Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 17:06
Reklama
Reklama

Szkoły już otwarte, uczniów jak na lekarstwo

Najmłodszych uczniów podstawówek przychodzi niewielu, ale za to całkiem spora grupa korzysta z konsultacji ma w szkołach przed zbliżającym się egzaminem ósmoklasisty. W przedszkolach też przepełnienia nie ma. Większym zainteresowaniem cieszą się żłobki. Sytuacja jest stabilna, bo - jak mówią dyrektorzy placówek oświatowych - odmrażanie życia odbywa się bardzo powoli.

Największym zainteresowaniem cieszą się konsultacje

W Szkole Podstawowej nr 1 w Chełmie na zajęcia rewalidacyjne uczęszcza 16 osób. To sporo, jak mówi dyrektor Grażyna Cetera. W klasach I-III większego zainteresowania powrotem do szkoły na razie nie ma.

- W poniedziałek było troje dzieci; jedno z I klasy i dwoje z II klasy, we wtorek żadnego, w środę jedno - podaje dyrektor. - W świetlicy zatrudnionych mamy kilka osób, więc gdyby była taka potrzeba, zajęcia możemy prowadzić nawet w czterech salach. Na razie jednak nie ma aż tylu dzieci.

Największym zainteresowaniem cieszą się w Jedynce konsultacje dla ósmoklasistów. Z nauczycielami spotykają się w ośmioosobowych grupach. Jak mówi dyrektor, ci uczniowie  chcieliby wrócić jeszcze do swojej szkoły.

- Oczywiście wszyscy przychodzący mają mierzoną temperaturę, następnie odbywa się dezynfekcja rąk itd. Po każdej grupie pomieszczenia są wietrzone i dezynfekowane - tłumaczy dyrektor Cetera. - Nauczyciele pracują w przyłbicach, nie wyobrażam sobie inaczej.

W Szkole Podstawowej nr 7 na zajęcia wychowawczo-dydaktyczne przychodzi pięcioro dzieci. Jest to opieka połączona z elementami edukacji. 

- Dzieci przychodzą o różnych porach i przebywają w szkole po kilka godzin. Jesteśmy otwarci i dostosowujemy się do potrzeb rodziców - mówi dyrektor Agnieszka Zapora.

Siódemka prowadzi także konsultacje dla ósmoklasistów z języka polskiego, języka angielskiego i matematyki. Na razie na zajęcia przychodzą średnio 2-3 osoby. Jak zapewnia dyrektor, wszystko odbywa się zgodnie z zaleceniami dotyczącymi zachowania bezpieczeństwa w związku z koronawirusem.

W Szkole Podstawowej nr 4 z opieki dla klas I-III korzysta 2-3 uczniów. Rodzice zadeklarowali powrót pięciu osób, ale na razie nie wszystkie się pojawiły. Prawdopodobnie liczba ta wzrośnie od 1 czerwca, jak zapowiadali inni rodzice. Nauczyciele opiekujący się dziećmi w szkole otrzymują dzień wcześniej od prowadzących zajęcia online treści, jakie będą realizowane i również wprowadzają je w szkole.

- Od 18 maja w placówce prowadzone są również zajęcia rewalidacyjne, z których korzysta 10 uczniów z orzeczeniami. Dzieci mają spotkania z logopedą, psychologiem, zajęcia rehabilitacyjne - wylicza Barbara Anchimowicz, dyrektor SP nr 4. - Wszystko odbywa się oczywiście z zachowaniem odpowiednich środków ostrożności.

Wszystkie dzieci, ale i nauczyciele, przy wejściu mają mierzoną temperaturę.

- Jeśli temperatura jest w normie przyjmuje się, że osoba jest zdrowa, chociaż jak wiemy choroba może przebiegać bezobjawowo - tłumaczy Anchimowicz. - Dotychczas mieliśmy tylko jedną sytuację, kiedy dziecko miało wyższą temperaturę ciała i nie zostało wpuszczone do szkoły. Chodzi o klasy I-III. Mama później tłumaczyła nam, że gdy zmierzyła temperaturę dziecka w domu, była w normie. Obecnie mamy trzy termometry, aby ewentualnie potwierdzić wynik innym sprzętem.

Jak zapewnia dyrektor Anchimowicz, szkoła bardzo dobrze radzi sobie w pracy online. Obecnie odbywają się nawet wirtualne zebrania w sieci, podobnie organizowane są rady pedagogiczne.

- Brakuje nam dzieci, a im brakuje towarzystwa rówieśników. Gdy spotykają się w szkole, trudno im zachować dystans - dodaje dyrektor. - Jednak musimy wszyscy dbać o bezpieczeństwo.

Zasiłek pomaga podjąć decyzję

Do Przedszkola Miejskiego nr 14 do tej pory przychodziło 7-8 dzieci, od tego tygodnia grono przedszkolaków, zgodnie z deklaracjami rodziców, ma wzrosnąć do 16 osób. Jak jednak będzie w rzeczywistości, czas pokaże.

- Bardzo powoli i spokojnie wracamy do normalności - mówi Halina Kiełb. - Teraz bardzo dużo zależy od rodziców i nauczycieli. Dzięki świadomości pedagogicznej, jaką posiadają nasze panie, zajęcia prowadzone są tak, że wszelkie środki ostrożności zostają zachowane, choć dzieci nie mają tego świadomości.

Jak tłumaczy dyrektor Kiełb, w związku z przedłużeniem zasiłku opiekuńczego, rodzice wolą jeszcze zaczekać z powrotem ich pociech do przedszkola.

W Przedszkolu Miejskim nr 6 przez pierwsze dwa tygodnie odmrażania gospodarki do placówki przychodziło maksymalnie 11 dzieci. Od ubiegłego tygodnia liczba ta wzrosła do 22.

- W sumie mamy zadeklarowanych 27 dzieci - tłumaczy p.o. dyrektora przedszkola Marta Klajnert.

Dzieci w Szóstce podzielone są na cztery grupy. - Rodzice zgłaszali nam, że dzieci mają katar, ale nic poważniejszego. Nikt nie przyprowadził chorego przedszkolaka. Zachowujemy wszelkie środki ostrożności, rodzice z nami współpracują, na razie nie mamy żadnych trudności - dodaje dyrektor.

Do Przedszkola Miejskiego nr 15 uczęszcza 29 dzieci, czyli tyle, ile było zadeklarowanych. Są podzielone na trzy grupy. - Zachowujemy zasady bezpieczeństwa, rodzice także. O ile można w tej sytuacji użyć takiego sformułowania, w naszym przedszkolu wszystko jest w porządku - zapewnia dyrektor Beata Tymczak.

Żłobki nie świecą pustkami

W Żłobku Miejskim "Słoneczko" sytuacja jest opanowana. Rodzice dość ostrożnie podeszli do "odmrażania" placówki. Regularnie do Słoneczka przychodzi 18-19 dzieci.

- Dzięki temu, możemy bez jakichkolwiek problemów realizować opiekę. Szczerze mówiąc, bałam się, że więcej rodziców będzie chciało skorzystać z możliwości posłania dziecka do żłobka - zapewnia pani dyrektor. - Owszem, rodzice dzwonią, pytają, ale raczej podchodzą do sprawy ostrożnie.

Zarówno podopieczni żłobka, jak i ich opiekunowie, codziennie mają mierzoną temperaturę. Dotychczas, jak zapewnia dyrektor, nie zdarzyło się, aby ktoś przyszedł z gorączką.

Do Chełmskich Niedźwiadków do końca ubiegłego tygodnia przychodziło nawet do 37 dzieci, po 1 czerwca, jak sonduje dyrektor Katarzyna Sadowska -Twardzik, liczba ta na pewno przekroczy 40.

- Pierwsze godziny po otwarciu były najtrudniejsze, wszyscy obawiali się, jak to będzie wyglądało, ale teraz już pracujemy normalnie, oczywiście zgodnie z wszelkimi wytycznymi - tłumaczy dyrektor. - Dotychczas rodzice nie byli wpuszczani do budynku, jednak właśnie opracowujemy zasady, aby to zmienić.

Maluchy podzielone są na cztery grupy, temperaturę mają mierzoną trzy razy dziennie. Placówka jest w stałym kontakcie z sanepidem, choć dotychczas nie było żadnych powodów do obaw.

- Zmienił się u nas wystrój sal, ale poza tym jest tak jak dawniej. Opiekujemy się dziećmi, dbamy o nie, przytulamy i cieszymy się , że wróciły, bo bez nich ten budynek straszył pustką - mówi Sadowska-Twardzik.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama