Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama

Izera. Tak elektryczny motosen rządu zamienia się w koszmar

Już 69 mln zł pochłonęła fabryka pierwszego polskiego samochodu elektrycznego. Spółka, która się tym zajmuje, potrzebuje jeszcze więcej pieniędzy. Na razie Izery nie ma nawet na horyzoncie.
Izera. Tak elektryczny motosen rządu zamienia się w koszmar

Autor: gov.pl

Firma nazywa się ElectroMobility Poland i zatrudnia 60 osób. Na realizację projektu Izera wydała dotąd ok. 69 mln zł - jak donosi „Dziennik Gazeta Prawna”. A to nie koniec kłopotów, kontrowersji i pytań.

Polski wóz

Plan Izera zrodził się w głowach rządzących w ubiegłym roku na fali elektromobilności. Polskie władze uznały, że teraz mocno będziemy stawiali na ekologiczne samochody elektryczne. I że chcemy stać się znaczącym graczem na tym rynku, bo jest o co walczyć. Zgodnie z danymi z kwietnia w Polsce jest zarejestrowanych już ponad 40 tys. elektrycznych aut. Od początku roku liczba nowych rejestracji zwiększyła się o ponad 70 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2021.

Ludzie kupują „elektryki”, ale nie polskie, bo ich po prostu nie ma. O ile dobrze sobie radzimy z produkcją elektrycznych autobusów (a teraz zaczynamy produkować zasilane wodorem), to na polu osobówek mamy spore problemy. Może inaczej: nie ma problemu, bo nie ma takich samochodów polskiej produkcji. Stąd właśnie idea Izery.

Zakład produkcyjny ma powstać w Jaworznie. Pracę znajdzie w nim ok. 15 tysięcy osób, przy czym 3,2 tys. przy samej produkcji, a reszta w firmach kooperującyh. To nie będzie rządowa inwestycja, bo stoi za nią spółka Electromobility Poland. Może jednak liczyć na państwowe wsparcie – także w formie dotacji.

Pierwsza Izera ma zjechać z taśmy w 2024 roku.

Lex Izera

Władza zrobiła już wiele, żeby fabryka powstała. W 2021 r. parlament przyjął specjalną ustawę ochrzczoną mianem lex Izera. Zgodnie z jej zapisami fabryka ma stanąć na gruncie należącym do Lasów Państwowych. Ustawa pozwala Lasom Państwowym zamienić się gruntami z Jaworzonem. Mają to być „(…)inne lasy, grunty lub nieruchomości, na których jest możliwe prowadzenie gospodarki leśnej. Chodzi o rozwiązanie problemów z pozyskaniem lokalizacji dla inwestycji uzasadnionych potrzebami i celami polityki państwa związanej ze wspieraniem rozwoju i wdrażaniem projektów dotyczących energii, elektromobilności czy transportu” – czytamy w ustawie.

Przepisy mają obowiązywać tylko przez dwa lata i dotyczą 118-hektarowej (znajdującej się blisko autostrady A4) oraz nieruchomości leśnej w Stalowej Woli. Tam mają zostać rozbudowane zakłady zbrojeniowe.

Piotr Zaremba, prezes ElectroMobility Poland – firmy mającej produkować Izerę – przyznał, że rozważano inne lokalizacje. Było ich blisko 30, ale zdecydowano się na Jaworzno.

– Ważna była nie tylko możliwość zbudowania fabryki, ale też odpowiedniego zaplecza logistycznego i stworzenie parku dostawców w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu. Jaworzno daje największy potencjał w tym zakresie, stąd po dokładnych i szczegółowych analizach wskazaliśmy właśnie to miejsce. Dodatkową gwarancją powodzenia tego projektu są partnerzy, którym deklarują wsparcie i zaangażowanie, aby doprowadzić inwestycję do końca – tłumaczył Zaremba. A Michał Kurtyka, minister klimatu i środowiska, zapewnił, że projekt może liczyć na finansowe wsparcie rządu.

Ale na razie nic nie wyszło z tak zaplanowanej operacji. Ziemia wciąż należy do leśników, bo jeszcze nikomu jej nie przekazali. Problem jest w pieniądzach.

„Jaworzno zamierza zaciągnąć 40 mln zł kredytu na pokrycie podatku VAT od transakcji z Lasami Państwowymi. Chodzi o wymianę działek, na których ma powstać m.in. fabryka Izery. Z uzasadnienia zmian w najnowszej uchwale budżetowej wynika, że potrzeba zabezpieczenia pieniędzy na ten cel to efekt niejednoznacznej interpretacji przepisów dotyczących podatku VAT przy transakcji wymiany. Przegłosowana w 2021 roku specustawa (lex Izera) nie precyzuje wszelkich fiskalnych obowiązków. Pożyczką miasto chce zabezpieczyć się na wypadek konieczności zapłaty tego zobowiązania” – czytamy w DGP.

A trzeba jeszcze pamiętać o kolejnych pieniądzach. I to niemałych, bo projekt Izera ma kosztować ok. 5 mld złotych.

Dodajmy tylko, że symboliczne wbicie łopaty, które miało rozpocząć budowę fabryki, planowano na jesień 2021.

Polski samochód?

Izera może wydawać się projektem bardzo atrakcyjnym. Operacją, która nie tylko pochłonie pieniądze, ale też je przyniesie. Dodatkowo produkcja ma stymulować polską gospodarkę. Samochód elektryczny miał być impulsem do poszukiwania, opracowywania i wdrażania nowych technologii. I tak pewnie (jeżeli fabryka powstanie) będzie. Tyle że nie szybko.

Już w ubiegłym roku prezes Electromobility Poland Piotr Zaremba przyznał, że polski przemysł nie ma kompetencji do produkowania nowoczesnych aut. Przez lata nasze możliwości technologioczno-motoryzacyjne praktycznie się nie rozwijały i w efekcie Izera i tak musi być zbudowana na podstawie zagranicznych rozwiązań. Nasze firmy zaczną odgrywać widoczną rolę w tym procesie za jakieś 8-10 lat.

Elvi poległ

Izera nie jest pierwszym polskim pomysłem na samochód elektryczny. W 2017 roku Ursus pokazał projekt pierwszego polskiego elektrycznego samochodu dostawczego Elvi. Chwalił go nawet premier Mateusz Morawiecki.

„Elvi zaprojektowano w wersji trzyosobowej i to się nie zmieni. Tył pojazdu może być zamieniony w chłodnię, plandekę, kontener lub otwartą skrzynię. Może znaleźć się na wyposażeniu firm zajmujących się wywozem odpadów, przewozem paczek, budownictwem czy dostawą żywności. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taki pojazd skonstruować na potrzeby służb medycznych czy straży pożarnej. Dzięki temu grono potencjalnych odbiorców jest naprawdę szerokie. Największe szanse dla pojazdu upatruje się w usługach kurierskich. Całkowita masa pojazdu to 3,5 tony, ładowność wynosi 1100 kg. Nie należy się martwić o dystanse, jakie pokonuje się dzięki ELVI. Na pełnej baterii pojazd może przebyć 150 km, co odpowiada zapotrzebowaniu firm i spółek bazujących w obrębie jednego miasta. W dodatku dzięki innowacyjnym bateriom litowo-jonowym ładowanie 90 proc. energii potrwa zaledwie 15 minut. Maksymalna prędkość to 100 km/h – informował Ursus. Do produkcji tak zachwalanego auta nigdy jednak nie doszło.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Senior Treść komentarza: Największe skutki wykluczenia komunikacyjnego odczuwają mieszkańcy os. Dyrekcja Górna oraz Wolwinów. Warto zaznaczyć, że na tych osiedlach mieszka dużo seniorów, którzy z racji wieku lub stanu zdrowia świadomie rezygnują z prowadzenia pojazdów mechanicznych. Problem nie dotyczy tylko linii 11, ale też 13, która ma tylko 3 kursy w soboty i ani jednego w niedzielę, 6 która kursuje tylko od poniedziałku do piątku i jest tylko 5 kursów, niewiele lepiej wypada 7, gdzie jest aż 7 kursów. Niby jest jeszcze 10 i 12, tylko co z tego, skoro i tak nie można dojechać w te rejony miasta nawet po godzinie 17. Linie 1, 2, i 9 nie rozwiązują tego problemu. Starsze osoby często mają problem iść od górę spod Gmachu czy przejść duży kawałek piechotą od Fabryki Obuwia. Jak już to bardzo rzadko mogą liczyć na podwózkę zaproponowaną przez sąsiadów lub kogoś z rodziny. Natomiast skorzystanie z taksówki nie raz bywa poza zasięgiem finansowym przy niskiej emeryturze. Miasto powinno się dobrze zastanowić nad zamianą częstotliwości kursów 1 i 11. Drugą opcją byłoby poprowadzenie 2 ul. Hrubieszowską, Litewską Łowiecką aż do Jagiellońskiej. Przy okazji proszę pomyśleć o dodaniu obsługi przystanku na liniach 1, 6, 8, 9, 12, 14 jadących spod Gmachu w stronę Placu Gdańskiego Data dodania komentarza: 23.07.2026, 22:40 Źródło komentarza: Chełm. Autobus co dwie godziny, a po 16.34 już nic? Radny alarmuje, miasto problemu nie widzi Autor komentarza: Miki Treść komentarza: I po kontroli cyk magnes neodymowy na wodomierz. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 16:25 Źródło komentarza: Chełm. Ponad milion litrów różnicy w jednym budynku. Co się stało z wodą? Radny domaga się wyjaśnień Autor komentarza: franek Treść komentarza: Ciekawe, czy też tak dobrze by się bawił gdyby za przegrane procesy płacił z własnej kieszeni. Mógłby tak robić bo wykazuje całkiem niezłe dochody. A tak za nasze podatki bawi się w najlepsze. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 14:19 Źródło komentarza: Pomylił muzeum z „pomnikiem”? Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Ludzie na poziomie. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 14:08 Źródło komentarza: Chełmskie Morsy wsparły Szymona Zelenta Autor komentarza: m Treść komentarza: A kogo z władz obchodzi diabetyk. Jedyna potrzeba to wybory. Reszta jest milczeniem. Władza dochodzi do wniosku, że dobrze jest im w piwnicy, bo mogli by działać na dworze pod wiaduktem. Data dodania komentarza: 23.07.2026, 14:05 Źródło komentarza: Siedem podmiotów dostanie biura w chełmskim hubie. Jedno zgłoszenie odrzucono
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama