W czasie jednej z edycji wydarzenia w rekordowym czasie przygotowano i rozdysponowano aż 7 tysięcy pierogów.
- To była ogromna akcja i ogrom pracy. Ale właśnie takie przedsięwzięcia najbardziej pokazują, czym jest wspólnota. Nagle wszyscy mają jeden cel. Jedni przygotowują farsz, inni lepią, kolejni gotują, pakują czy rozwożą. Każdy robi coś od siebie. I nawet jeśli człowiek jest zmęczony, to widząc, ile osób się angażuje, dostaje dodatkowej energii - opowiada Grażyna Szykuła.
Wsaprcie innych od początku była ważną częścią działalności stowarzyszenia. Już w pierwszych latach jego istnienia kobiety zaangażowały się w akcję pomocy osobom potrzebującym.
Do gminy sprowadzono cały tir odzieży, która następnie trafiła do podopiecznych lokalnego ośrodka pomocy społecznej.
- Wiedziałyśmy, że jeśli możemy komuś pomóc, to po prostu trzeba to zrobić. Nie zastanawiałyśmy się, czy to się opłaca, czy ktoś nas za to pochwali. Liczyło się to, że konkretne rzeczy trafią do konkretnych osób. I chyba właśnie taka bezinteresowna pomoc od zawsze była jednym z najważniejszych elementów naszej działalności - mówi prezeska.
Tego nie da się policzyć w złotówkach
Dwie dekady działalności to nie tylko wydarzenia, spotkania i integracja. To również konkretne zmiany, które dziś można zobaczyć w wielu miejscowościach gminy. Współpracując z samorządem, stowarzyszenie pomagało pozyskiwać środki na rozwój lokalnej infrastruktury. Pieniądze przeznaczano między innymi na remonty świetlic, budowę siłowni w Strachosławiu czy instalację pomp ciepła.
- Kiedy zaczynałyśmy, nie myślałyśmy nawet o tym, że kiedyś będziemy miały wpływ na takie rzeczy. Chciałyśmy po prostu działać. Z czasem nauczyłyśmy się pozyskiwać środki i współpracować z samorządem. Dzisiaj patrzymy na wyremontowane świetlice czy nowe miejsca do aktywności i wiemy, że to jest coś, co zostanie na długo po nas - mówi Grażyna Szykuła.
Dzięki kolejnym inwestycjom i inicjatywom w poszczególnych miejscowościach powstawały miejsca, w których mieszkańcy mogli się spotykać, organizować wydarzenia i po prostu być razem.
Jednak kiedy Grażyna Szykuła mówi o największym sukcesie ostatnich dwudziestu lat, nie wymienia kwot. Najważniejsze są dla niej relacje.
- Z perspektywy tych dwudziestu lat widzę przede wszystkim, że to wszystko było bardzo potrzebne. Dzięki stowarzyszeniu poznałyśmy się głębiej. Zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać, spotykać się, pomagać sobie. Powstały przyjaźnie, które trwają do dziś. Tego nie da się przeliczyć na pieniądze - mówi.
Jej zdaniem potrzeba budowania lokalnych więzi jest dziś nawet większa niż przed laty.
- Szczególnie po lockdownie wiele się zmieniło. Ludzie zaczęli bardziej zamykać się w domach, mniej się spotykać. Czasami nawet sąsiedzi się nie znają. Dlatego tak ważne są miejsca i inicjatywy, które pozwalają ludziom znowu być razem. U nas na szczęście ta potrzeba nadal jest bardzo silna.
Co ważne, do lokalnej społeczności coraz chętniej dołączają również osoby, które dopiero niedawno zamieszkały w gminie.
- Bardzo cieszy mnie to, że także młode osoby, które się tutaj wprowadzają, chcą się z nami integrować. Nie chcą być anonimowe. Szukają kontaktu, przychodzą na wydarzenia, angażują się. To pokazuje, że można budować wspólnotę niezależnie od tego, czy ktoś mieszka tutaj od urodzenia, czy dopiero od kilku lat. Mam wrażenie, że jest w nas coraz więcej takiej zwykłej, ludzkiej serdeczności. I to jest ogromna wartość - podkreśla.
Nie konkurencja, lecz energia
Dziś krajobraz lokalnych organizacji społecznych wygląda inaczej niż dwadzieścia lat temu. W wielu miejscowościach powstały koła gospodyń wiejskich, pojawiły się nowe grupy, nowe inicjatywy i nowe pokolenie osób chcących działać.
Czy dla Stowarzyszenia Kobiet Gminy Kamień oznacza to konkurencję?
- Absolutnie nie - odpowiada Grażyna Szykuła. - Ja się z tego bardzo cieszę. Jeśli powstają nowe koła i organizacje, to znaczy, że ludziom nadal chce się działać. A przecież właśnie o to chodzi. Nie musimy robić wszystkiego same. Możemy się wzajemnie wspierać, współpracować, wymieniać doświadczeniami i pomysłami. Każda grupa ma swoją energię, swoje talenty i swoje spojrzenie. Im więcej takich ludzi działa, tym lepiej dla całej gminy - zaznacza.
Dwadzieścia lat minęło bardzo szybko. Zaczynały od marzenia o spotkaniach, z czasem nauczyły się pisać projekty, pozyskiwać pieniądze, organizować duże wydarzenia i zmieniać swoje najbliższe otoczenie.
Po drodze były sukcesy, ale z pewnością nie zabrakło również trudnych momentów. A co dalej?
- W trzecią dekadę wchodzimy z podniesioną głową. Mamy marzenia, mamy pomysły i cały czas mamy energię do działania. Przez te dwadzieścia lat nauczyłyśmy się, że nie wolno się bać. Jeśli człowiek ma pomysł, trzeba spróbować. Czasami nie wszystko wychodzi od razu, czasami trzeba coś poprawić, czasami trzeba zacząć jeszcze raz. Ale najważniejsze, żeby się nie poddać - mówi prezes Szykuła.
Po chwili dodaje:
- Skrzydła cały czas mamy rozwinięte!
Czytaj także:
- Wielka modernizacja drogowa w powiecie chełmskim. Ponad 22 miliony złotych na trasę Kamień - Michałówka
- Gm. Kamień. Gminne Święto Plonów w Ignatowie-Kolonii
- Gmina Białopole przystąpi do Związku Gmin Lubelszczyzny. Radni podjęli jednogłośną decyzję
- Koniec chaosu w zabudowie? Białopole szykuje planistyczną rewolucję

Napisz komentarz
Komentarze