Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 16 marca 2026 20:56
Reklama
Reklama

Martwe ryby pokryły plażę

Na plaży nad Zalewem Żółtańce było pełno padłych ryb. Widok odstraszał spacerowiczów i zaniepokoił wędkarzy.

- Mamy sygnały od wędkarzy, że dzieje się coś niepokojącego z rybami. Odcięliśmy więc dopływ wody do zbiornika - mówi Mirosław Mysiak, dyrektor wydziału rolnictwa, ochrony środowiska i obrony cywilnej UG Chełm. - Być może mamy powtórkę sprzed dwóch lat, kiedy doszło do podobnej sytuacji. Badania wody i padłych ryb wówczas nic szczególnego nie wykazały - przypomina.

Dwa lata temu ryby również zdychały w okresie wiosennym, gdy na polach trwały prace chemizacyjne. Podejrzewano wówczas, że skażona woda z płukania opryskiwaczy mogła spłynąć do zalewu. Dowodów na to nie znaleziono. Jak podano oficjalnie, po długim okresie zimnej wiosny ryby w zbiorniku były tak wyczerpane i osłabione, że pokonała je infekcja bakteryjna połączona z atakiem nielicznych pasożytów zewnętrznych. Badania laboratoryjne nie wykazały żadnego skażenia wody. W tym roku zimnej wiosny nie było.

- Niedawno też były wpuszczane nowe ryby do zalewu i to też mogłoby być przyczyną ich śnięcia. Gdyby jednak pojawiła się jakaś choroba, to byłaby w innych zbiornikach należących do naszej gminy, a tam nic podobnego się nie dzieje  - dodaje Mysiak.

Wędkarze zaalarmowali  Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Lublinie, który pobrał próbki wody do badań.

- Pojechaliśmy nad zalew niezwłocznie po tym, jak otrzymaliśmy zawiadomienie z Polskiego Związku Wędkarzy. Nasz inspektorat obecnie nie przeprowadza kontroli w terenie, ale uznaliśmy, że to sytuacja wyjątkowa. Jak nam przekazano, już od piątku, 24 marca, pojawiły się u ryb niepokojące objawy. W poniedziałek sytuacja się pogorszyła - mówi Andrzej Wereszczyński, kierownik chełmskiego oddziału Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie.

Wyniki badań mogą być znane najwcześniej w poniedziałek, po weekendzie majowym. Na razie specjaliści mogą jedynie spekulować, co tak naprawdę doprowadziło do katastrofy. Prawdopodobnie było to celowe działanie człowieka.

- Niepokojące jest to, że padły ryby różnych gatunków tj. karpie, szczupaki, sumy i leszcze. Trudno podejrzewać, że wszystkie gatunki zdziesiątkowała jedna choroba. Inne ryby, które jeszcze żyją, pływają oszołomione blisko powierzchni wody. Nie widać na ich ciele żadnych plam, które wskazywałyby na chorobę zakaźną - dodaje Wereszczyński.

Wyniki badań poziomu zawartości tlenu w wodzie okazały się zadowalające - 12-13 mg/l. Z pewnością nie doszło więc do przyduchy.

- Do zbiornika wodnego mogą spłynąć nawozy z pól, ale nie było deszczu. Czy to możliwe, że ktoś by wypłukał w wodzie zbiornik po opryskach? - zastanawia się Wereszczyński.

Jeśli tak było, to sprawca powinien ponieść koszty zarybienia zalewu. Wędkarze zebrali z powierzchni wody ponad 540 kilogramów padłych ryb. Plażę też sprzątali pracownicy Urzędu Gminy Chełm. Zalew w Żółtańcach jest jednym z najintensywniej zarybianych przez PZW. Rocznie trafia tam ok. tony narybku i małych ryb. Przed rokiem, gdy doszło do podobnej katastrofy, wyławiano tam zdechłe medalowe okazy okoni i karpi.

- Wtedy padłe ryby zawieźliśmy do badań w instytucie Puławach. Nic one nie wykazały, bo środki chemiczne z oprysków i nawozów bardzo szybko neutralizują się w wodzie - mówi Krzysztof Daniłów, dyrektor biura okręgu PZW Chełm.

Specjaliści z instytutu zalecali wówczas, by wiosną w okresie topnienia śniegów zamykać dopływ wody do zalewu. W tym roku śniegu nie było, a i tak najprawdopodobniej coś szkodliwego dostało się do wody.

Chełmski okręg PZW rozmawia z Urzędem Gminy Chełm, by wspólnie wystąpić do rolników z terenu gminy z akcją informacyjną i ich uświadomić, jakie szkody mogą wyrządzić źle wykonane opryski, bez zachowania zasad bezpieczeństwa.

Wędkarze nie do końca wierzą w wersję, że ryby padły z powodu zatrucia wody. Niektórzy uważają, że jednak to choroba ryb - pleśniawka.

- Po tym wszystkim będziemy wapnowali wodę, bo to zawsze odbywa się z korzyścią dla pH wody - zapewnia Daniłów. Na razie nie ma decyzji o zleceniu instytutowi w Puławach badania padłych ryb. Zdaniem PZW, nic one nie wykażą.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

RICCO 05.05.2020 08:16
Nie ma to jak pluć na rolników i oczerniać. Nikt nie płucze opryskiwaczy nad rzeką. Rolnicy powinni was pozwać za oczernianie...

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama