Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 14 września 2026 00:10
Reklama baner reklamowy
Reklama
Zwiedzanie i wspólne gotowanie

„Na tak dobrym weselu to dawno nie byliśmy”. Seniorzy z ziemi włodawskiej z wizytą w gminie Kodeń [ZDJĘCIA]

„Jeszcze chwila i chyba stoły trzeba będzie odsuwać” - śmiała się jedna z uczestniczek spotkania integracyjnego, kiedy przy obiedzie w Domu Pielgrzyma kolejne rozmowy zaczęły ustępować przyśpiewkom. Niedługo później były już tańce, wspólne gotowanie i degustacja, a śpiew nie ucichł nawet w autokarze w drodze powrotnej. W środę, 9 września, 46 seniorów z ziemi włodawskiej spotkało się z 20 seniorami gminy Kodeń. W ciągu jednego dnia odwiedzili fermy Wipasz w Kątach, Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej i Kalwarię Kodeńską, wspólnie zasiedli do stołu i bawili się podczas kulinarno-muzycznego spotkania z Karolem Kusem.

Najpierw rozmowa. Potem już poszło samo

Przy wspólnym obiedzie w Domu Pielgrzyma trudno było jeszcze przewidzieć, jak zakończy się ten dzień. Pojawiły się ciepłe dania, kawa, herbata i ciasto. Początkowo rozmowy toczyły się przede wszystkim w mniejszych grupach.

Nie trwało to długo.

- Myśmy się wcześniej nie znali, a przy stole człowiek chwilę porozmawia i już wychodzi, że wspólnych znajomych pół powiatu mamy - żartowała jedna z seniorek.

Ktoś zaczął śpiewać, kolejne osoby podchwyciły melodię. Z jednego końca stołu odpowiadał drugi. Atmosfera oficjalnej wycieczki szybko ustąpiła miejsca biesiadzie.

- Jak już poszła pierwsza piosenka, to wiadomo było, że cicho dzisiaj nie będzie - komentował jeden z uczestników.

Seniorom towarzyszyli wójt gminy Kodeń Jerzy Troć, pani dyrektor Gminnego Centrum Kultury, Sportu i Turystyki w Kodniu Ewa Rafałko oraz pani dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Wyrykach Ewa Jabłońska.

Ale zanim uczestnicy usiedli razem przy stole, mieli już za sobą kilka godzin wspólnej podróży.

„W życiu bym nie powiedziała, że to tak naprawdę wygląda”

Autokar z seniorami z ziemi włodawskiej wyruszył po godz. 7.00. Pierwszym przystankiem były Kąty i znajdujące się tam fermy drobiu Wipasz.

Uczestnicy weszli na teren obiektów, zobaczyli, jak funkcjonują i poznali stosowane w nich rozwiązania. Był czas na pytania, rozmowę z gospodarzami i poczęstunek. Na zakończenie seniorzy otrzymali również drobne upominki.

- Ja tam wolę zobaczyć na własne oczy niż później słuchać, jak jeden drugiemu opowiada. Można było wejść, zapytać, zobaczyć, jak to wygląda i człowiek już coś wie - mówiła jedna z uczestniczek.

Dla wielu był to przede wszystkim niecodzienny punkt wyjazdu.

- Na wycieczkach człowiek kościoły zwiedzał, muzea zwiedzał, ale na takiej fermie pierwszy raz byłam. Ciekawość była, nie powiem – do takiej pracy to bym z chęcią dojeżdżał nawet od siebie z Włodawy - dodała inna seniorka.

Z Kątów grupa ruszyła do Kodnia.

„W Kodniu, tutaj człowiek trochę inaczej patrzy”

Przez około półtorej godziny przewodnik prowadził seniorów przez Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej Królowej Podlasia - Matki Jedności oraz otaczającą je przestrzeń, w tym Kalwarię Kodeńską. Przy kolejnych miejscach opowiadał o ich historii, znaczeniu i związanych z nimi wydarzeniach.

- W Kodniu już byłam, ale tutaj zawsze się chce wracać. To jest takie miejsce, gdzie człowiek na chwilę zapomina o wszystkim innym - mówiła jedna z seniorek.

Inni zwracali uwagę, że wspólny wyjazd miał dla niej również wymiar religijny.

- Dobrze, że nie było tylko zabawy. Najpierw mogliśmy pobyć w sanktuarium, pomodlić się, posłuchać historii. Człowiekowi takie rzeczy też są potrzebne – podkreślała jedna z uczestniczek.

Dopiero po zwiedzaniu cała grupa spotkała się przy wspólnym stole. I właśnie tam zaczęła się ta część wyjazdu, którą seniorzy najczęściej wspominali później w autokarze.

Kurczak w ziołach, muzyka i tańce

Po obiedzie przed seniorami pojawił się duży kocioł ustawiony nad ogniem. Za gotowanie zabrał się Karol Kus - kucharz i muzyk znany m.in. z programu „Smaki Polski - Kuchnia Dworska”.

Miał przygotować swoje autorskie danie - kurczaka kąpanego w ziołach, oczywiście z odwiedzonych wcześniej „Naszych Ferm” Wipaszu.

Nie były to jednak warsztaty, podczas których uczestnicy przez kilka godzin siedzieli i obserwowali kucharza. Kus kroił, doprawiał i wrzucał kolejne składniki do kotła, jednocześnie opowiadając o używanych produktach, ziołach, ich zastosowaniu, właściwościach i historii.

Kurczak miał gotować się około dwóch i pół godziny. Seniorzy nie zamierzali spędzić tego czasu na krzesłach.

- Mówią, że kurczak musi się długo gotować. No to co mieliśmy robić? Jak grał pan Karol to nie dało się nie tańczyć - śmiała się jedna z uczestniczek.

Kus przeplatał opowieści kulinarne śpiewem, a seniorzy szybko podejmowali kolejne piosenki. Jedni tańczyli, inni śpiewali przy stołach, jeszcze inni zaglądali do kotła i dopytywali o przepis.

- Przyjechaliśmy na wycieczkę, a zrobiło się wesele. Tylko młodej pary brakowało - podsumował jeden z seniorów.

„Chcieliśmy dać im czas, żeby naprawdę się poznali”

Za inicjatywą stała pani dyrektor Gminnego Centrum Kultury, Sportu i Turystyki w Kodniu Ewa Rafałko. Pomysł od początku zakładał stworzenie seniorom z różnych gmin okazji nie tylko do udziału w wycieczce, ale przede wszystkim do poznania się i wspólnego spędzenia czasu.

W przygotowania zaangażowali się wójt Jerzy Troć i gmina Kodeń, a zaproszenia skierowano do starostwa oraz samorządów ziemi włodawskiej.

- Chcieliśmy wyjść z zaproszeniem poza naszą gminę i dać seniorom możliwość nawiązania nowych znajomości. Takie spotkanie potrzebuje czasu: na pierwszą rozmowę, wspólny posiłek, przełamanie nieśmiałości. Dlatego przygotowaliśmy program na cały dzień. Wójt Jerzy Troć i gmina Kodeń wsparli nas organizacyjnie, a dzięki wsparciu naszego partnera, firmy Wipasz, mogliśmy zrealizować go w takim zakresie. Największą satysfakcję dawało mi to, że uczestnicy coraz swobodniej rozmawiali, śpiewali i bawili się razem. Wtedy było widać, że nasz pomysł spełnia swoją rolę - mówi pani dyrektor Ewa Rafałko.

O znaczeniu takich spotkań mówi równie dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Wyrykach – pani Ewa Jabłońska.

- W pracy z seniorami trzeba pamiętać o potrzebie kontaktu z drugim człowiekiem, rozmowy i przynależności do grupy. Dlatego warto organizować spotkania również poza własną miejscowością, zapraszać do poznawania nowych osób. W Kodniu widziałam, jak szybko uczestnicy znaleźli wspólny język. Rozmawiali, podejmowali przyśpiewki, razem wychodzili do tańca. Było dużo swobody i radości. To dla nas, osób pracujących w instytucjach kultury, wyraźny sygnał, że takie inicjatywy są potrzebne i warto je rozwijać - podsumowuje.

Organizatorzy zapowiadają, że po takim przyjęciu pierwszego spotkania chcą pracować nad kolejnymi i nadać inicjatywie charakter cykliczny.

„Jeszcze by się człowiek pobawił”

Kiedy po blisko jedenastu godzinach seniorzy ruszyli w drogę powrotną, dzień wcale nie zakończył się wraz z zamknięciem drzwi autokaru.

- Człowiek jechał na wycieczkę, a tu i zwiedzanie, i tańce, i tyle dobrego jedzenia - podsumowywał jeden z uczestników.

Inni znaleźli krótsze określenie:

- Na tak dobrym weselu to dawno nie byliśmy.

Około godz. 18.00 autokar wrócił z seniorami do ziemi włodawskiej. Po całym dniu zwiedzania, rozmów, wspólnego stołu, gotowania i chęć do odpoczynku była równie widoczna jak do kolejnego wyjazdu.

- Do domu trzeba było wracać, a jeszcze by się człowiek pobawił.

Jedna z uczestniczek miała już nawet gotową odpowiedź na pytanie o kolejne spotkanie:

- Jak będą zapraszać drugi raz, to ja już jestem spakowana!


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama