Proceduralne wątpliwości
Zanim radni zajęli się zmianami w budżecie, podczas obrad pojawiła się dyskusja dotycząca porządku sesji.
Radna Sylwia Dudek-Baryga zgłosiła wniosek o jego rozszerzenie. Wywołało to rozmowę dotyczącą zasad zwoływania sesji nadzwyczajnej i możliwości modyfikowania przedstawionego przez wnioskodawcę porządku obrad.
Szczegółowych wyjaśnień w tej sprawie udzielił sekretarz gminy Tomasz Szczepaniak. Przypomniał, że sesja została zwołana na pisemny wniosek burmistrza, który jednocześnie zaproponował konkretny porządek obrad.
- Pan burmistrz zwrócił się z pisemnym wnioskiem do przewodniczącego rady o zwołanie sesji nadzwyczajnej. W tym wniosku zawarł również proponowany porządek dzisiejszej sesji. Oczywiście radni mogą zgłaszać wnioski dotyczące zmiany czy rozszerzenia porządku, jednak w przypadku sesji nadzwyczajnej każdorazowo potrzebna jest zgoda wnioskodawcy, czyli burmistrza. Nawet jeżeli rada przegłosuje taki wniosek większością głosów, bez zgody wnioskodawcy nie może on zostać wprowadzony. Na tym polega specyfika sesji nadzwyczajnej - zaznaczył Szczepaniak.
Burmistrz: „Chodzi o dobro gminy i przyjęcie pieniędzy”
Do dyskusji odniósł się również burmistrz Siedliszcza. Apelował o sprawne przeprowadzenie obrad, argumentując, że najważniejszym celem jest przyjęcie środków i rozpoczęcie inwestycji.
- Tu chodzi przede wszystkim o dobro gminy i przyjęcie pieniędzy, które musimy bardzo szybko wykorzystać. Szczegóły i powody tego pośpiechu mogę dokładnie wyjaśnić, natomiast nie chciałbym, żebyśmy w tym momencie skupiali się na sporach czy szukaniu problemów proceduralnych. Sesja nadzwyczajna została zwołana w konkretnym celu i zależy nam na tym, żeby ten cel zrealizować - ocenił burmistrz.
Ostatecznie przewodniczący Wiesław Prażnowski poddał pod głosowanie pierwotną, zaproponowaną jeszcze przed posiedzeniem, agendę. W głosowaniu uczestniczyło 13 radnych. Za przyjęciem pierwszego porządku opowiedziało się siedmiu radnych, jeden był przeciw, a pięć osób wstrzymało się od głosu. Porządek więc został formalnie przyjęty.
Omawiając projekt uchwały, burmistrz Hieronim Zonik wyjaśnił, że procedura pozyskiwania środków rozpoczęła się wiele miesięcy wcześniej. Gmina złożyła wniosek w maju ubiegłego roku w ramach programu wsparcia dla Polski północno-wschodniej oraz terenów przygranicznych, którego uruchomienie wiązało się z sytuacją bezpieczeństwa w związku z wojną w Ukrainie.
- W maju ubiegłego roku złożyliśmy wniosek o dofinansowanie. Od tego momentu czekaliśmy na jego rozpatrzenie. W lipcu tego roku, po pozytywnej weryfikacji przeprowadzonej przez urząd wojewódzki, wniosek trafił do Ministerstwa Finansów. Tam przez kolejne miesiące nie było rozstrzygnięcia - relacjonował włodarz.
Jak dodał, samorząd podejmował działania, aby uzyskać informacje na temat opóźniającej się decyzji.
- Robiliśmy wszystko, żeby dowiedzieć się, na jakim etapie jest sprawa i dlaczego wniosek tak długo pozostaje bez rozstrzygnięcia. Informowaliśmy o tym również parlamentarzystów i inne osoby, które mogły pomóc nam uzyskać informacje. Na ostateczną decyzję czekaliśmy jednak aż do tej pory - potwierdził.
Dalsza część artykułu na kolejnej stronie.



Napisz komentarz
Komentarze