Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama

„Niewolnica Isaura” została panią minister

To był w Polsce szał. Jej imię nadawano dziewczynkom. Lucelia Santos, która grała tytułową rolę w serialu „Niewolnica Isaura”, została członkinią brazylijskiego rządu.

Ulice pustoszały. Nieliczne dzieciaki zostawały na podwórkach, ale dorosłego raczej nie dało się zobaczyć. Tak wyglądała Polska w latach 80. XX wieku, gdy TVP nadawała latynoski serial „Niewolnica Isaura”. To był fenomen, a losami tytułowej bohaterki i jej miłości żył prawie każdy.

Fabuła filmu luźno nawiązuje do książki Bernardo Guimarãesa. Była to historia jasnoskórej niewolnicy i jej właściciela Leôncio Almeidy, plantatora bawełny.

„Niewolnica Isaura” była klasyczną telenowelą z Ameryki Łacińskiej. Sztampa, długie ujęcia aktorów, rozterki miłosne, nudne monologi, znaczące chwile ciszy. A jednak Polacy to kochali. Tak bardzo, że dziewczynom, które przychodziły na świat nadawano imię Isaura. Kiedy serial „szedł w telewizji”, ludzie siedzieli w domach, a miejska plotka głosiła, że w tym czasie malała liczba wypadków samochodowych.

W rolach głównych obsadzono debiutantkę - 18-letnią Lucélię Santos oraz Rubensa de Falco, aktora po czterdziestce.

Dziś w Polsce Santos nie jest już tak znana, ale jest o niej głośno z innego powodu. Okazuje się, że aktorka (rocznik 1957) weszła w skład gabinetu nowo wybranego prezydenta Luli da Silvy z lewicowej Partii Pracujących. Ma sprawować nadzór nad resortem kultury wspólnie z dwoma politykami tego ugrupowania.

To nie jest jej pierwszy kontakt z polityką. W tym roku 65-latka bez powodzenia ubiegała się o miejsce w brazylijskiej Izbie Deputowanych.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama