Podczas ostatniej sesji Rady Gminy Wola Uhruska kulisy tej niełatwej służby przybliżyli samorządowcom dwaj oficerowie: komendant placówki Straży Granicznej w Woli Uhruskiej, Krzysztof Paszko, oraz komendant placówki w Zbereżu, Radosław Kasztelan. Ich raporty rzuciły zupełnie nowe światło na problem nielegalnej migracji oraz przemytu towarów akcyzowych.
Zjawiskiem, z którym najczęściej spotykają się obecnie pogranicznicy na rzece Bug, są próby nielegalnego przekroczenia granicy przez obywateli Ukrainy, uciekających przed poborem do wojska. Uciekinierzy decydują się na przepłynięcie rzeki, aby po polskiej stronie przebrać się w suche ubrania i wtopić w tłum jako turyści. O skali determinacji tych osób najlepiej świadczy przypadek z ubiegłego roku, o którym szczegółowo opowiedział komendant Krzysztof Paszko.
Zdeterminowany desperat
– Jako ciekawostkę podam taki humorystyczny akcent. W ubiegłym roku, 22-letni obywatel Ukrainy, aby uniknąć zatrzymania przez tamtejsze służby, przebrał się w sukienkę, wykonał pełny makijaż, do tego doszła peruka i niepostrzeżenie taksówką udał się do granicy. Mężczyzna po przypłynięciu na polską stronę został natychmiast zatrzymany, a jego plany o emigracji do Niemiec legły w gruzach – relacjonował komendant Paszko.
Dalszy los takich uciekinierów był przedmiotem zainteresowania jednego z uczestniczących w sesji radnych, który wprost dopytywał, czy zatrzymani zostają w Polsce, czy są wydalani z kraju. Wątpliwości te błyskawicznie rozwiał komendant Radosław Kasztelan, wyjaśniając obowiązujące w takich sytuacjach procedury.
– Obywatele Ukrainy, którzy przekroczyli granicę na terytorium Polski, te osoby są od razu przekazywane stronie ukraińskiej – skwitował krótko szef placówki w Zbereżu.
Uwaga na podejrzane balony
Oprócz nielegalnej migracji olbrzymim problemem dla służb pozostaje przemyt wyrobów akcyzowych. Radosław Kasztelan zwrócił uwagę radnych na wyraźną zmianę kierunku, z którego napływa kontrabanda. O ile szlaki z Ukrainy uległy wyciszeniu, o tyle zjawisko to nasiliło się ze strony Białorusi. Przemytnicy wykorzystują do tego celu balony meteorologiczne, które przelatują na dużej wysokości i lądują w losowych miejscach na terytorium Polski. Komendant ze Zbereża zaapelował w tej kwestii do mieszkańców o daleko idącą ostrożność.
– Tych balonów wypuszczanych z terytorium Białorusi z towarami akcyzowymi jest bardzo dużo w krótkim okresie czasu. One są jednocześnie wypuszczane w powietrze, przelatują przez granicę na dużej wysokości i lądują na terytorium Rzeczpospolitej. Stwarzają niebezpieczeństwo, ponieważ ten gaz, którym są wypełnione te balony, może wybuchnąć, więc nie wolno się zbliżać do takich balonów. Natychmiast trzeba poinformować służby – ostrzega i apeluje Radosław Kasztelan.
Patrole ratują życie i zdrowie
Odpierając zarzuty o ewentualną uciążliwość ciągłych, nocnych patroli, przedstawiciele Straży Granicznej mocno podkreślili, że ich działania służą również bezpośredniemu bezpieczeństwu samych mieszkańców. Krzysztof Paszko przytoczył przykłady sytuacji, w których to właśnie czujność pograniczników uchroniła dobytek, a być może i życie mieszkańców przed tragicznymi w skutkach pożarami.
– Kilkukrotnie na przestrzeni ubiegłego roku nasi funkcjonariusze zaobserwowali palące się przewody kominowe czy też jakąś sadzę wydobywającą się z komina. Informowaliśmy mieszkańców, budząc ich po prostu. Niektórzy nie mieli świadomości tego, że to ryzyko zapłonu istnieje – opowiadał komendant Krzysztof Paszko, wspominając również o udzielaniu przez podległych mu funkcjonariuszy specjalistycznej pomocy medycznej.
Swoje wystąpienie szef placówki w Woli Uhruskiej podsumował zapewnieniem, że nadrzędnym celem formacji, oprócz strzeżenia granic, jest budowanie poczucia bezpieczeństwa i zaufania wśród lokalnej społeczności.


Napisz komentarz
Komentarze