Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 27 lipca 2026 15:23
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Tyle jest jeszcze do ocalenia

Strażnicy szklanych wspomnień. W Woli Uhruskiej ratują historię huty, która stworzyła całe osiedle

Stare fotografie, rodzinne albumy, zapomniane dokumenty i wspomnienia najstarszych mieszkańców - z tych rozsypanych fragmentów historii powstaje nieustannie opowieść o Hucie Szkła „Nadbużanka”. Trójka pasjonatów od kilku lat prowadzi prawdziwe historyczne śledztwo, by ocalić pamięć o zakładzie, który przez dziesięciolecia dawał pracę setkom ludzi i ukształtował życie całej okolicy.
Stare fotografie, rodzinne albumy, zapomniane dokumenty i wspomnienia najstarszych mieszkańców - z tych rozsypanych fragmentów historii powstaje nieustannie opowieść o Hucie Szkła „Nadbużanka”. Trójka pasjonatów od kilku lat prowadzi prawdziwe historyczne śledztwo, by ocalić pamięć o zakładzie.
Twórcy muzeum huty "Nadbużanka" po raz kolejny potrzebują pomocy interenetowej społeczności świadków historii. Być może w którymś z domowych archiwów zachowało się zdjęcie podobnej prasy?

Źródło: profil Facebook Huta Szklana Robotnicza Nadbużanka

Historyczne śledztwo w domowych albumach

Każde zdjęcie może okazać się bezcennym źródłem wiedzy. Każde nazwisko zapisane na odwrocie fotografii może dopowiedzieć fragment historii, której nikt wcześniej nie znał.

Dlatego opiekunowie Muzeum Huty Szkła „Nadbużanka” niemal codziennie apelują do mieszkańców za pośrednictwem mediów społecznościowych o przeszukiwanie rodzinnych archiwów. Poszukują zdjęć, dokumentów, pamiątek i wspomnień związanych z hutą oraz ludźmi, którzy ją tworzyli.

Jednym z najnowszych wyzwań jest identyfikacja osób uwiecznionych na fotografii wykonanej podczas poświęcenia kapliczki w 1928 roku. Dzięki wysokiej jakości digitalizacji przygotowanej przez Pracownię Historii Mówionej zdjęcie udało się odtworzyć w takiej rozdzielczości, że może posłużyć nawet do wykonania wielkoformatowej fototapety. Nadal jednak wiele twarzy pozostaje anonimowych.

- Wiemy już bardzo dużo o tej fotografii, ale wciąż brakuje nam kilku ważnych nazwisk. Szukamy między innymi właściciela dworu w Bukowej oraz Niemirycza - właściciela Uhruska. Wszystko wskazuje na to, że uczestniczyli oni w uroczystości razem z księdzem Kozakiewiczem i hrabią Adamem Zamoyskim. Wierzymy, że ktoś rozpozna twarze swoich przodków i pomoże nam uzupełnić tę niezwykle ważną część lokalnej historii - zaapelowali niedawno w jednym z internetowych wpisów.

Historyczne zdjęcie upamiętniające poświęcenie kapliczki, o którym wspominają na swoim profilu twórcy muzeum. 

To jednak tylko jeden z wielu tropów, którymi podążają. Przed muzeum stanęła niedawno zabytkowa prasa do produkcji szkła. Wkrótce przejdzie renowację i stanie się jednym z najważniejszych eksponatów plenerowej ekspozycji. Obok niej ma pojawić się naturalnej wielkości postać hutnika podczas pracy. Brakuje jednak jednego elementu.

- Chcielibyśmy znaleźć choć jedno archiwalne zdjęcie pokazujące identyczną prasę pracującą jeszcze w hali produkcyjnej naszej huty. Taka fotografia pozwoliłaby odtworzyć wiele szczegółów dotyczących sposobu pracy, ustawienia urządzeń czy organizacji stanowiska. To byłby dla nas prawdziwy skarb - podkreślają twórcy muzeum.

Troje ludzi, których połączyła historia rodzin

Za inicjatywą stoją: Piotr Kańczugowski, Katarzyna Wnuk i Zbigniew Lipert. Nie są zawodowymi muzealnikami ani historykami. Łączy ich coś znacznie bardziej osobistego - rodzinne korzenie.

Są dziećmi i wnukami współzałożycieli oraz pracowników Huty Szkła „Nadbużanka”. Dorastali w opowieściach o hutnikach, piecach hutniczych i ciężkiej pracy, która przez dziesięciolecia wyznaczała rytm życia całej miejscowości.

Swoją działalność prowadzą w dawnej wieży ciśnień - jednym z nielicznych zachowanych obiektów należących do kompleksu huty. To właśnie tam powstaje muzeum.

Na razie ekspozycja jest bardzo skromna. Eksponaty prezentowane są na szkolnych stołach, a zamiast profesjonalnych gablot wykorzystuje się prowizoryczne rozwiązania. Twórcy marzą o nowoczesnym wyposażeniu, odpowiednim oświetleniu oraz sprzęcie do digitalizacji archiwaliów.

- Nie dysponujemy dużym budżetem, ale nadrabiamy to pasją. Każdy dokument, każde zdjęcie i każdy odnaleziony przedmiot jest dla nas równie ważny. Chcemy, aby nic z tej historii nie zostało utracone - podkreślają.

Ocalić ostatnich świadków

Pierwszym krokiem nie było jednak gromadzenie eksponatów. Najważniejsze okazało się ocalenie wspomnień ludzi, którzy pamiętali funkcjonowanie zakładu.

Dzięki projektowi realizowanemu przy wsparciu Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności udało się nagrać relacje najstarszych mieszkańców związanych z hutą. Powstało niezwykłe archiwum historii mówionej.

- Zdążyliśmy porozmawiać z ludźmi, których wspomnienia były dosłownie bezcenne. Wśród naszych rozmówców znalazła się między innymi 105-letnia córka jednego z założycieli huty mieszkająca dziś w Szwecji. Rozmawialiśmy również z mieszkankami Torunia i Woli Uhruskiej mającymi 97 i 94 lata. To ostatni świadkowie tamtych wydarzeń. Każda ich opowieść pozwala odtworzyć fragment codziennego życia sprzed kilkudziesięciu lat - wspominali w czasie jednej z rozmów z nami regionaliści.

Historia „Nadbużanki” rozpoczęła się w 1922 roku i od początku była historią odwagi oraz przedsiębiorczości. Grupa pracowników huty w Józefowie postanowiła odejść od dotychczasowego właściciela i stworzyć własny zakład. Nie dysponowali wielkim kapitałem.

- Powtarzamy często, że "Nadbużanka" powstała właściwie z niczego. Ludzie złożyli własne oszczędności, wykorzystali swoje doświadczenie i umiejętności. Wszystko budowali własnymi rękami. Byli doskonałymi rzemieślnikami i artystami szkła. Dzięki ogromnej determinacji stworzyli zakład, który przez wiele lat był jednym z najważniejszych pracodawców w tej części regionu - podkreślali przed kilkoma laty.

Wraz z hutą zaczęło rozwijać się osiedle robotnicze. Powstawały kolejne domy, a z czasem narodziła się miejscowość Nadbużanka. Sam zakład przez wiele lat zatrudniał około 300 osób, stając się gospodarczym sercem okolicy.

Produkty trafiały do całej Polski

Przed II wojną światową huta specjalizowała się przede wszystkim w produkcji butelek piwnych oraz monopolowych. Trafiały one do browarów i rozlewni między innymi w Warszawie, Tychach i Białymstoku. Po wojnie, gdy zakład został znacjonalizowany, zmienił się profil produkcji.

Z taśm schodziły szklanki, talerze i inne wyroby gospodarstwa domowego. W okresie PRL szczególną popularnością cieszyły się produkowane w Woli Uhruskiej syfony do wody sodowej oraz szklane izolatory wykorzystywane w energetyce i telekomunikacji. Poszukiwania pamiątek coraz częściej wykraczają daleko poza granice Polski.

Dzięki internetowi oraz kontaktom z potomkami dawnych hutników do Woli Uhruskiej trafiają informacje z Francji, Niemiec, Stanów Zjednoczonych czy Australii. Okazuje się, że wyjeżdżający po wojnie mieszkańcy zabierali ze sobą fotografie, dokumenty i pamiątki rodzinne. Dziś ich dzieci i wnuki odnajdują apele o pomoc w internecie i zgłaszają się do muzeum, aby wesprzeć jego działalność. Często są to materiały, których nikt w Polsce wcześniej nie widział.

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama