiać znaleziska o zgoła innych charakterze – zauważa kierownik chełmskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Lublinie Paweł Wira.

Przeciętny obserwator działań, jakie podejmują na co dzień pasjonaci poszukiwań i wspierający ich merytoryczną wiedzą badacze, mógłby stwierdzić „Cóż znaczy te parę monet i guzik”. Specjaliści uważają jednak, że dzięki tego rodzaju odkryciom można spojrzeć na wydarzenia sprzed ponad 230 lat z zupełnie innej perspektywy. Jakiej?

- Okazuje się, że równie istotne, co ruchy poszczególnych formacji wojskowych oraz przebieg walk, są także losy poszczególnych żołnierzy. Znaleźli się niewątpliwie w tragicznych okolicznościach. I warto, jak sądzę, badać bitwę także pod tym kątem. Obu odkryć dokonał eksplorator Dominik Stanikowski, stale współpracujący z zespołem badawczym profesjonalnych archeologów - pod kierunkiem magistra Marcina Piotrowskiego – wyjaśnił nam kierownik Wira.

Zespół monet, który został wydobyty na otwartym polu, z dala od zabudowań wsi Uhańka, odnaleziono pod koniec ubiegłego roku. Kilka z nich było ze sobą zlepionych i zachowanych w dosyć złym stanie. Monety, już w tym roku, poddano profesjonalnej konserwacji. 

-  Ostatecznie udało się ustalić (choć pełna identyfikacja numizmatyczna depozytu nadal trwa), że zespół składał się z 12 miedzianych monet z końca XVIII wieku. Wśród nich znajdowały się głównie krajcary lub inne emisje z Cesarstwa Austriackiego, a także, co szczególnie istotne, dwie monety oznaczone napisem „1 GROSSVS POL”. Wybijane były w Wiedniu, dla potrzeb utraconej w pierwszym rozbiorze wschodniej Galicji i Lodomerii. Monety zostały wprowadzone do obiegu w 1794 roku, czyli roku wybuchu powstania kościuszkowskiego – podkreśla Wira. 

Monety bite pod zaborami

Wspomniane okazy są zresztą najmłodsze w całym zespole. Monety te, chociaż bite po stronie austriackiej, swobodnie docierały na południowo-wschodnie rubieże upadającej Rzeczypospolitej jeszcze przed ostatnim rozbiorem. 

-Siła nabywcza zarówno obu groszy, jak i pozostałych umieszczonych w depozycie monet nie była duża. Były to drobne pieniądze obiegowe używane do codziennych zakupów. Przypomnijmy, że za dwa–trzy grosze można było wówczas kupić bochenek chleba lub porcję piwa w karczmie, natomiast za jeden grosz – jedno jajko. Dla porównania około 10–11 groszy polskich wynosił miesięczny żołd kantonisty (czyli poborowego) pod koniec epoki stanisławowskiej – przypomina specjalista.

W zespole nie było żadnych rosyjskich monet, co może sugerować, że należały one do żołnierza armii koronnej. Utracił on swoje oszczędności w czasie drugiej bitwy pod Dubienką, która rozegrała się tutaj 4 czerwca 1794 roku. 

- Wskazuje na to również lokalizacja odkrycia. Pokrywa się z przekazami źródłowymi oraz wynikami wcześniej prowadzonych badań archeologicznych. Właśnie w rejonie odkrycia skarbu broniły się, a następnie wycofywały z pola bitwy jednostki polskie. Co istotne, nierozproszony zespół monet został odnaleziony w miejscu, w którym najprawdopodobniej został utracony. Zapewne zgubił pieniądze żołnierz biorący udział w akcji bojowej. Najpewniej były przechowywane w nietrwałym opakowaniu (na przykład w sakiewce lub niewielkim woreczku), które nie zachowało się do naszych czasów – podejrzewa Wira.

Niektórzy nie wytrzymywali....

Zdaniem badaczy wszystkie dotychczasowe ustalenia pozwalają sądzić, że do walk w rejonie Uchańki dochodziło nie tylko w 1792, ale również w 1794 roku – w czasie powstania kościuszkowskiego. W innej gminnej miejscowości – Starosielu – pan Dominik pozyskał także mosiężny guzik regimentowy oznaczony numerem „4”. 

- To bardzo charakterystyczny element mundurów polskich epoki stanisławowskiej. W Starosielu funkcjonował przez krótki czas, bo zaledwie jeden czy dwa dni, polski obóz wojskowy. Istotne jest jednak to, że miejsce odkrycia mundurowego guzika dzieliło od obozu około 1,5-2 km. W tamtym czasie teren porastał gęsty las, a w pobliżu przebiegała słabo pilnowana granica austriacka. Być może znalezisko to wiąże się z aktem dezercji któregoś z polskich żołnierzy. Sądząc po guziku, musiał służyć w IV Regimencie Pieszym Buławy Wielkiej. Dezercje stanowiły wówczas w ramii koronnej poważny problem. Wielu żołnierzy wywodziło się ze środowisk wiejskich. Do wojska wcielani byli przymusowo i nie mieli poczucia, że wiążą ich z ojczyzną silne więzi. Gdy nadarzała się dobra okazja – uciekali – wyjaśnia kierownik delegatury lubelskiego urzędu.

Okazuje się więc, że niewielkie przedmioty kryją o wiele więcej tajemnic niż mogłoby się wydawać. Na pole bitwy żołnierze zabierali ze sobą nie tylko potrzebne oporządzenie, ale również oszczędności. Nierzadko również strach, który w kluczowych momentach okazywał się być silniejszy niż zobowiązania wobec upadającego państwa. 

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: staryTreść komentarza: Do tych co działają na rzecz SPN - nie lekceważcie myśliwych. To wpływowe i bogate lobby które moze skutecznie zastopować powstanie SPN. Swoją narrację bedą opierać na "dbaniu o zwykłego człowieka", ale w rzeczywistości kieruje nimi zwykły "swój interes" - obawa utraty terenów łowieckich gdzie realizują zaspokojanie swoich pierwotnych atawizmów - męska przygoda ze sztucerem za 20 tys w wypasionej terenówce za 200 tys .Data dodania komentarza: 4.05.2026, 09:07Źródło komentarza: Myśliwi sprzeciwiają się planom utworzenia Sobiborskiego Parku NarodowegoAutor komentarza: RobG56Treść komentarza: Kto organizuje i finansuje te spotkania? Kto jest ich inicjatorem i czy udział władz lokalnych jest uprawniony?Data dodania komentarza: 4.05.2026, 01:52Źródło komentarza: Przyszłość Lasów Sobiborskich. Rozpoczyna się cykl spotkań z mieszkańcamiAutor komentarza: RobG56Treść komentarza: Na czym polega koordynata OTOPU i jakie uprawnienia ma OTOP w tej kwestii? Czy posiada jakieś upoważnienie z Ministerstwa Klimatu? Czy mógłbym je poznać?Data dodania komentarza: 4.05.2026, 01:44Źródło komentarza: Sobiborski Park Narodowy: ruszają wyjazdy studyjne i otwarte spotkania z mieszkańcamiAutor komentarza: RobG56Treść komentarza: Inicjatywa nie jest miejscowa, przyjechała z Warszawy, bo akurat taki jest KLIMAT. Uważa sikę tam, że im więcej parków narodowych i rezerwatów tym większa ochrona ojczystej przyrody. Szwajcaria ma jeden park narodowy i nie uważa, że nie istnieje u nich ochrona przyrody. Ograniczenia z powodu powstania Parku Narodowego są ogromne. A bogactwo przyrodnicze wcale nie wzrasta - często tych zasobów jest coraz mniej. Ewidentnie wskazują na to spadające zasoby przyrodnicze Białowieskiego PN i Tatrzańskiego PN. Ograniczenia dla miejscowej ludności są znane. Rekreacja i turystyka ma nowe bariery. Np ścieżka rowerowa na obszarze Puszczy Białowieskiej nie jest możliwa do zrobienia z powodu zastrzeżeń środowisk ochraniarskich, gdyż ma naruszać "wartości przyrodnicze" Choć m,a wieść po wcześniejszym śladzie. W warunkach parkowych głos lokalnego społeczeństwa nie ma już wielkiego znaczenia. Park zaś charakteryzuje się także tym, że posiada otulinę. Nikt już nie będzie się pytał autochtonów jaka ma być jej powierzchnia.Data dodania komentarza: 4.05.2026, 01:18Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacjiAutor komentarza: Włodawianka KasiaTreść komentarza: Jest finał!Data dodania komentarza: 3.05.2026, 16:57Źródło komentarza: Pomóżmy Włodawiance awansować do finału. Luna Plena walczy o dziką kartę w Mam Talent!
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama