Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama baner reklamowy

Kto truje ryby w Żółtańcach? Zarząd PZW chce śledztwa

Wędkarze nie zamierzają odpuścić sprawcy zatrucia wody w zalewie Żółtańce. Zarząd Okręgu PZW w Chełmie złożył zawiadomienie na policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Wycenił swoją szkodę w związku z zatruciem ponad 3 ton padłych ryb na 36 tys. zł.
Kto truje ryby w Żółtańcach? Zarząd PZW chce śledztwa

Tematem zatrutego zalewu Żółtańce wędkarze żyją już od kilku tygodniu. Wielu z nich wyławiało z wody padłe ryby. Trudno było znieść widok rozkładających się amurów, szczupaków i karpi oraz innej, drobniejszej ryby. W końcu Zarząd Okręgu PZW w Chełmie spotkał się i podjął decyzję.

- Wprowadziliśmy zakaz wędkowania w zalewie Żółtańce. Będzie obowiązywał do końca czerwca. Zrobiliśmy to z uwagi na warunki sanitarne. Zleciliśmy też akredytowanemu laboratorium MPGK w Chełmie przebadanie próbek wody z zalewu. Zostały już pobrane. Wyników jeszcze nie mamy - mówi Krzysztof Daniłów, dyrektor biura Okręgu PZW w Chełmie.

Tajemnicę śniętych ryb trzeba rozwiązać!

Na tym samym posiedzeniu zarząd ustalił, że skieruje zawiadomienie na policję o podejrzeniu popełnienia przestępstwa poprzez wprowadzenie do wód substancji toksycznych, powodujących śnięcie ryb. Zawiadomienie zostało już złożone. Okręg jest zainteresowany ustaleniem i ukaraniem sprawcy, gdyż dzierżawi zbiornik Żółtańce od wielu lat i z tego tytułu ponosi koszty. Katastrofa ekologiczna zdarzyła się tam po raz drugi.

- Zbiornik Żółtańce jest zasilany wodą z Uherki doprowadzalnikiem wody, który w początkowym odcinku biegnie rowem odkrytym, a następnie rurą mającą ujście do zbiornika dużego Żółtańce. 24 kwietnia br. biuro okręgu PZW otrzymało informacje od wędkarzy, że w okolicy wejścia wody pojawiły się "dziubkujące" drobne ryby - przypomina Daniłów.

Początkowo wędkarze sądzili, że przy napuszczaniu wody doszło do naruszenia warstwy osadów dennych i w związku z tym ubytków tlenu, który wpływa na podobne zachowanie ryb. 27 kwietnia okazało się, że na plaży i powierzchni wody są śnięte ryby. W tym samym dniu powiadomiono Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Lublinie Delegaturę w Chełmie, który pobrał próbki wody do badań. Wyniki jednak nie wskazały na przyczynę tej katastrofy ekologicznej. W kolejnych dniach na całej powierzchni zbiornika śnięcia się nasiliły. Ryby usuwano od 27 do 30 kwietnia oraz 5 i 8 maja. W akcję sprzątania dwukrotnie włączyła się gmina Chełm. Ryby przewożono do zakładu utylizacji "Bacutil" w Zastawiu koło Kurowa.

- Mieszkaniec Weremowic poinformował pracowników biura okręgu, że w czasie, kiedy wystąpiły pierwsze śnięcia na Żółtańcach, pobierał wodę z doprowadzalnika do swojego stawu. Zaraz po napuszczeniu wody w jego stawie także zaczęły pokazywać się śnięte ryby - podkreśla Daniłów.

PZW: To nie była choroba zakaźna

-  Nie woziliśmy ryb do badania do Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach, gdyż po konsultacji z hodowcami ryb wszystko wskazywało na to, że powtarza się sytuacja z roku 2017, kiedy to także doszło do strat w rybostanie. Wtedy badania wody, jak i dostarczonych ryb, nie dały jasnych rezultatów, co do przyczyn śnięcia - dodaje dyrektor.

PZW otrzymał wówczas zalecenie, aby wiosną wstrzymywać dopływ wody do zbiornika ze względu na możliwość spływu toksycznych środków stosowanych do oprysków upraw przez rolników. Takie środki są bardzo trudne do wykrycia, gdyż w bardzo krótkim czasie zarówno w ciele ryby, jak i wodzie ulegają rozpadowi.

Zdaniem Zarządu Okręgu PZW najbardziej prawdopodobną przyczyną jest zatrucie ryb substancjami pochodzącymi z oprysków. Odrzuca on sugestie, że mogło dojść do wpuszczenia do zbiornika chorych ryb. Karp wpuszczany do Żółtaniec w dniach 16 i 21 marca był badany w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach i został dopuszczony do zarybienia. Tymi samymi rybami zarybiano także zbiornik mały w Żółtańcach (dopływ wody ze zbiornika dużego był zamknięty) oraz Stańków, Staw i tzw. Glinianki Horodyszcze. Na tych akwenach śnięcia nie wystąpiły. W połowie kwietnia Żółtańce, podobnie, jak i inne wody, zarybiano rybami z odłowów kanału Wieprz-Krzna (płoć, okoń, szczupak, jaź, leszcz i kleń). Także po tym zarybieniu w innych akwenach śnięcia nie wystąpiły.

Straty finansowe okręgu, wg wartości wyłowionych martwych ryb, wynoszą  około 36 tys. zł. Ponadto poniesiono też koszty utylizacji w wys. 6 tys. 200 zł. 

- Straty dla członków PZW są na pewno większe, gdyż dotyczą też ryb okazowych, które potrzebują sporo czasu, aby dorosnąć do takich rozmiarów - podkreśla Daniłów.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Nie Głupi Kazio 20.05.2020 21:41
Nie jestem ekspertem ale wg. mnie jest to bzdura jakie ilości substancji trzeba było by wlać do wody, żeby w tak wielkim zbiorniku uzyskać takie stężenie szkodliwych substancji aby powstały wielkie straty. To trzeba by lać cysternami. Przyczyna jest jakaś inna szczególnie że powtórzyło się to 2 raz.

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: LESNICZANKATreść komentarza: Kogo to spotkało? Bo nikt nic nie pisze to anonimowi to się spaliło?Data dodania komentarza: 29.01.2026, 20:01Źródło komentarza: Gm. Leśniowice. Stracili budynek, a wraz z nim bezcenny sprzęt. Społeczność gminy chce pomóc pogorzelcom z PoniatówkiAutor komentarza: dziadekTreść komentarza: Zrobią huczne otwarcie, będzie szpak i proboszcz!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 19:48Źródło komentarza: Krasnystaw. Mieszkania małe, duże i gotowe "pod klucz". Jest koncepcja spółki SIMAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Jak zwykle będę odosobniony w swym spojrzeniu na świat a także na powyższą sprawę. Co tam, to se będę. Uważam, że każdy ma prawo do dysponowania własną OSOBĄ, jeśli nie czyni szkody fizycznej drugiemu, w taki sposób jak Mu się podoba. Jeśli OSOBA uzna, że nie pasuje do otaczającego świata czy też społeczeństwa, to Państwo powinno Mu zapewnić możliwość zejścia z tego łez padołu w sposób możliwie bezproblemowy. Może to się odbyć np. poprzez samoobsługową gilotynę, przez uruchomienie KLIKACZA włączanego przez Usługobiorcę. Usługa oczywiście płatna. Opłata w odpowiedniej wysokości by posłużyła do odpowiedniego serwisowania urządzenia oraz opłacenia zagospodarowania doczesnych szczątków OSOBY. Zebranie opłaty mogło by też na OSOBIE wymusić, konieczność zastanowienie się nad celowością swojej decyzji. Państwo z ostatecznej decyzji OSOBY miało by stały dopływ gotówki a społeczeństwo zaś by uzyskało jednorodność genetyczną pod względem sposobu patrzenia na świat, bo przecież Szanownemu Państwu oto chodzi, prawda? To pytanie jest oczywiście skierowane do tych NAJPRAWDZIWSZYCH POLAKÓW. Z takiej ostatecznej decyzji danej Osoby, były by też oczywiście części zamienne. Same plusy. Żart? Wcale nie, dogłębnie przemyślana sprawa.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 19:08Źródło komentarza: Wciąż dramatycznie dużo prób samobójczych wśród dzieci i młodzieżyAutor komentarza: LoloTreść komentarza: Dom to był kiedyśData dodania komentarza: 29.01.2026, 17:36Źródło komentarza: O krok od tragedii w Ostrzycy. Dach runął pod ciężarem śniegu [ZDJĘCIA]Autor komentarza: RudyoszustTreść komentarza: Dali wam dostęp do internetu w psychiatryku to musisz sie wykazać pod każdym artykułemData dodania komentarza: 29.01.2026, 15:43Źródło komentarza: - Wszystko zależy teraz od Państwa – prezydent Chełma Jakub Banaszek rzuca wyzwanie ogólnopolskim mediom
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama