Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Piątek, 12 sierpnia 2022 20:55
Reklama

Butów im nie szkoda, gdy przed nimi droga! Para obieżyświatów przyszła do Chełma

Przeszli pieszo z Panamy do Kanady, teraz idą wokół Polski. Ola Synowiec i Arek Winiatorski, czyli autorzy bloga Stones on Travel, w ostatni weekend "na własnych nogach" dotarli także do Chełma.
Butów im nie szkoda, gdy przed nimi droga! Para obieżyświatów przyszła do Chełma

Podczas sobotniego spotkania zorganizowanego przez Chełmski Klub Podróżników opowiadali o swojej pieszej podróży przez Ameryki, podczas której Arek pokonał prawie 12 tys. kilometrów, a Ola ponad 7 tys. Zajęło im to 21 miesięcy (Arkowi, a Oli, która dołączyła do niego później - 11).

Podróż "zużyła" im prawie 20 par butów

- I nieważne, czy były to najtańsze buty z marketu, czy markowe, średnia żywotność każdej z tych par kończyła się po ok. 1000 km - potwierdzają zgodnie oboje. Arek wcześniej podróżował po Ameryce Południowej autostopem, jednak stwierdził, że to zdecydowanie "za szybko". Od Panamy postanowił już iść pieszo. Tak podróżował przez Kostarykę, Nikaraguę, Honduras, Salwador i Gwatemalę, na piechotę i jedynie w "towarzystwie" dziecięcego wózka - Boba - na którym przewoził cały swój dobytek. I tak aż do Meksyku, gdzie poznał Olę, która mieszkała tam już od kilku lat, pracując zdalnie jako dziennikarka i pisząc o tym kraju do prasy oraz na swoim blogu Mexico Magico Blog.

Z Meksyku - już zakochani - ruszyli dalej razem

- Arek zapytał mnie, czy będę z nim chodzić. I wyszło to bardzo dosłownie - śmieje się Ola. Z Meksyku szli już razem aż do Kanady, wspólnie dzieląc zachwyty i trudy dalszej podróży. Całą ich historię oraz przede wszystkim ciekawe opowieści o ludziach i miejscach, jakich spotkali i jakie odwiedzili na swojej drodze, można poznać w książce, która powstała na podstawie tej wyprawy: "Na poboczu Ameryk. Pieszo z Panamy do Kanady".

Czytaj także: Włodawianin dba o porzucone groby polskich bohaterów w Wielkiej Brytanii

Książka to nie jest jedyny "ślad" po tej wyprawie - były także nagrody: tytuł podróży roku National Geographic Traveler 2020, nagroda im. Tony’ego Halika 2020, a także pierwsza nagroda i nagroda publiczności na Festiwalu Podróżniczym Śladami Marzeń 2021. Ale nie te wyróżnienia, lecz historie są dla podróżników najważniejsze i to nimi dzielili się podczas sobotniego spotkania w chełmskiej bibliotece. Można było zobaczyć zdjęcia z ich wojaży, posłuchać ciekawych anegdot, poznać "patenty" na podróżowanie w ekonomiczny sposób, ale też dowiedzieć się, dlaczego właśnie taki sposób podróży wybrali.

- Zanim ruszyłem pieszo, przez półtora roku przemierzałem drogi i bezdroża Ameryki Południowej autostopem. Poznałem wiele osób i ich historie, w końcu każdy, kto podróżował w ten sposób, wie, że autostop często bywa prawdziwym "konfesjonałem". Jednak w pewnym momencie poczułem, że wciąż poruszam się zbyt szybko. Że zwalniając, mogę tych ludzi i historii poznać jeszcze więcej – opowiada Arek i dodaje: – Chciałem też sprawdzić siebie i swoje możliwości fizyczne, zwłaszcza z moją minimalną masą mięśniową, której szukać można na moim ciele z równym powodzeniem jak wody na księżycu - śmieje się.

Ola już wcześniej bardzo dużo podróżowała, ale dopiero dzięki Arkowi zakochała się w pieszym sposobie przemieszczania się.

- Idąc, może nie widzimy więcej, ale widzimy głębiej - zapewnia. - Poza tym podróżowanie piesze uczy doceniania różnych rzeczy, których brakuje nam w niskobudżetowej podróży, a które w codziennym życiu są tak oczywiste: prąd, prysznic, bieżąca woda, ciepłe i suche łóżko czy herbata przed snem - dodaje.

Ola i Arek spędzili w Chełmie dwa dni

W tym czasie odwiedzili podziemia kredowe, aby zobaczyć się z Duchem Bieluchem, z którym spotkania "oko w oko" wyczekiwali od dawna. Dzięki Zbigniewowi Lubaszewskiemu, znanemu w naszym mieście regionaliście i historykowi, podczas oprowadzenia po starówce poznali nieco tajemnic i historii Chełma. Oprócz samego miasta Ola i Arek mieli też okazję odwiedzić jego okolice, np. zalew Żółtańce, gdzie trafili na imprezę historyczną "Zbroje Woje i Podboje".

Jakie są ich wrażenia po wizycie w naszym mieście? Czy dla tych, którzy zwiedzili już tak duży kawałek świata "cały świat to jeden wielki Chełm"?

Czytaj także: Znany podróżnik zakochał się w Wojsławicach. Opowiadał tam o projekcie Down the Road, który odmienił jego życie

- Im więcej podróżujemy, tym bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę więcej nas wszystkich łączy, niż dzieli. A wiele miejsc, które wydają się egzotyczne i odległe, po bliższym poznaniu okazują się pod pewnymi względami bliskie temu, co dobrze znamy ze swojego "podwórka" - mówi Arek i dodaje: - Nam się Chełm bardzo spodobał i spotkaliśmy się tu z bardzo miłym przyjęciem, za co jesteśmy naprawdę wdzięczni. Jeszcze raz dziękujemy wszystkim, którzy przybyli na spotkanie z nami. Na pewno będziemy miło wspominać to miasto.  

Aby obejść całą Polskę, zgodnie z wyznaczonym sobie do października terminem, w poniedziałek Ola i Arek musieli ruszyć dalej. Wyszli z rana, ale nie sami - kilka osób zdecydowało się dołączyć na chwilę do ich wędrówki i towarzyszyć im w drodze do Białopola. Następny ich przystanek to Horodło, a potem Hrubieszów...

Relację z ich pobytu w Chełmie oraz pieszej podróży wokół Polski można śledzić na facebookowym profilu ich bloga: facebook.com/StonesOnTravel.

 



Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklamareklama Wschodniego Banku Spółdzielczego w Chełmie
Reklama
Reklama
Reklama