Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 1 października 2026 20:52
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Przewód sądowy został zamknięty

Proces o zabójstwo ratownika medycznego. Prokurator żąda dożywocia, wdowa nie chce ani grosza

24 września przed Sądem Okręgowym w Siedlcach zakończył się proces Adama Cz., oskarżonego o zabójstwo bialskiego ratownika medycznego Cezarego L. oraz usiłowanie zabójstwa Mateusza M. Prokuratura żąda dla oskarżonego dożywocia, natomiast wdowa po zmarłym medyku wnosi o nawiązkę na cel społeczny, nie chcąc dla siebie ani grosza.
proces zabójstwo cezay l adam cz siedlce
Adam Cz. do końca procesu nie przyznał się do zarzucanych mu czynów

Autor: (quo)

Do tragedii doszło 25 stycznia 2025 r. w jednym z bloków przy ulicy Sobieskiego w Siedlcach. Tego dnia Adam Cz. brał udział w zakrapianej alkoholem imprezie imieninowej. W pewnym momencie spadł z krzesła i rozbił sobie głowę. Znajomi odprowadzili go do mieszkania jego partnerki, piętro niżej. Stamtąd 59-latek zadzwonił po pogotowie ratunkowe. Na miejsce przyjechał dwuosobowy zespół ratownictwa medycznego: 64-letni Cezary L. oraz 30-letni Mateusz M. Medycy przystąpili do opatrywania rozciętej głowy pacjenta, a z uwagi na stan rany poinformowali go o konieczności przewiezienia do szpitala. Wtedy spokojny do tej pory Adam Cz. chwycił za noże kuchenne. Cezary L. został ugodzony w klatkę piersiową, a drugi z ratowników podjął dramatyczną walkę. Powalił napastnika i obezwładnił go, odnosząc przy tym ranę ręki. Gdy zdołał odepchnąć agresora, wezwał służby i przystąpił do reanimacji starszego kolegi. Mimo przewiezienia do szpitala, 64-letni medyk zmarł tuż przed operacją.

Czytaj też: 54-latek utonął w stawie. Policja wyjaśnia okoliczności tragedii

To było dawno temu

Finałowa rozprawa w Siedlcach rozpoczęła się od przesłuchania ostatnich świadków. Przed sądem stanął mąż byłej konkubiny oskarżonego. Świadek miał odnieść się do zeznań złożonych wcześniej przez swoją żonę, która ujawniła, że w 2024 r. Adam Cz. zaatakował go nożem w kuchni. Przed obliczem składu orzekającego mężczyzna zeznawał jednak z wyraźnym oporem. Tłumaczył, że pili wtedy piwo oraz wódkę i niewiele pamięta z tamtego zajścia. Przyznał, że oskarżony sięgnął po nóż kuchenny, ale bagatelizował incydent:

– Wcześniej nie było między nami awantury. Tam nic się nie stało, po prostu zabrałem mu ten nóż i tyle, dalej normalnie piliśmy. Czasem oskarżony po alkoholu miał napad agresji, ale nie zawsze. Czasami po alkoholu był taki nadpobudliwy – zeznawał.

Następnie świadek relacjonował dramatyczne wydarzenia ze stycznia ubiegłego roku. To on po usłyszeniu krzyków zbiegł na parter i jako jeden z pierwszych zobaczył makabryczny widok na korytarzu. Zastał ciężko rannego Cezarego L. leżącego na posadzce oraz młodszego medyka, który desperacko walczył o jego życie. 

– Ratownik, co klęczał, wzywał pomocy, krzyczał: „Ludzie, pomóżcie!”. Przechodziłem koło niego i widziałem, ten leżał na ziemi, a tamten go uciskał jakoś i tłumaczył: „Czarek, Czarek, wszystko dobrze będzie, wszystko dobrze będzie” – relacjonował.

Świadek podszedł wówczas do stojącego pod schodami Adama Cz., chwycił go za dłonie i przytrzymywał do przyjazdu radiowozu. Na sali sądowej próbował jednak przekonywać, że trzymany przez niego 59-latek był spokojny i nie wywoływał awantury. Przewodnicząca składu sędziowskiego, sędzia Anita Kowalczyk-Makuła, natychmiast wytknęła mu rażące sprzeczności i odczytała protokół ze śledztwa, z którego wprost wynikało, że obezwładniony Adam Cz. szarpał się i wykrzykiwał do ratowników groźby śmierci. Skonfrontowany z dawnymi słowami mężczyzna wycofał się ze swoich twierdzeń na sali:

– Skoro sędzia tak czytała, to tak było. Może i tak mówił, nie pamiętam, to było dawno temu.

Potraktował człowieka jak narzędzie

Po przesłuchaniu świadka i zamknięciu przewodu sądowego przewodnicząca składu orzekającego uprzedziła strony o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej zarzucanego oskarżonemu zabójstwa. Sąd rozważa zmianę artykułu z aktu oskarżenia – z art. 148 par. 3 na podstawowy art. 148 par. 1 kk. W praktyce oznacza to odstąpienie od uznania, że zabójstwa ratownika medycznego dokonano z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Drugi zarzut, dotyczący usiłowania zabójstwa ratownika Mateusza M. oraz czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego, pozostaje bez zmian.

Czytaj też: Po tragicznym polowaniu w Milejowie-Wsi myśliwy odpowie za zabójstwo [FILM]

W mowie końcowej oskarżyciel publiczny, prokurator Kamil Żmudziński z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach, stanowczo sprzeciwił się modyfikacji kwalifikacji prawnej. Wskazywał, że Adam Cz. zabił ratownika wyłącznie po to, by wrócić do zakładu karnego. – W zakładzie karnym, zdaniem oskarżonego, nie musiał starać się o lżejsze życie, dbać o środki finansowe, o mieszkanie i codzienne troski. Wskazywał wcześniej wprost do świadka, że może nawet kogoś zabić, żeby dostać się do zakładu karnego. Jak uznać w jakikolwiek sposób logiczny, że zabija się człowieka i posługuje się nim jako narzędziem, które ma pozwolić udać się do więzienia? Cezary L. chciał mu pomóc, a oskarżony potraktował go jako bilet do zakładu karnego, bo tam jego życie będzie wygodniejsze – podkreślał prok. Żmudziński.

Dalsza część artykułu na kolejnej stronie.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama