Podejrzany telefon o kredycie
Oszuści nieustannie modyfikują swoje metody, próbując wyłudzić oszczędności od niczego nieświadomych osób. Wykorzystują każdą okazję i grają na emocjach, aby wywołać u ofiary stres i wymusić szybkie działanie. O tym, jak niewiele brakuje do utraty pieniędzy, przekonał się w środę (21 października) mieszkaniec naszego terenu.
– Dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Chełmie otrzymał sygnał o próbie oszustwa na pracownika banku. Z relacji zgłaszającego ten fakt mieszkańca naszego terenu wynikało, że zadzwonił do niego mężczyzna podający się za pracownika banku - informuje nadkomisarz Ewa Czyż, rzeczniczka KMP w Chełmie. - Poinformował go, że na jego dane złożony został wniosek o udzielenie kredytu. Dzwoniący prosił przy tym, aby ten udał się w miejsce, gdzie nikt nie będzie słyszał tej rozmowy, którą właśnie prowadzi.
Ostrożność przede wszystkim
Zgłaszający od razu zorientował się, że coś jest nie tak i rozłączył rozmowę, po czym osobiście udał się do banku, aby wyjaśnić sprawę. Tam przekonał się, że była to próba oszustwa.
Policjanci apelują o rozwagę i ostrożność w przypadku odbierania tego typu połączeń. Przestępcy w sieci i na łączach telefonicznych są świetnie przygotowani. Podstawową zasadą bezpieczeństwa jest zasada ograniczonego zaufania. Zanim pod namową dzwoniących podejmiemy jakiekolwiek kroki lub przekażemy pieniądze, warto ochłonąć i nie działać pod wpływem impulsu.
- Naszą czujność powinny zawsze wzbudzić sytuacje, w których rozmówca wywiera na nas presję czasu, zmusza do pośpiechu lub straszy nagłą blokadą konta czy utratą środków. Prawdziwe banki oraz inne instytucje nigdy nie żądają od klientów podawania haseł, kodów PIN, kodów BLIK ani nie nakłaniają do instalowania na telefonach lub komputerach aplikacji do zdalnego pulpitu. W przypadku podejrzanego telefonu najlepiej po prostu się rozłączyć i samodzielnie skontaktować ze swoim bankiem, aby zweryfikować usłyszane informacje - radzi policjantka.
Czytaj też:



Napisz komentarz
Komentarze